Że(L)azna jedenastka, czyli podsumowanie tygodnia (23): Dwa zwycięstwa z rzędu, odlotowy Kuciak i "Warrior" Sokołowski

Że(L)azna jedenastka, czyli tydzień Legii w 11 migawkach. Dziennikarze serwisu Legia.sport.pl przedstawiają najważniejsze wydarzenia, opisują Legię cytatami, liczbami, czasem komiksami. Kto był bohaterem, za co kubeł lodu, co słychać w innych sekcjach?
Legia - Jagiellonia Legia - Jagiellonia KUBA ATYS

WYDARZENIE TYGODNIA

WYDARZENIE TYGODNIA. Dwie wygrane w pościgu za Lechem, w dodatku bez straconej bramki. Legia wreszcie zaczęła grać uważnie w defensywie, a grający w ataku Orlando Sa zapewnił legionistom bramki decydujące o zwycięstwach. W obu przypadkach zawodnicy Henninga Berga strzelili tylko po jednym golu.

Gdyby do końca sezonu Legia wygrywałaby dalej po 1:0 nikt przy Łazienkowskiej by nie narzekał. W sytuacji, w której znaleźli się legioniści - w dużej mierze na własną prośbę - styl gry i ilość strzelanych bramek zeszła na dalszy plan.

Aż w końcu, w samej końcówce, po ośmiu minutach doliczonego czasu gry karnego na gola zamienił Orlando Sa Aż w końcu, w samej końcówce, po ośmiu minutach doliczonego czasu gry karnego na gola zamienił Orlando Sa KUBA ATYS

BOHATER TYGODNIA

BOHATER TYGODNIA. Orlando Sa. Na szansę w wyjściowym składzie czekał ponad miesiąc - a gdy już ją otrzymał, to w dwóch kolejnych spotkaniach strzelił dwa gole i zapewnił Legii sześć punktów w starciach z Jagiellonią (1:0) i Pogonią (1:0). Portugalczyk z 13 bramkami na koncie jest co prawda dopiero piątym strzelcem w ekstraklasie, ale jeśli pod uwagę weźmiemy liczbę minut spędzonych na boisku, to zobaczymy, że 26-latek jest najefektywniejszym strzelcem ligi. Sa bramkę zdobywa średnio co 114 minut.

Portugalczyk może być dla Legii kluczowym zawodnikiem w decydującym momencie sezonu i aż żal, że współpraca na linii Henning Berg - zawodnik, wcześniej nie układała się równie owocnie. Może, gdyby Sa występował wcześniej, to warszawianie nie traciliby dziś punktu do prowadzącego w tabeli Lecha?

"Szorstka przyjaźń" czy "Małżeństwo z rozsądku" - relacje między trenerem Henningiem Bergiem i napastnikiem Orlando Sa nie były łatwe KUBA ATYS

ZDJĘCIE TYGODNIA

ZDJĘCIE TYGODNIA. Kuba Atys musiał wykazać się dużą sprawnością, by nadążyć z uwiecznianiem wydarzeń, które działy się w trakcie i po meczu z Jagiellonią. Legia pokonała po kontrowersyjnym rzucie karnym zespół Michała Probierza, a bohaterem został Orlando Sa, który pokazał stalowe nerwy i pokonał Bartłomieja Drągowskiego. Jednak ani zdjęcia pomeczowej szarpaniny, ani radość legionistów nie wywołała tylu emocji jak Orlando Sa przytulony przez Henninga Berg. To na pewno zdjęcie tygodnia, które być może przedstawia najważniejszy moment całego sezonu.

Michał Probierz Michał Probierz Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

CYTAT TYGODNIA

CYTAT TYGODNIA. - Przyjadę do domu, pier...ę whisky, bo co mi zostało - w ostrych słowach skomentował decyzje sędziego środowego meczu Legia - Jagiellonia trener gości Michał Probierz.

Dusan Kuciak Dusan Kuciak FOT. KUBA ATYS

LICZBA TYGODNIA

LICZBA TYGODNIA - 21 - Tyle pełnych meczów z czystym kontem rozegrał w tym sezonie Duszan Kuciak (na 47 spotkań we wszystkich rozgrywkach). Dwa ostatnie dołożył w minionym tygodniu, Legia wygrała po 1:0 z Jagiellonią i Pogonią. W ekstraklasie słowacki bramkarz zachował czyste konto 12 razy, w Lidze Europy - 6, w Pucharze Polski - 2 i raz w Lidze Mistrzów (nie liczymy rewanżowego meczu z Celtikiem, zweryfikowanego na walkower). Dla porównania w ubiegłym sezonie Kuciak czyste konto zachował 14 razy w 33 pełnych meczach we wszystkich rozgrywkach.

Bramkarz Legii, Dusan Kuciak Bramkarz Legii, Dusan Kuciak fot. Kuba Atys / Piotr Kalisz

NA WESOŁO

NA WESOŁO. Środowy mecz Legii z Jagiellonią został przerwany z powodu dymu z rac odpalonych na "żylecie". Duszan Kuciak wykorzystał przerwę na rozgrzewkę. Nasz fotoreporter Kuba Atys uchwycił golkipera Legii w ciekawym ujęciu, a Piotr Kalisz ze Sport.pl uruchomił swoją wyobraźnię i nieco fotografię "podrasował"...

