Sport.pl

Na kogo może trafić Legia Warszawa? Przedstawienie potencjalnych rywali

Na drodze Legii Warszawa do Ligi Mistrzów pozostała jeszcze jedna przeszkoda. Rywalem mistrza Polski będzie jedna z pięciu rozstawionych drużyn - FC Salzburg, Steaua Bukareszt, APOEL, BATE Borysów lub Łudogorec Razgrad. Czego można spodziewać się po każdej z tych ekip?

FC Salzburg (Austria)

Austriacy to teoretycznie najsilniejsza drużyna w tym zestawieniu. Jej współczynnik w rankingu klubowym UEFA (na podstawie którego rozstawia się drużyny) wynosi 46.185, podczas gdy Legii tylko 15.275. W europejskich pucharach używany jest przedrostek "FC" zamiast "Red Bull", gdyż zakazana jest nazwa sponsora w nazwie zespołu.

W lidze austriackiej Salzburg jest bezkonkurencyjny. W poprzednim sezonie wygrał Bundesligę zdobywając 80 punktów w 36 meczach z 18 oczkami przewagi nad wicemistrzem (dla porównania, gdyby nie podział punktów, Legia miałaby w 37 spotkaniach sezonu 2013/14 81 pkt), ale największe wrażenie robi 110 strzelonych bramek przy 35 straconych. Aż trzech zawodników zdobyło co najmniej 10 goli. Królem strzelców został Jonathan Soriano, były napastnik rezerw Barcelony, z 31 trafieniami. Brazylijczyk Alan trafiał do siatki rywala 26-krotnie, natomiast Senegalczyk Sadio Mane 13 razy.

Ale największą gwiazdą tej drużyny obok Soriano jest Kevin Kampl. Słoweniec urodzony w Niemczech jeszcze dwa lata temu grał w trzeciej lidze niemieckiej, ale w Salzburgu gra niesamowicie. W 82 oficjalnych meczach strzelił 20 goli i asystował 40 razy. Jego największym popisem - jak i zresztą całej drużyny - były mecze w Lidze Europy przeciwko Ajaksowi. W Amsterdamie Salzburg wygrał 3-0, zupełnie dominując rywala. Holendrzy pierwszy celny strzał oddali w... doliczonym czasie gry. W rewanżu Salzburg znów nie dał pograć mistrzowi Holandii i zwyciężył 3-1. Odpadł jednak w kolejnej rundzie przegrywając w dwumeczu z FC Basel.

Austriacy - wówczas pod wodzą Rogera Schmidta - grali niezwykle efektownie. Ich pressing przypominał ten stosowany przez FC Barcelonę w niedawnych latach największych sukcesów, z którym wielu rywali nie umiało sobie poradzić. Schmidt ustawiał swój zespół w systemie 4-4-2, choć bardzo często przypominało ono 4-2-4, tak ofensywnie grali skrzydłowi. W dodatku Salzburg ani myśli długo rozgrywać piłkę w poprzek; pod bramką rywala chce znaleźć się jak najszybciej, wymieniając jak najmniej podań. Ale Schmidt odszedł do Bayeru Leverkusen, wobec czego nowym trenerem został Adolf Hütter. Pod jego wodzą Salzburg stara prezentować się podobny styl. Wygrał wszystkie trzy mecze ligowe (bilans bramek 13-1!), ale awans do IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów nie przyszedł łatwo.

W poprzedniej rundzie ich rywalem był Karabach Agdam. Mistrz Azerbejdżanu niespodziewanie wygrał pierwszy mecz 2-1, w którym Austriacy spisali się znacznie poniżej oczekiwań. W rewanżu Salzburg wygrał 2-0 po dwóch golach środkowego obrońcy Martina Hintereggera, ale znowu nie zachwycił swoich kibiców.

Od czasu gdy klub sponsoruje koncern Red Bull, Salzburg o awans do Ligi Mistrzów walczył już sześć razy. Ani razu nie udała mu się ta sztuka, w 2012 roku przegrał nawet z mistrzem Luksemburga, F91 Dudelange. Dzięki pieniądzom sponsora Salzburg w trzech ostatnich latach wydał na wzmocnienia około 25 milionów euro! Ale przyszłość tego klubu nie rysuje się w aż tak jasnych kolorach.

Gdy do niemieckiej 1. Bundesligi awansuje siostrzany RB Lipsk. wtedy piłkarze Salzburga przeniosą się do niemieckiego odpowiednika, a austriacki klub stanie się czymś w rodzaju klubu filialnego, szkółką ogrywającą dla nich młodych zawodników.

