Legia gra dla kibiców. Także ważne mecze o nietypowej porze

Koszykarze Legii zagrają dwa najważniejsze mecze sezonu w ciągu doby, bo klubowi zależy, by kibice wspierali ich na Bemowie, a potem zdążyli na świętowanie prawdopodobnego mistrzostwa przy Łazienkowskiej. - Gdybym był trenerem w innym klubie, to o skróceniu czasu między takimi meczami, w ogóle bym nie dyskutował. Ale to jest Legia Warszawa i chyba wszyscy to rozumieją - mówi trener Piotr Bakun.
Legia rywalizuje w finale I ligi z Miastem Szkła Krosno. Po meczach na Podkarpaciu jest 1-1, gra się do trzech zwycięstw. Jeśli w weekend w Warszawie legioniści wygrają dwa mecze, to po 13 latach przerwy wrócą do ekstraklasy i zrealizują założony przed sezonem cel.

Legia, mimo dobrej sytuacji, nie jest faworytem tej rywalizacji, Miasto Szkła wygrało w tym sezonie 36 z 38 meczów, to bardzo silny zespół. Tymczasem przed najważniejszymi meczami w sezonie warszawski klub zaryzykował i wyraźnie skrócił odstęp między spotkaniami nr 3 i 4. Sobotnie rozpocznie się o 18, niedzielne - już o 13.

Powód? Mecz piłkarzy, którzy w niedzielę o 18, będą najpewniej świętować mistrzostwo Polski przy Łazienkowskiej. - Na nasze mecze przychodzą kibice Legii, których nie chcieliśmy stawiać przed trudnym wyborem - zależy nam, by obejrzeli oba spotkania, by wspierali i nas, i piłkarzy - mówi prezes koszykarskiej Legii Robert Chabelski.

Klub spodziewa się w weekend pełnej hali, czyli 900 kibiców. Na meczach na Bemowie pojawiają się także właściciele piłkarskiej Legii z prezesem Bogusławem Leśnodorskim na czele, duża część osób działających przy drużynie koszykarzy regularnie gości przy Łazienkowskiej.

Legia próbowała zapobiec sytuacji, z tak niespotykanym natężeniem meczów. - Zaproponowaliśmy rozegranie meczów w piątek i w sobotę, ale na te terminy nie zgodziło się Krosno. W niedzielę zagramy zatem o najwcześniejszej regulaminowej porze - dodaje Chabelski.

Dlaczego klub z Krosna nie przystał na pierwszą propozycję Legii? - Nie było tu żadnej złości, po prostu stwierdziliśmy, że dla nas najważniejsze jest zachowanie pełnego, tygodniowego cyklu przygotowań - regeneracji, treningu, taktyki - mówi trener Miasta Szkła Michał Baran. - Jeden trening w piątek i tak nam wypadnie ze względu na podróż. Gdybyśmy jechali w czwartek, mielibyśmy jeszcze mniej czasu na spokojną pracę u siebie - tłumaczy.

Co na to drużyna? - Czasu, niestety, będzie bardzo mało - mówi trener Piotr Bakun. - Drugi mecz może się dla nas okazać kluczowy, to będzie ważne spotkanie, ale my gramy też dla naszych kibiców, którzy wspierają nas, ale też piłkarzy, przez cały sezon. Zależało nam, żeby obejrzeli oba spotkania - i na Obrońców Tobruku, i na Łazienkowskiej.

- Gdybym był trenerem w innym klubie, to o zmianie godziny, skróceniu czasu między tak ważnymi meczami, w ogóle bym nie dyskutował. Ale to jest Legia Warszawa - dodaje Bakun. - Myślę, że to sytuacja zrozumiała dla wszystkich, chłopcy przyjęli do wiadomości, że zagramy w niedzielę bardzo wcześnie.

- Jest to problem, nie ma, co ukrywać - mówi kapitan Legii Łukasz Wilczek. - Zmęczenie narasta, nie można mówić, że rozegranie dwóch trudnych meczów dzień po dniu jest lekkie. A co dopiero w skróconym odstępie czasowym. Ale z drugiej strony obie drużyny będą miały tyle samo odpoczynku, nie będzie tak, że z tego względu ktoś będzie w gorszej sytuacji.