Deyna strzela Milanowi, Fanna - kat z Interu i Jóźwiak na bramce w Genui. Tak Legia grała z włoskimi klubami

Legia Warszawa w swojej historii z włoskimi klubami w europejskich pucharach mierzyła się czternaście razy. Zaledwie dwa z tych meczów legioniści wygrali, pięć razy remisowali i ponieśli siedem porażek. Przed czwartkowym starciem z FC Napoli warto przypomnieć sobie tamte spotkania.
Kazimierz Deyna Kazimierz Deyna MIECZYSLAW SWIDERSKI

Legia Warszawa - AC Milan (1972/73)

Na ławce trenerskiej Lucjan Brychczy, w składzie Legii m.in. Kazimierz Deyna, Lesław Ćmikiewicz, Stefan Białas i Robert Gadocha. Warszawianie po wyeliminowaniu Vikingur Reykjavik (11:0 w dumeczu!) mierzyli się w 1/8 Pucharu Zdobywców Pucharów z późniejszym zwycięzcą rozgrywek - AC Milanem. W pierwszym spotkaniu rozgrywanym na Stadionie X-lecia legioniści zremisowali z mediolańczykami 1:1 po golu Kazimierza Deyny. Ten wynik stawiał Włochów w roli zdecydowanego faworyta przed rewanżem. Zabrakło jednak niewiele, by to piłkarze Legii cieszyli się z awansu. Po 90. minutach meczu w Mediolanie utrzymywał się wynik 1:1 (gol Jana Pieszki) , jednak w dogrywce gracze Milanu strzelili gola na 2:1 i stało się jasne, że zawodnicy Brychczego nie awansują do ćwierćfinału.

Jerzy Engel Jerzy Engel Fot. Damian Kramski / AG

Legia Warszawa - Inter Mediolan (1985/86)

III runda Pucharu UEFA, na ławce Legii Jerzy Engel. Pierwszy mecz rozegrany w Mediolanie zakończył się bezbramkowym remisem, choć stuprocentowe okazje na zdobycie bramki mieli Zbigniew Kaczmarek i Dariusz Kubicki. Wynik osiągnięty we Włoszech stawiał jednak legionistów w komfortowej sytuacji. Rewanż przy Łazienkowskiej, na który bilety rozeszły się w ciągu jednego dnia był zacięty i wyrónany. Po 90 minutach wciąż utrzymywał się wynik 0:0. Dogrywka. Kilka minut do końća, Engel rozpisywał już w notesie kto będzie podchodził do strzelania karnych. Tymczasem mediolańczycy przeprowadzili akcję, która uciszyła trybuny. W 109. minucie Pietro Fanna pokonał Jacka Kazimierskiego i to Inter awansował do ćwierćfinału.

Sezon 1993/94. Dariusz Dziekanowski w koszulce Adidasa z trzema paskami na ramieniu, eLką w kółku i reklamą FSO. Sezon 1993/94. Dariusz Dziekanowski w koszulce Adidasa z trzema paskami na ramieniu, eLką w kółku i reklamą FSO. fot. Sławomir Kamiński / AG

Legia Warszawa - Inter Mediolan (1986/87)

Okazja do rewanżu na Interze nadarzyła się szybciej niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Tym razem w II rundzie Pucharu UEFA zespołowi Engela los znów przydzielił Inter Giovaniego Trapatoniego. Legioniści wygrali pierwszy mecz 3:2 po bramkach Witolda Sikorskiego, Jana Karasia i Dariusza Dziekanowskiego. Mimo wygranej w Warszawie panowało uczucie niedosytu. Legia bowiem prowadziła 3:1, jednak w 75. minucie Kazimierskiego pokonał obrońca Ricardo Ferri. W rewanżu legioniści przegrali 1:0, a katem warszawian znów okazał się Fanna. Mimo remisu w dwumeczu Legia znowu musiała uznać wyższość Interu.