Radość piłkarzy Steauy Radość piłkarzy Steauy Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Steaua Bukareszt (Rumunia)

Mistrza Rumunii powinni doskonale pamiętać polscy kibice. To Steaua w zeszłym roku zatrzasnęła drzwi z napisem "Liga Mistrzów" tuż przed nosem Legii Warszawa. Rumuni w rankingu UEFA zajmują 56. miejsce z 39.451 pkt. Ale można zaryzykować tezę, że teraz są nieco słabsi niż przed rokiem.

Przede wszystkim, w klubie nie ma już Alexandru Bourceanu, który zimą odszedł do Trabzonsporu. Był mózgiem tamtej ekipy, a pomoc Legii zupełnie nie dawała sobie z nim rady, Rumun w pojedynkę zdemolował drugą linię Warszawiaków. Do Sampdorii wrócił wypożyczony wtedy napastnik Federico Piovaccari. Włoch może i nie zachwycił swoimi umiejętnościami, ale strzelił dwie z trzech bramek, jakie zdobyli Rumuni w tamtym dwumeczu. A ze Steauy odszedł również bramkarz Ciprian Tatarusanu, który zdecydował się na walkę o miejsce w bramce Fiorentiny.

W poprzednich dwóch rundach Steaua pokonała mistrzów Norwegii, Stromsgodset (3-0 w dwumeczu) oraz Aktobe (4-3 w dwumeczu). Mistrzowie Kazachstanu sprawili Rumunom dużo więcej problemów, niż ci się mogli spodziewać, ale ostatecznie okazali się zbyt słabi. W lidze Steaua wygrała do tej pory dwa mecze po 3-1.

Czy to mogłoby wystarczyć na Legię? Nie wiadomo, choć jeszcze niedawno legioniści odgrażali się, że teraz pokonaliby tamtą Steauę. I nie jest to wykluczone, chociażby ze względu na to, że mistrzowie Polski wydają się być teraz silniejsi mentalnie - a właśnie tego zabrakło w pamiętnym rewanżu, gdy już po dziewięciu minutach Rumuni prowadzili 2-0.

APOEL wyeliminował Lyon w 1/8 finału LM APOEL wyeliminował Lyon w 1/8 finału LM Fot. ANDREAS MANOLIS Reuters

APOEL (Cypr)

Cypryjską drużynę polscy kibice również powinni dobrze pamiętać. APOEL w decydującej rundzie eliminacji w sezonie 2011/12 pokonał Wisłę w dwumeczu 3-2, strzelając bramkę na wagę awansu na trzy minuty przed końcem. Ale wówczas różnica pomiędzy mistrzami Cypru i Polski była znacznie większa niż wskazywałby na to wynik. APOEL udowodnił to w tym samym sezonie, dochodząc do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, gdzie odpadł z Realem Madryt.

Ale od tej pory wyniki w pucharach były już dużo gorsze. W dwóch kolejnych sezonach APOEL przegrywał w IV rundzie eliminacji Ligi Europy - z Neftczi Baku oraz Zulte Waregem (wcześniej odpadł z el. LM po porażce z Mariborem) - ale w tym ostatnim przypadku i tak zagrał w fazie grupowej Ligi Europy. Cypryjczykom dopisało ogromne szczęście. Zastąpili wykluczone z pucharów Fenerbahce, wybrani zostali w drodze losowania spośród 29 drużyn. W grupie z Eintrachtem Frankfurt, Maccabi Tel-Aviv i Girondins Bordeaux zajęli trzecie miejsce, zdobywając cztery punkty.

APOEL nigdy nie wydawał zbyt chętnie pieniędzy na wzmocnienia, ale od 2011 roku na transfery wydał... ok. 750 tysięcy euro! Zamiast tego, Cypryjczycy skupiają się na wyszukiwaniu piłkarzy z kartą w ręku, których można pozyskać za darmo. Szukają ich m.in. w Portugalii czy w Grecji, ale również w drugiej lidze angielskiej czy hiszpańskiej. To bardzo dobry sposób pod względem ekonomicznym, który przyniósł sukcesy sprzed kilku lat, ale również groźny - bo takie wzmocnienia bywają bardzo ryzykowne.

I to widać choćby w rozgrywkach ligi cypryjskiej. APOEL został co prawda mistrzem, ale po 26 meczach rundy zasadniczej zajmował dopiero 3. miejsce. Wtedy jednak nastąpił podział ligi (bez dzielenia punktów jak w polskiej Ekstraklasie) i w kolejnych 10 spotkaniach APOEL dogonił prowadzący AEL Limassol, w barwach którego w pierwszej części sezonu grał Orlando Sa. Obie drużyny skończyły ligę z 81 punktami. APOEL zajął pierwsze miejsce ze względu na dużo korzystniejszy bilans bramek.

