Sport.pl

Koszykarze Legii między Krosnem i Pruszkowem. Michał Spychała: Presja? Na Legii jest ona w każdym meczu

- Z porażki w Krośnie tragedii nie robię, bardziej boli mnie, że przegrana przyszła po słabej grze i była wyraźna. To, że w Pruszkowie jesteśmy faworytem i przez większość obserwatorów typowani jesteśmy do wygranej, tworzy dodatkową presję. Ale jesteśmy tego świadomi i chcemy przygotować się na to spotkanie w pełnej koncentracji - mówi Michał Spychała, trener koszykarskiej Legii.
Legia, której celem jest w tym sezonie awans do Tauron Basket Ligi, po zwycięstwie w trzech pierwszych meczach sezonu przegrała w niedzielę 73:88 wyjazdowy mecz z najsilniejszym rywalem - Miastem Szkła Krosno. W środę legioniści zagrają w Pruszkowie ze Zniczem, który ma bilans 3-0 po trzech meczach we własnej hali. Spotkanie przy ul. Bohaterów Warszawy 4 rozpocznie się o 20.

Łukasz Cegliński: Co się stało w Krośnie?

Michał Spychała: Przede wszystkim źle broniliśmy. Rywale niczym nas nie zaskoczyli - rzucali za trzy, zbierali dużo piłek, dobrze bronili. Wiedzieliśmy, że tak może być, ale źle rozpoczęliśmy spotkanie, przeciwnicy szybko wykorzystali okazje na punkty - czasem po naszych pomyłkach, ale czasem nie, bo Filip Małgorzaciak dwukrotnie trafiał, mimo że Mateusz Bierwagen dobrze pilnował go z wyciągniętą ręką. Po słabym początku walczyliśmy, żałuję, że po fajnym momencie i przy wyniku 32:40 nasza obrona znów się załamała, pozwoliliśmy rywalom na dwie celne trójki.

Czym była spowodowana ta zła obrona? W trzech pierwszych meczach rywale zdobywali średnio po ledwie 64,3 punktu, trafiali tylko 39 proc. rzutów. Krosno zdobyło 88 punktów, miało 51 proc. skuteczności. Ze względu na wasz brak koncentracji, błędy w komunikacji czy po prostu własną klasę?

- Poziom Miasta Szkła na pewno miał znaczenie, bo ze słabszym rywalem błędy nie zawsze kończą się konsekwencjami. Gracze z Krosna są jednak bardzo doświadczeni, wiedzą, jak wykorzystać pomyłki, i to w niedzielę zrobili. Z kolei my zagraliśmy w defensywie dużo gorzej niż w poprzednich spotkaniach, np. w Tychach. Nie powiem, że gdybyśmy powtórzyli tamten poziom gry w obronie, to w Krośnie byśmy wygrali, ale myślę, że mecz byłby bardziej wyrównany. Zagraliśmy źle, dostaliśmy policzek i może to dobrze? Przed nami kolejne mecze, nie możemy dać się uśpić kilkoma zwycięstwami.

To była dopiero czwarta kolejka, ale też był to pierwszy mecz na szczycie w spodziewanej przed sezonem czołówce złożonej z Miasta Szkła, Sokoła Łańcut i Legii. Czy wynik z Krosna mówi nam coś w kontekście walki o awans?

- Moim zdaniem nic i nie sądzę, by ktokolwiek z grona rywali tak uważał. Nasz zespół nie wygląda jeszcze tak, jakbym chciał, i będziemy spokojnie pracować, by słabsze strony poprawić. W trakcie sezonu trudno jest to zrobić z meczu na mecz, ale będziemy cierpliwi. Musimy iść przez sezon pokornie, spokojnie i budować formę. Oczywiście, jestem zły po meczu w Krośnie, bo w trakcie sparingów mieliśmy lepsze spotkania, np. z ekstraklasowym Polfarmeksem Kutno. Wiem, że możemy grać lepiej, walczyć bardziej, popełniać mniej błędów.

Czego dowiedział się pan o zespole po tych czterech meczach o punkty?

- Rzeczywiście, dopiero teraz poznaję swoich ludzi na dobre, przekonuję się, jak działają w warunkach bojowych, o które w sparingach trudno. Pierwsze konkluzje, obserwacje na temat gry pod presją, rywalizacji z przeciwnikiem, konstrukcji psychicznej graczy i drużyny już mam, ale nie chcę się nimi dzielić. Cieszę się za to z tego, że coraz zdrowsi są Marek Szumełda-Krzycki i Tomasz Andrzejewski. Oni wyglądają coraz lepiej, pokazują swój poziom. Co do reszty, to mamy lepsze i słabsze momenty czy mecze, podobnie jest na treningach. Ale mam szeroki skład i będę szukał ludzi w najlepszej dyspozycji psychicznej i fizycznej, by nimi grać.

Czy formacja podkoszowa zawodzi? W Krośnie przegraliście walkę o zbiórki, niewiele dostaliście też od wysokich w ataku.