Trener gości Michał Probierz był wściekły Trener gości Michał Probierz był wściekły KUBA ATYS

KUBEŁ LODU BARTKA KUBIAKA

KUBEŁ LODU BARTKA KUBIAKA*. Skandal, spisek, ujadanie, afera na cały kraj. Z czego pół Polski wydało werdykt - na cztery kolejki przed końcem sezonu Legia została mistrzem. Przy stole, bo sprzyjają (na każdym kroku pomagają) jej sędziowie. Koniec, kropka.

Legia wygrała, przegrał futbol. Jakie to proste. Wręcz oczywiste. W końcu wyszukiwanie teorii spiskowych to nasza narodowa specjalność.

*Bartek Kubiak - dziennikarz Legia.sport.pl, który szuka słabych punktów

KONFERENCJA KONFERA

KONFERENCJA KONFERA*

1) Jak w meczu z Wisłą Kraków poradzi sobie Legia bez Orlando Sa? Portugalczyk, który w dwóch ostatnich meczach, dał Legii komplet punkt, w niedzielę nie zagra z powodu zawieszenia za kartki. Czy Marek Saganowski zastąpi go równie skutecznie?

2) Co dzieje się z Dossą Juniorem? Reprezentant Cypru ostatnie spotkanie rozegrał na początku marca i od tamtej pory rzadko znajdował się nawet na ławce rezerwowych. Czy jeden z najlepszych obrońców ligi jest bliski opuszczenia Łazienkowskiej?

3) Jaka przyszłość czeka Mateusza Szwocha? 22-latek jest już blisko miesiąc po zabiegu ablacji, po której wykryta u niego arytmia serca miała ustać. Piłkarz na początku czerwca przejdzie kontrolę, a za trzy miesiące pozna prawdę na temat swojej piłkarskiej przyszłości. Czy Szwoch będzie mógł kontynuować karierę? Wierzymy, że tak.

*Konrad Ferszter - dziennikarz Legia.sport.pl, który zadaje pytania o najbliższy tydzień

Rugbiści Legii Warszawa bez żadnych problemów pokonali na Pepsi Arenie Budowlanych Łódź. Rugbiści Legii Warszawa bez żadnych problemów pokonali na Pepsi Arenie Budowlanych Łódź. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

MISZAF O NISZACH

MISZAF O NISZACH*

Legia skończy swój debiutancki sezon w I lidze rugby w najgorszym wypadku na czwartym miejscu. Legioniści w półfinale play-off przegrali w Lublinie z Budowlanymi 12:31 i stracili szanse na awans do ekstraklasy. W niedzielę (godz. 13) zagrają u siebie w meczu o trzecie miejsce z Alfą Bydgoszcz.

*Michał Szaflarski - dziennikarz Legia.sport.pl, specjalista od niszowych drużyn i sportów w Warszawie

ZDARZYŁO SIĘ

ZDARZYŁO SIĘ. Puchar jest nasz!

26 maja 2002 roku legioniści wygrali jedyny raz w swojej historii Puchar Ligi. W dwumeczu pokonali Wisłę Kraków - z Henrykiem Kasperczakiem na ławce oraz Kalu Uche, Tomaszem Frankowskim, Kamilem Kosowskim i Mauro Cantoro na murawie. W rewanżu na stadionie "Białej Gwiazdy" przegrali co prawda 1:2, ale do tytułu wystarczyła zaliczka z pierwszego meczu rozegranego przy Łazienkowskiej - 22 maja "Wojskowi" rozgromili u siebie Wisłę 3:0. Wszystkie trzy trafienia były prima sort! Pierwszego gola zdobył Tomasz "Warrior" Sokołowski (koszulkę z takim napisem zaprezentował kibicom po strzeleniu gola), kolejne dołożyli Radosław Wróblewski i Stanko Svitlica.

Fani byli wniebowzięci! Miesiąc wcześniej Legia zapewniła sobie mistrzostwo Polski, a dzięki pokonaniu krakowian mieli na koncie dublet. Finał z Wisłą nie był łatwy, bo legioniści przystępowali do niego osłabieni - z różnych powodów nie mogli zagrać m.in. Cezary Kucharski, Jacek Zieliński, Bartosz Karwan, Maciej Murawski, Sylwester Czereszewski i Jacek Magiera. Mimo to udało się pokonać naszpikowaną gwiazdami Wisłę. -

- Cieszę się, że na zakończenie tej wiosny pokazaliśmy w Warszawie dobrą grę i udowodniliśmy, że jesteśmy najlepszą drużyną w kraju. Zagraliśmy najlepszy mecz rundy - powiedział po pierwszym spotkaniu szkoleniowiec Legii Dragomir Okuka.

Legia - Wisła 2:2 Legia - Wisła 2:2 FOT. KUBA ATYS

CO NAS CZEKA W TYM TYGODNIU?

CO NAS CZEKA W TYM TYGODNIU? W niedzielę o 15.30 na stadionie przy Łazienkowskiej Legia zmierzy się z Wisłą. Będzie to trzecie w tym sezonie starciem mistrzów Polski z drużyną Kazimierza Moskala. W Krakowie Legia wygrała 3:0, w Warszawie uratowała remis 2:2 w doliczonym czasie gry. Na trzy kolejki przed końcem sezonu Legia traci punkt do Lecha. Jeśli w niedzielę nie wygra przy Łazienkowskiej będzie bardzo gorąco. Czy legioniści mając nóż na gardle znowu wytrzymają presję? Tym razem Orlando Sa nie pomoże i nie strzeli decydującej bramki. Wszystko przez nadmiar żółtych kartek.