Puchar Polski. Walka na murawie, bójki na stadionach i poza nimi. Jak wyglądały finały między Legią i Lechem?

Lech Poznań i Legia Warszawa w sobotę na Stadionie Narodowym po raz piąty zmierzą się ze sobą w finale Pucharu Polski. O wspomnienia z dotychczasowych finałów pytamy legionistów, którzy brali udział w czterech poprzednich starciach.
Piłkarze Legii Warszawa po wygranej 5:0 z Lechem Poznań w finale Pucharu Polski w 1980 r. Piłkarze Legii Warszawa po wygranej 5:0 z Lechem Poznań w finale Pucharu Polski w 1980 r. Legia.net

Częstochowa 1980, Legia - Lech 5:0

Pierwszy finał Pucharu Polski między Legią a Lechem obył się w maju 1980 roku w Częstochowie. Mecz zapowiadający się na długi pojedynek z ogromnymi emocjami, zakończył się pogromem 5:0. - Nikt z nas nie przypuszczał, że będzie to tak łatwe zwycięstwo. Lech był bardzo zmotywowany na mecz z nami, a prowadził go wtedy świetny trener Wojciech Łazarek. Nam również bardzo zależało na wygranej, bo ligę skończyliśmy dopiero na trzecim miejscu i chcieliśmy pokazać, że potrafimy grać w piłkę. Mieliśmy w drużynie wielu reprezentantów Polski i wtedy, w Częstochowie, pokazaliśmy to w pełnej krasie - wspomina Adam Topolski, który w tamtym finale podwyższył prowadzenie Legii na 3:0 pięknym uderzeniem z rzutu wolnego.

- Muszę przyznać, że był to element wyuczony. Na treningach, jak i poza nimi spędzałem wiele czasu nad ćwiczeniem uderzenia z rzutu wolnego i to przynosiło efekty. Dysponowałem mocnym uderzeniem i wykorzystując to, dopracowywałem strzał zewnętrzną częścią stopy obok muru. Nie będę chyba nieskromny jeśli powiem, że miałem najsilniejsze uderzenie w kraju w tamtym czasie i kiedy uderzałem na bramkę rywali, to piłka często sprawiała problemy bramkarzom rywali - wspomina Topolski.

- Nasza dominacja ani przez chwilę nie podlegała dyskusji. Przy stanie 3:0 obroniłem rzut karny, więc sam także dołożyłem cegiełkę do tego, co zrobili zawodnicy z pola - z uśmiechem opisuje tamto spotkanie Jacek Kazimierski, który w częstochowskim finale bronił bramki Legii.

Jak warszawianie świętowali sukces? - Od razu po meczu zaczęliśmy bawić się w hotelu Patria w gronie generałów, prezesów, piłkarzy i rodzin. Po trzech godzinach zabawy w Częstochowie wyjechaliśmy do Warszawy i tam już każdy w swoim gronie świętował tyle na ile tylko miał sił i chęci - mówi Topolski. - Wykonaliśmy swoją robotę w znakomitym stylu, więc zasłużyliśmy na chwile wytchnienia, zwłaszcza, że byliśmy już po lidze i czekały nas urlopy - dodaje Kazimierski.

Przy okazji meczu w Częstochowie trudno nie wspomnieć o zamieszkach, do jakich doszło przed meczem, jak i na samym stadionie między grupami kibicowskimi. Statystyki mówią o dużej ilości osób rannych, do dzisiaj do końca nie jest jasne, czy nie brakowało nawet tragicznie zmarłych.

- Na nas te wydarzenia specjalnie nie wpłynęły. Byliśmy bardzo dobrze chronieni, a z trybun słyszalny był gorący doping. Oczywiście widzieliśmy zamieszki jadąc na stadion i niektóre z tamtych wydarzeń zapadły w pamięć, ale lepiej takich rzeczy nie wspominać - mówi Topolski. - O ofiarach i rannych wśród kibiców dowiedzieliśmy się dopiero po ostatnim gwizdku, więc w czasie meczu nie byliśmy specjalnie zdekoncentrowani z tego powodu. Na trybunach dało się jednak odczuć napiętą atmosferę, a od czasu do czasu widać było pewne zamieszanie wśród kibiców - uzupełnia Kazimierski.