- Rytmu w ofensywie nie może znaleźć Marcel Wilczek, to prawda, ale on jest tego świadom i do jego dyspozycji podchodzimy spokojnie. Czarek Trybański w Krośnie w ataku grał dobrze - staraliśmy się go wykorzystywać, ale przy dużej stracie i agresywnej obronie na całym boisku, której próbowaliśmy, nie bardzo mogłem z niego korzystać. Wcześniej zdobywał punkty, wymuszał faule - gdyby nie duża strata, korzystałbym z niego bardziej. Andrzejewski, Adam Linowski i Grzegorz Malewski grali dobrze, temu ostatniemu odpowiadało szybkie tempo meczu. Warto zauważyć, że ci ludzie są od różnych rzeczy, ich gra będzie zależała od przeciwnika i sytuacji meczowej. I poza Marcelem grają dobrze.

Co z Łukaszem Wilczkiem? Obecny kapitan w minionym sezonie był liderem, motorem napędowym. Teraz - gra słabiej.

- Łukasz w Krośnie grał falami. Bardzo słabo na początku, potem było dużo lepiej. Pamiętajmy jednak, że on bardzo dużą część przygotowań spędził na leczeniu kontuzji i to na pewno odbija się na jego grze. Marcina Kosińskiego nie chcę "zajeżdżać" grą na pozycji rozgrywającego, a Szumełda, jak mówiłem, wraca do formy, jest coraz lepszy.

W środę gracie w Pruszkowie. Ciekawostka: Znicz dotychczas wygrał trzy mecze u siebie, ten z wami będzie czwarty w ich hali. Z kolei Legia po raz czwarty zagra na wyjeździe, odwiedzicie piątą halę, a razem z treningami - chyba już siódmą.

- Ja nie przywiązuję do tego wielkiej wagi. Niezależnie od tego, czy to mecz pierwszy, piąty czy siódmy, w Pruszkowie zawsze gra się ciężko. Teraz będzie o tyle trudniej, że Znicz po trzech wygranych poczuł wiatr w żaglach. Wiem, że przebieg i wyniki ich meczów z drużynami z dolnej połówki tabeli nie wyglądały wyjątkowo dobrze, ale te mecze wygrywali i to jest najważniejsze. Znicz będzie zmotywowany, ale jak my podejdziemy do tego meczu dobrze, zagramy od początku agresywnie i nie prześpimy żadnego momentu, to o dobry wynik będę spokojny. Co nie znaczy, że będzie o to łatwo.

Jak bardzo przeszkadza wam sytuacja z brakiem hali? Ta przy ul. Obrońców Tobruku raz do treningów jest dostępna, raz nie, większość meczów gracie na wyjazdach, ten ze Zniczem powinniście rozgrywać w roli gospodarza, ale nie możecie.

- To duży problem, szczególnie jeśli chodzi o trenowanie. Mecze mogę rozgrywać na wyjazdach, najbardziej brakuje mi uporządkowanych, systematycznych zajęć z zespołem w tym samym miejscu. O to jest trudno, ale nie mam na to wpływu, to poza mną.

Znicz ma bilans 3-0. Jakie ma silne strony?

- Koszykarze z Pruszkowa bardzo twardo, zdecydowanie walczą na tablicach i mają ku temu potencjał - Dawid Słupiński, Mateusz Szwed, Damian Cechniak, ale też Filip Put czy Damian Janiak. Grają też w różnym tempie - w roli rozgrywającego okrzepł Kamil Czosnowski, który - choć może nie widać tego w statystykach - potrafi spokojnie ustawić zespół, a jego zmiennik Adrian Kordalski jest szybszy, pasuje do koncepcji gry w kontry. Te elementy, w połączeniu z niezłą skutecznością za trzy, sprawiają, że do meczu ze Zniczem trzeba się przyłożyć. Zresztą tak jest zawsze ja nigdy nikogo nie lekceważę. Zrobimy wszystko, żeby wygrać kolejne spotkanie.

Można mówić o presji na Legii? Przegraliście ważny mecz w Krośnie, ale i tak będziecie faworytem meczu ze Zniczem. Niespodziewana i druga z rzędu porażka może sprawić, że w drużynie zrobi się nerwowo?

- Oczywiście, że jest na nas presja. Tylko że na Legii jest ona w każdym meczu. Z porażki w Krośnie tragedii nie robię, bardziej boli mnie, że przegrana przyszła po słabej grze i była wyraźna. To, że w Pruszkowie jesteśmy faworytem i przez większość obserwatorów typowani jesteśmy do wygranej, tworzy dodatkową presję. Ale jesteśmy tego świadomi i chcemy przygotować się na to spotkanie w pełnej koncentracji.

Przez ostatnie lata był pan trenerem Znicza, teraz poprowadzi zespół gości, usiądzie na innej ławce. To będzie wyjątkowe spotkanie?

- Nigdzie nie spędziłem tyle czasu jako trener, więc nawet teraz, jak z jakiegoś powodu pojawiam się w Pruszkowie, czuję się dobrze. Ale czy to będzie wyjątkowe spotkanie? Usiądę na swojej ławce, szatni nie pomylę, skupię się na meczu, a nie na tym, gdzie gramy.

Jakim wynikiem zakończy się mecz Znicz - Legia?
Więcej o:
Skomentuj:
Koszykarze Legii między Krosnem i Pruszkowem. Michał Spychała: Presja? Na Legii jest ona w każdym meczu
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX