Czy Legia dorosła do Krosna?

Operacja "Awans" wkracza w decydującą fazę - koszykarze Legii są w finale play-off, ale by wywalczyć promocję do Tauron Basket Ligi, muszą wygrać trzy mecze z Miastem Szkła Krosno. To wygląda na "Mission Impossible", ale Legia jest w formie, czuje się pewnie, podejmie wyzwanie.
Skala tego wyzwania z jednej strony jest ogromna - Miasto Szkła ma w tym sezonie bilans 35-1, nie przegrało od 22 listopada, w ostatnich 10 spotkaniach rzucało średnio po 94,2 punktu, wygrywało te mecze przeciętnie różnicą 26,2 punktu. Do tego trafiło w nich 115 trójek (11,5 na mecz) ze skutecznością 40,2 proc. Momentami wygląda na zespół, którego nie można pokonać.

Ale z drugiej strony, jeśli ktoś ma spróbować hegemona zatrzymać, to musi to być Legia. Drużyna, którą zahartowały potknięcia w trakcie sezonu (zmiana trenera, niespodziewane porażki), która trafiła z formą na najważniejszy moment play-off. Silny Sokół Łańcut pod koniec półfinału ledwo zipał, z trudem trafiał do kosza. Obrona Legii, często fizyczna i trudna do sforsowania, była zbyt mocna.

Czy zatrzyma Miasto Szkła? - Widzę, że Legia od jakiegoś czasu gra lepiej. Bardzo agresywnie, fizycznie. W drużynie jest lepsza atmosfera. Trener Bakun nie zmienił wiele w taktyce czy sposobie gry, ale czuć, że mentalnie zespół jest silniejszy - mówi podkoszowy Miasta Szkła Patryk Pełka. A pod jego obserwacjami podpisaliby się także koszykarze Legii.

- Fizycznie i psychicznie czujemy się świetnie. Cały rok pracowaliśmy na to, co wychodzi teraz - mówi Adam Parzych, który w półfinale rzucał średnio po 18,5 punktu, trafił doskonałe 16 z 24 trójek. - Gramy dużo bardziej agresywnie, potrafimy w kilka minut wypracować dużą przewagę, podczas gdy w trakcie sezonu w kilka minut przewagi traciliśmy.

- No i obrona. Mamy długą ławkę, więc ciśniemy, ciśniemy, ciśniemy - dodaje Parzych. - Krosno będzie trafiać, nie zabiegamy ich. Najważniejsza będzie mentalność, koncentracja, nastawienie na walkę. Musimy grać odważnie, mocno naciskać ich w obronie. Nie dać narzucić sobie ich stylu gry, być ciągle blisko w sensie wyniku.

Styl gry? Różnice są zasadnicze, bo, w uproszczeniu, Miasto Szkła to atak (93,1 punktu na mecz przy 52 proc. skuteczności w play-off), a Legia to obrona (rywale warszawiaków zdobywali w play-off po 67 punktu, trafiali tylko 38 proc. rzutów). Jeśli drużyna z Krosna zbombarduje Legię trójkami, może jej odebrać pewność. Jeśli Legia jednak nie da rywalom pozycji, to oni mogą stracić rytm gry.

W Krośnie cel - był nim awans do finału - zrealizowano, zespół nie czuje presji. Co nie oznacza, że koszykarze nie chcą wygrać. - Chcemy awansować. I to bardzo mocno. Nie po to został zbudowany tutaj taki mocny zespół, żeby sromotnie polec po dojściu do finału. Z tego, co przekazuje nam cały czas zarząd klubu, wiemy, że gramy o awans - mówi Dariusz Oczkowicz, lider Miasta Szkła.

W rozmowach z trenerami i koszykarzami z Krosna czuć jednak minimalne rozluźnienie. Między wierszami mówią, że nic już nie muszą. Pytanie, czy to im pomoże, czy przeszkodzi w starciu z napompowaną wizją awansu Legią. A może Miasto Szkła pęknie, jeśli ktoś rzuci mu poważne wyzwanie, napnie mięśnie, nie odpuści? Dawno nikt tego nie zrobił.

Czy zrobi to Legia? Pierwsze mecze w weekend w Krośnie.

Kto wygra finał I ligi?