9.05.1980, Legia Warszawa - Lech Poznań 5:0 (3:0): Kusto (24., 57.), Okoński (35.), Topolski (38.), Sikorski (54.)

Zdjęcie ADIDAS KOSZULKA LEGIA WARSZAWA DOMOWA S86370 Zdjęcie Adidas Spodenki meczowe Legia Warszawa M S86365 Zdjęcie Legia Warszawa szalik na mecz Legia herb 1916 9903
ADIDAS KOSZULKA LEGIA WARSZ... Adidas Spodenki meczowe Leg... Legia Warszawa szalik na me...
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info
Piłkarze Legii Warszawa przed finałowym meczem Pucharu Polski w 1988 r. Piłkarze Legii Warszawa przed finałowym meczem Pucharu Polski w 1988 r. Legia.com

Łódź 1988, Legia - Lech 1:1 k. 2:3

Po raz drugi obie ekipy w finale Pucharu Polski spotkały się osiem lat później, a miejscem finału była Łódź. Lechici, chociaż nie byli faworytem tamtego finału, to wzięli rewanż na legionistach wygrywając po serii rzutów karnych. - Daliśmy wtedy pokaz, jak nie strzelać jedenastek. Nie trafiłem ja, Dariusz Kubicki i Krzysztof Iwanicki... Wydaje mi się, że konkurs na najgorzej wykonany rzut karny wygrałem bezapelacyjnie uderzając trzy albo cztery metry obok bramki - wspomina Dariusz Dziekanowski, w tamtym czasie napastnik Legii.

- W ogóle cały czerwiec 1988 roku był dla nas miesiącem bardzo słabym. W trzech ligowych meczach zdobyliśmy tylko jeden punkt, więc zdecydowanie nie grzeszyliśmy wysoką formą. W finale w Łodzi zagraliśmy osłabieni brakiem Dariusza Wdowczyka, Krzysztofa Gawary, Jana Karasia i Kazimierza Budy. Mimo, że były to dla nas duże ciosy kadrowe, to powinniśmy byli zagrać lepiej, bo było nas na to stać - dodaje Dziekanowski.

Jeden z najlepszych piłkarzy Polski w tamtym czasie finał z Łodzi wspomina nie tylko w kontekście sportowej porażki. - Przed spotkaniem myślałem, że będzie to mój ostatni występ w barwach Legii. Po latach myślę, że ten przestrzelony rzut karny i brak pucharu przyczynił się do tego, że w Warszawie zostałem jeszcze przez rok. Porażka w tamtym spotkaniu spowodowała, że nie było sprzyjających warunków do tego, żebym wyjechał z Polski. Wtedy byłem bardzo bliski włoskiej Pescary, kluby prowadziły rozmowy, z tego co wiem były dogadane jeśli chodzi o kwotę transferu, a ja sam gotowy byłem do wyjazdu. Niesmak spowodowany słabą końcówką sezonu i porażka w finale spowodowały jednak, że nie doszło do finalizacji transferu - mówi piłkarz, który rok po łódzkim finale zasili szkocki Celtic Glasgow.

23.06.1988, Legia Warszawa - Lech Poznań 1:1 (0:0) k. 2:3: Iwanicki (64.) - Araszkiewicz (48.)