Na kogo trzeba by było zwrócić szczególną uwagę? Gustavo Manduca parę lat temu rozbił Wisłę i ma już 34 lata, ale nadal znajduje się w dobrej formie. W ostatnim sezonie zdobył 13 bramek. O jednego gola mniej strzelił argentyński pomocnik Tomas De Vincenti, ale dokonał tego zaledwie w 16 spotkaniach!

W trzeciej rundzie eliminacji stracha APOEL-owi napędziło HJK Helsinki. Finowie prowadzili na własnym stadionie 2-0, ale czerwona kartka dla jednego z ich graczy sprawiła, że Cypryjczycy wrócili do gry, doprowadzając do wyrównania. W rewanżu APOEL już dość gładko wygrał 2-0. Z czterech goli w tym dwumeczu De Vincenti strzelił dwa, zaliczając dwie asysty!

BATE Borysów (Białoruś)

Białorusini w poprzedniej rundzie wystawili swoich kibiców na bardzo poważną próbę. Próbę nerwów. Bramkę na wagę awansu przeciwko Debreczynowi zdobyli w czwartej, ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Jej autorem był znany z występów w Polsce Siergiej Kriwiec. Wygrali 3-1, choć w rewanżu przegrywali od 20. minuty, a mieli jeszcze do odrobienia jedną bramkę straty z pierwszego meczu. Pomógł im fakt, iż mistrz Węgier grał ponad połowę rewanżu w dziesiątkę. We wcześniejszej, drugiej rundzie eliminacji, BATE wyeliminowało albańskie Szkenderbeu Korce tylko dzięki bramkom wyjazdowym, notując dwa remisy.

BATE w Lidze Mistrzów grało już trzy razy, ale ostatni sezon był dla nich katastrofalny. Marzeń o LM pozbawił Białorusinów Szachtior Karaganda z Kazachstanu, wygrywając oba mecze po 1-0. A jako że była to druga runda eliminacji, to BATE nie dostało nawet szansy rehabilitacji w Lidze Europy.

Tak jak i APOEL, BATE zostało mistrzem dzięki podziałowi ligi, co ma miejsce również na Białorusi (ale bez dzielenia punktów). Po 22. kolejkach traciło punkt do Szachtiora Soligorsk, ale po dodatkowych 10 spotkaniach wyprzedziło ich aż o dziewięć oczek. Obecnie liga białoruska jest po 18. kolejkach, a BATE ogląda plecy Dynama Mińsk, do którego traci trzy punkty.

Najlepszymi strzelcami ligi są dwaj zawodnicy mistrza - Siergiej Kriwiec z dziewięcioma trafieniami oraz Witalij Rodionow z ośmioma. Tworzą razem dobry duet, strzelali gole z Debreczynem, ale uwagę warto zwrócić również na Edgara Olechniowicza, który asystował przy ich bramkach w tym meczu.

Legia Legia KUBA ATYS/AG

Łudogorec Razgrad (Bułgaria)

Przeciętny kibic ma chyba najmniejsze pojęcie właśnie o Łudogorcu. To drużyna, która jeszcze pięć lat temu występowała w trzeciej lidze bułgarskiej, ale dzięki pieniądzom braci i milionerów Kiriła i Giorgiego Domusziewów stała się prawdziwą potęgą w Bułgarii. Jako beniaminek pierwszej ligi Łudogorec zdobył mistrzostwo, a potem dołożył do niego dwa kolejne triumfy, choć za każdym razem ich przewaga nad wicemistrzem wynosiła... jeden punkt!

W poprzednim sezonie bardzo dobrze prezentowali się w Lidze Europy. W grupie z PSV Eindhoven, Dinamem Zagrzeb oraz Czornomorcem Odessą zdobyli 16 punktów na 18 możliwych! W kolejnej fazie wyeliminowali Lazio, odpadli dopiero w starciu z Valencią, czyli późniejszym półfinalistą tych rozgrywek. Na udziale w pucharach zarobili aż 7 mln euro, co chętnie przeznaczają na kolejne wzmocnienia.

Najlepszymi zawodnikami tej drużyny są bramkarz Władisław Stojanow, pomocnik Marcelinho, który pełni rolę mózgu drużyny oraz słoweński napastnik Roman Bezjak, który w poprzednim sezonie LE zdobył aż sześć goli. Ale ambicje Łudogorca sięgają aż Ligi Mistrzów - a dzięki rozstawieniu realizacja tych marzeń jest jeszcze bardziej prawdopodobna. Więcej o Łudogorcu można przeczytać w tym tekście na legia.sport.pl.

Więcej o: