Koszykarzy Legii mecz o wszystko. Jak zagrać, by wygrać?

Uważać na straty, które nieźle wykorzystują rywale, uruchomić Michała Aleksandrowicza, korzystać z umiejętności Grzegorza Kukiełki i uciekać, by nie gonić - czy realizacja takich założeń może dać Legii awans do Tauron Basket Ligi?
W środę o 18 w Krośnie decydujący mecz nr 5 przy stanie 2-2. Oczywiste jest, że w tak ważnym meczu szalenie istotne będą koncentracja, energia, walka i obrona - bez tego, nie ma co myśleć o zwycięstwie. Ale co jeszcze będzie dla Legii ważne, co można wywnioskować z czterech dotychczasowych spotkań?

Wilczek, nie trać!

W finale jest 2-2, ale Legia popełniła w tych czterech meczach aż 65 strat, o 24 więcej niż rywale. Czy mogło być już 3-1, gdyby nie te błędy? Tak czy inaczej - z tej statystyki wynika, że legioniści z własnej winy tracą wiele szans na zdobycie punktów. A najczęściej odpowiedzialny jest za to Łukasz Wilczek, który popełnił w finale już 18 strat, czyli 17 proc. wszystkich, które zanotowały obie drużyny. Rozgrywający i kapitan Legii zdobywa punkty (średnio 8,0), walczy o zbiórki (6,5), asystuje (4,7) i często nadaje tempo atakom, ale nie wszystko w jego grze jest idealne. Jeśli będzie bardziej dokładny, jego zespół będzie miał większe szanse na wygraną.

Doktor "Panda" i pan Aleksandrowicz

Aż trudno uwierzyć w metamorfozy Michała Aleksandrowicza, rzucającego Legii. W wygranych meczach nr 1 i 3 "Panda" zdobył 33 punkty, trafiając dziewięć z 13 rzutów z gry oraz 14/14 z wolnych. W przegranych spotkaniach nr 2 i 4 rzucił natomiast tylko dwa punkty z wolnych, a z gry miał 0/12. Skąd takie różnice? - Nie wiem, naprawdę. Nie mam pojęcia. Ale zaraz, skoro dobrze wypadłem w pierwszym i trzecim meczu, to piąte też powinno być dobre. Tego się trzymajmy! - mówił Aleksandrowicz w niedzielę. Ten wszechstronny gracz potrafi zakończyć wejście potężnym wsadem, wymusić faul, celnie rzucić z dystansu, a także nieźle bronić. Legia potrzebuje tego lepszego Aleksandrowicza.

Więcej Kukiełki!

Grzegorz Kukiełka to najlepszy strzelec Legii w finale, w czterech meczach ma średnią 13,7 punktu. Ale nawet przy zrozumieniu wagi zespołowego ataku Legii można odnieść wrażenie, że w ataku jest go trochę za mało. Kukiełka oddaje średnio po nieco ponad 10 rzutów w meczu, mógłby więcej. Skuteczność - 39 proc. - najlepsza nie jest, ale w tym finale mało kto rzuca lepiej. A Kukiełka ma umiejętność wymuszania fauli i wykorzystywania rzutów wolnych - w finale ma 11/12. Może powinien grać więcej z piłką, podejmować więcej decyzji rzutowych lub o grze jeden na jednego? W końcu po to go do Legii ściągnięto - żeby robił różnicę. Mecz nr 5, to najlepszy moment, by udowodnić, że się wyrasta ponad ligę.

Uciekać, by nie gonić

Każde z dotychczasowych spotkań kończyło się dość wyraźną przewagą - Legia wygrywała różnicą 14 i 28 punktów, a Krosno - 22 i 32. Nie było w tej serii zaciętych końcówek, nie było walki do ostatnich minut czy sekund. Możliwe, że tak się stanie w ostatecznej rozgrywce, ale po drodze do ewentualnej emocjonującej końcówki, nie można pozwolić uciec rywalom. W weekend w Warszawie obie drużyny pękały dość wcześniej, jeszcze w pierwszej połowie, gdy rywal wychodził na kilkunastopunktowe prowadzenie. Legia musi w Krośnie uważać i mądrze - czasami lub faulami - przerywać ewentualne zrywy gospodarzy.