Zdjęcie ADIDAS KOSZULKA LEGIA WARSZAWA DOMOWA S86370 Zdjęcie Adidas Spodenki Legia Warszawa M S86374 Zdjęcie Legia Warszawa torba izotermiczna 3497
ADIDAS KOSZULKA LEGIA WARSZ... Adidas Spodenki Legia Warsz... Legia Warszawa torba izoter...
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info
Finał Pucharu Polski z 2004 roku - trofeum na Legii wznosi napastnik Lecha Piotr Reiss Finał Pucharu Polski z 2004 roku - trofeum na Legii wznosi napastnik Lecha Piotr Reiss Fot. Kuba Atys / AG

Poznań / Warszawa 2004 r, Lech - Legia 2:0, Legia - Lech 1:0

Finał Pucharu Polski z sezonu 2003/04 był inny niż wszystkie inne, bo rozegrany został w systemie mecz i rewanż. Po raz drugi z rzędu lepsi okazali się poznaniacy, a o ich triumfie zdecydowało spotkanie przy Bułgarskiej, gdzie zwyciężyli 2:0 po dwóch golach Piotra Reissa. - Mecz był bardzo dziwny, a jak się okazało po latach, sędzia prowadzący to spotkanie był podejrzany o zamieszanie w sprawę korupcyjną w polskiej piłce. Nie chcę jednak do tego wracać w szczegółach, bo to już było - wspomina ówczesny pomocnik Legii Jacek Magiera.

Legioniści nie poddali się i, jak zapewnia dzisiejszy trener rezerw mistrza Polski, wierzyli w końcowy sukces. - Po porażce w Poznaniu byliśmy przekonani, że możemy odrobić straty przed własną publicznością. Jak pokazało boisko wiele nam nie zabrakło. Żal pozostał, bo zdobycie Pucharu Polski to duży sukces. Potrzebowaliśmy go zwłaszcza, że w lidze zajęliśmy drugie miejsce i chcieliśmy dać radość naszym kibicom - wspomina Magiera.

I dodaje: - Mieliśmy swoje szanse w rewanżu w Warszawie. W 88 min. Manuel Garcia miał na nodze piłkę meczową. Wszyscy byliśmy przekonani, że strzeli gola i doprowadzi do dogrywki, a zdarzyło mu się fatalne pudło i ostatecznie Puchar Polski zdobył Lech.

Po meczu rewanżowym, podobnie jak w Częstochowie 16 lat wcześniej, doszło do zamieszek na trybunach. Rozwścieczeni pseudokibice Legii wdarli się się na trybunę honorową, gdzie napadli zawodników Lecha i zrywali im pamiątkowe medale.

- To, co wydarzyło się w trakcie ceremonii rozdania medali było niedopuszczalne. Mam nadzieję, że taka sytuacja nigdy więcej się już nie powtórzy. Gorąco było od samego początku i to nie tylko na trybunach, ale i na boisku, gdzie nie brakowało prowokacji ze strony poznaniaków. To sytuacje, które zostają w pamięci, choć nie powinny i zabijają piękno sportu - mówi Magiera.

17.05.2004, Lech Poznań - Legia Warszawa 2:0 (2:0): Reiss (17., 35.)

1.06.2004, Legia Warszawa - Lech Poznań 1:0 (0:0): Włodarczyk (69. - karny)

Zdjęcie Nike Performance Lanki (651653) Zdjęcie Nike Performance Lanki (630861) Zdjęcie Puma Lanki (103225)
Nike Performance Lanki (651... Nike Performance Lanki (630... Puma Lanki (103225)
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info
Miroslav Radović Miroslav Radović Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Bydgoszcz 2011, Legia - Lech 1:1 k. 5:4

Legia z Lechem w finale Pucharu Polski mierzyły się też przed pięcioma laty w Bydgoszczy. Podobnie jak w 1988 roku o ostatecznym triumfie zdecydowała seria rzutów karnych. Tym razem jedenastki pewniej wykonywali jednak legioniści.

- Spotkanie było bardzo wyrównane i emocjonujące. Pamiętam naszą ogromną radość, po tym jak w drugiej połowie gola na 1:1 strzelił Manu. Dziwne, ale z perspektywy czasu trochę zabawne wydaje mi się zdarzenie, które miało miejsce zaraz przed ostatnim rzutem karnym, którego strzelał Jakub Wawrzyniak. Zanim jeszcze ustawił piłkę na 11. metrze, to za bramką Lecha i wokół barierek było mnóstwo naszych kibiców, którzy gotowi byli świętować sukces. Nawet nie chcę myśleć, co by było gdyby Kuba wtedy przestrzelił - wspomina środkowy obrońca Legii Inaki Astiz.