Wojciech Kowalczyk w meczu z Widzewem w 2001 roku Wojciech Kowalczyk w meczu z Widzewem w 2001 roku Fot. Kuba Atys / AG

Legia Warszawa - Sampdoria Genua (1990/91)

Sampdoria z Gianlucą Vialim, Roberto Mancinim czy Gianlucą Pagliucą była obrońcą Pucharu Zdobywców Pucharów i zdecydowanym faworytem w starciu z Legią. A jednak zawodnicy Władysława Stachurskiego w pierwszym meczu postawili się Włochom. Tuż przed przerwą gola strzelił Dariusz Czykier i legioniści już do końca meczu nie oddali prowadzenia. Przy Łazienkowskiej ? euforia. I wiara w uzyskanie niezłego wyniku w rewanżu. Trudno było się jednak spodziewać, że w Genui po 54 minutach meczu będzie aż tak dobrze. Wszystko za sprawą 19-letniego Wojciecha Kowalczyka, który przeciwko wielkiej Sampdorii grał jak natchniony i strzelił dwa gole. Włochom udało się doprowadzić do remisu, jednak na więcej nie było ich tego dnia stać. Co ciekawe, w końcówce meczu w bramce Legii stał Marek Jóźwiak, który zastąpił wyrzuconego z boiska za czerwoną kartkę Macieja Szczęsnego.

Legia Warszawa - Vicenza (1997/98)

Warszawianie po zdobyciu Pucharu Polski zapewnili sobie awans do Pucharu Zdobywców Pucharów. W pierwszej rundzie rozgrywek zespół Mirosława Jabłońskiego trafił na Vicenzę. Już po pierwszym spotkaniu na wyjeździe wiadomo było, że szasne na awans są znikome. Włosi wygrali 2:0 i Legia musiała przy Łazienkowskiej zagrać bezbłędnie. Gdy pierwszego gola w drugim meczu w Warszawie strzelił Jacek Kacprzak, wydawało się, że straty są możliwe do odrobienia.Goście bronili się jednak bardzo dobrze, a w końcówce spotkania wyprowadzili kontrę, która odebrała legionistom nadzieje na awans. W spotkaniach z Vicenzą zagrali m.in Grzegorz Szamotulski, Jacek Magiera, Jacek Bednarz czy Kennth Zeigbo.

Sezon 1997/98. Na zdjęciu o piłkę walczy Sylwester Czereszewski. Sezon 1997/98. Na zdjęciu o piłkę walczy Sylwester Czereszewski. Fot. MACIEK ZIENKIEWICZ

Legia Warszawa - Udinese Calcio (1999/00)

W II rundzie Pucharu UEFA zawodnicy Franciszka Smudy, który przejął drużynę po Dariuszu Kubickim mierzyli się z Udinese. Choć legioniści przegrali pierwsze spotkania na wyjeździe 0:1, nastroje w Warszawie były dobre. "Nie taki diabeł straszny" - pisała "Nasza Legia". Rewanż zaczął się najlepiej, jak mógł. Bramkę w pierwszej minucie zdobył Sylwester Czereszewski. Włosi jednak nie zamierzali atakować. Konsekwentnie bronili dostępu do własnej bramki, mijały kolejne minuty, a legioniści nie potrafili strzelić gola dającego awans. Udinese z kolei wyprowadziło jedną kontrę w końcówce pierwszej połowy i o awansie do kolejnej rundy zawodnicy Smudy musieli zapomnieć.

Legia przegrała z Lazio 0:2 Legia przegrała z Lazio 0:2 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Legia Warszawa - Lazio Rzym (2013/14)

Musiało minąć aż czternaście lat, by warszawianie mogli znów zmierzyć się z włoską drużyną. Faza grupowa Ligi Europy, na ławce Legii Jan Urban. Rzymianie w obu spotkaniach mieli zdecydowaną przewagę, choć w pierwszym meczu, przegranym przez Legię 0:1, legioniści mieli swoje szanse. W rewanżu przy Łazienkowskiej piłkarze Urbana byli już tylko tłem dla Lazio. Rzymianie bez problemów pokonali ówczesnych mistrzów Polski 2:0, a Legia po pięciu meczach fazy grupowej pozostawała bez zwycięstwa i choćby jednej zdobytej bramki.