Kacper Żuk, czyli tenisowa nadzieja Legii w pogoni za Wielkim Szlemem

- Jeśli będzie grał tak jak teraz, to udział w Australian Open mamy w kieszeni - mówi Artur Żuk, ojciec i trener 16-letniego Kacpra, z którym ćwiczy na kortach przy Łazienkowskiej.


Tenis wcale nie był pierwszym sportem w życiu Kacpra Żuka. Jako kilkulatek najpierw grał w piłkę nożną w Świcie (w rodzinnym Nowym Dworze Mazowieckim), a dopiero później zainteresował się odbijaniem piłki rakietą. Jego ojciec, instruktor tego sportu, czasami zabierał go na treningi. Mając osiem lat, Kacper powiedział ojcu, że też chce spróbować. I spróbował. Po roku treningów pojechał na pierwszy turniej (mistrzostwa Mazowsza krasnali, czyli zawodników do lat 10), w którym doszedł do ćwierćfinału. Od tego czasu zajmuje się już głównie tenisem, trenując na kortach warszawskiej Legii.

Skok w rankingu

Na początku tego roku Żuk wygrywał wszystko, co było do wygrania. W styczniu został mistrzem Polski kadetów, czyli zawodników do lat 16. Potem wygrał cztery turnieje ITF do lat 18 w Szczecinie, słowackiej Trnavie, katarskiej Dausze i na Malcie. Co start - to zwycięstwo, dwa razy również w deblu.

Po tych sukcesach trenerzy zaczęli go zgłaszać do mocniej obsadzonych i lepiej punktowanych turniejów, gdzie też radził sobie bardzo dobrze, często wygrywając ze starszymi, wyżej rozstawionymi przeciwnikami. W rumuńskim Sybinie Żuk doszedł do finału, w Villach w Austrii i w Budapeszcie tylko do 1/16 finału, ale na Węgrzech triumfował za to w deblu w parze z Piotrem Matuszewskim. W ostatnim turnieju w Offenbach w Niemczech, najlepiej punktowanym do tej pory, przeszedł dwie rundy.

Dzięki tym wynikom Żuk w rankingu najlepszych juniorów na świecie zanotował największy awans w ciągu pół roku - o ponad 2,2 tys. miejsc. Teraz jest już na 114. pozycji. Wyżej od niego jest tylko dwóch Polaków - starsi o dwa lata Hubert Hurkacz (35.) i Michał Dembek (73.).

Tak olbrzymi skok Żuka w rankingu wziął się stąd, że wcześniej przez wiele miesięcy w ogóle nie grał. Po operacji kręgosłupa dochodził do zdrowia. Treningi wznowił pod koniec ubiegłego roku i dopiero od kilku miesięcy regularnie zaczął nadrabiać punktowe zaległości. - Po kontuzji pleców wrócił mocniejszy psychicznie, dojrzalszy, bardziej pewny siebie - mówi jego ojciec i trener Artur Żuk.

16-letni tenisista (rocznik 1999) jest na tyle dobry, że zwykle gra o kategorię wyżej - w zawodach do lat 18. Regularnie otrzymuje też powołania do kadry narodowej. - Kacpra powoływałem już kilka razy, gdyby nie kontuzja, dostałby tych powołań zdecydowanie więcej - zaznacza Piotr Żurawiecki, trener kadry do lat 16.

W lutym młodzieżowa reprezentacja Polski z Żukiem w składzie odniosła spory sukces - zajęła czwarte miejsce na mistrzostwach Europy. Trener kadry po cichu liczy, że tenisista Legii pomoże jego drużynie także w awansie na sierpniowe mistrzostwa świata. Po drodze Żuka czekają jeszcze jednak kolejne starty w zawodach.

- Plan turniejów Kacpra jest ustalony na mniej więcej dwa miesiące do przodu. Jeżeli gra dobrze, wygrywa, to wybieramy coraz lepiej punktowane turnieje. Jeśli nie, to trzeba te plany modyfikować - mówi Artur Żuk. - Po cichu liczymy na udział w tych poważniejszych turniejach, ale wciąż pamiętamy o jego kontuzji, dlatego nie chcemy go za bardzo przemęczać - dodaje Żurawiecki.

Klon na korcie

Trener kadry wymienia nazwisko Żuka w grupie najbardziej utalentowanych polskich tenisistów w wieku 14-18 lat. - Takich perełek nie jest za wiele. W roczniku 1999 liczy się właściwie tylko Kacper, z rocznika 1998 - Piotr Matuszewski, 1997 - Hubert Hurkacz i Michał Dembek, rok młodsi od niego, czyli rocznik 2000, to Tomasz Dudek i Daniel Michalski, a w roczniku 2001 Wojciech Marek - wylicza nadzieje polskiego tenisa Żurawiecki.

Czym na korcie imponuje mu Żuk? - Jest waleczny, ambitny, nieustępliwy. Ale przede wszystkim potrafi myśleć, analizować sytuacje i jeśli trzeba - zmieniać swój styl. Słucha trenera i to jest bardzo cenne, bo mało zawodników w tym wieku to potrafi - mówi Żurawiecki. - Na korcie jest moim klonem, też gra agresywną, szybką piłkę, tak samo grałem, kiedy byłem w jego wieku. Potrafi przewidywać, gdzie spadnie piłka, ma dobry odwrotny backhand i backhand po linii - dodaje jego ojciec.

Wady? Obydwaj trenerzy zwracają uwagę, że Kacper musi popracować nad grą przy siatce, bo ma ku temu predyspozycje, ale robi to za rzadko. Poza tym zdarzają mu się przestoje w grze, czasami słabo wchodzi w mecze. - Po kontuzji musimy uważać na plecy, dlatego musimy też zmienić technikę serwisu, by za bardzo ich nie obciążać - zaznacza ojciec Kacpra.

Prezes Legii też pomaga

Wyjazdy na turnieje i treningi pochłaniają bardzo dużo czasu, dlatego Kacper uczy się w prywatnym gimnazjum w Sopocie, gdzie przedmioty zalicza się przez internet, a osobiście trzeba stawić się w szkole tylko kilka razy w roku. Zawody to też spore obciążenie dla rodzinnego budżetu, ale na szczęście młody tenisista może liczyć na wsparcie Polskiego Związku Tenisowego oraz piłkarskiej Legii.

Pod koniec kwietnia Kacper pojechał na koszt PZT na turniej do Rumunii, a potem do Austrii. Wcześniej, w marcu na zawody do Kataru mógł polecieć dzięki pomocy finansowej Bogusława Leśnodorskiego. Prezes Legii, który sam jest zapalonym tenisistą, pomaga też Żukowi w inny sposób. Dzięki niemu utalentowany tenisista ma na Legii do dyspozycji lekarza, fizjoterapeutę i trenera od przygotowania fizycznego.

Dobre wyniki od początku roku i regularny awans w światowym rankingu mogą niedługo pozwolić Żukowi na grę w juniorskich turniejach Wielkiego Szlema. - Jeśli będzie grał tak jak teraz, to udział w przyszłorocznym Australian Open mamy w kieszeni, a patrząc bardzo optymistycznie, to może nawet we wrześniowym US Open - mówi ojciec tenisisty. - Ale nic na siłę. Nie chcemy przyśpieszać kariery Kacpra. Kontuzję pleców wyleczył dopiero kilka miesięcy temu - przypomina.