Po decydującym rzucie karnym pewnie wykonanym przez Jakuba Wawrzyniaka na murawę w Bydgoszczy wbiegli kibice Legii. Najpierw wspólnie z piłkarzami świętowali zwycięstwo, ale kilka chwil później starli się z kibicami Lecha. Na stadionie Zawiszy doszło do bójki między obiema grupami.

- O bijatykach i zamieszkach wiele nie wiedzieliśmy, bo byliśmy już w szatni i cieszyliśmy się ze zdobytego pucharu. Dopiero po spotkaniu poznaliśmy szczegóły tego, co działo się na boisku. Nas samych nie dotknęło to w żaden sposób, bo żyliśmy, jak się później okazało, w dużej nieświadomości - mówi Astiz.

I dodaje: - Czasu na świętowanie nie mieliśmy. W hotelu zjedliśmy kolację w bardzo dobrych nastrojach i poszliśmy spać, bo trzy dni później czekał nas ligowy mecz z Koroną Kielce. Trener w szatni bardzo mocno tonował nastroje i podkreślał, że to nie jest jeszcze czas na celebrowanie czegokolwiek. Wtedy najważniejsza była liga i mieliśmy jeszcze szansę na jej wygranie. Jak się później okazało Puchar Polski był dla nas trofeum na pocieszenie po porażce w ekstraklasie.

Zdjęcie Nike Piłka nożna Pitch Zdjęcie Spokey Piłka nożna CBALL Zdjęcie Spokey Piłka nożna Impact
Nike Piłka nożna Pitch Spokey Piłka nożna CBALL Spokey Piłka nożna Impact
Sprawdź ceny ? Porównaj ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info
Jedyne trofeum, jakie zdobyła w tym sezonie Legia, czyli Puchar Polski w rękach kapitana Ivicy Vrdoljaka. Na początku sezonu legioniści przegrali mecz o Superpuchar z Zawiszą, w lutym odpadli z Ligi Europy, a na finiszu ekstraklasy stracili szanse na obronę tytułu mistrza Polski Jedyne trofeum, jakie zdobyła w tym sezonie Legia, czyli Puchar Polski w rękach kapitana Ivicy Vrdoljaka. Na początku sezonu legioniści przegrali mecz o Superpuchar z Zawiszą, w lutym odpadli z Ligi Europy, a na finiszu ekstraklasy stracili szanse na obronę tytułu mistrza Polski KUBA ATYS

Warszawa 2015, Lech - Legia 1:2

Co to był za mecz! Na trybunach Stadionu Narodowego ponad 55 tys. kibiców, wspaniałe oprawy i wielkie emocje na murawie. Legia i Lech po raz piąty w historii spotkały się w finale Pucharu Polski przed rokiem.

Minimalnym faworytem starcia wydawała się być Legia, ale to grający w roli gospodarza Lech wyszedł na prowadzenie. Gola samobójczego w 20 min. strzelił Tomasz Jodłowiec. Raptem 10 minut później reprezentant Polski z piekła trafił wprost do nieba, bo odkupił własne winy. Środkowy pomocnik wyrównał na 1:1, a po przerwie decydującą bramkę dla warszawian zdobył Marek Saganowski.

Radość legionistów była wielka. Tak wielka, że po spotkaniu zawodnicy przeszli przez strefę dla dziennikarzy śpiewając "Puchar jest nasz". Żaden z nich nie zatrzymał się i nie porozmawiał z oczekującymi przedstawicielami mediów.

Zdjęcie Legia Warszawa brelok mono lw529 Zdjęcie Legia Warszawa kubek termiczny z herbem klubu 4783 Zdjęcie Legia Warszawa Oryginalny Kubek Stadion 2266
Legia Warszawa brelok mono ... Legia Warszawa kubek termic... Legia Warszawa Oryginalny K...
Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info