Sparingowe derby dla Znicza. Koszykarska Legia przegrała na koniec zgrupowania

Porażką w sparingu zakończyło się przedsezonowe zgrupowanie legionistów. Zespół Michała Spychały przegrał w Pomiechówku ze Zniczem Basket 81:89.


Pruszkowianie wygrali dzięki znakomitemu tempu gry. Aż 25 punktów zdobyli po szybkich atakach. Do tego byli bardzo dobrze zorganizowani w obronie. Wygrywali z legionistami w grze jeden na jednego, płynnie przesuwali się za akcją, rywalom zostawiali na rzut naprawdę mało miejsca. - Nie mamy wielu strzelców. Naszym pomysłem jest grać możliwie jak najszybciej - powiedział po sparingu asystent Marka Zapałowskiego Maciej Jamrozik.

Obaj w swoich rolach debiutują, ale widać, że udało im się stworzyć młody i ciekawy zespół.

W sobotnim sparingu z Legią z dobrej strony pokazali się sprowadzony z drugoligowej Polonii rozgrywający Adrian Kordalski oraz jego zmiennik Kamil Czosnowski. Obaj wytrzymali rywalizację z broniącymi na całym boisku obwodowymi Legii. Nie bali się też podejmować odważnych decyzji - Kordalski penetrując pod kosz, a Czosnowski rzucając za trzy. W trzeciej kwarcie "Czoczo" trafił dwie trójki z rzędu, a chwilę potem "poprawił" przechwytem i asystą. W sumie zdobył aż 21 punktów. Pokazał się też Damian Cechniak. Środkowy Znicza był zdeterminowany, by w meczu ze swoją byłą drużyną pokazać się z jak najlepszej strony. Udało mu się to. Zablokował aż pięć rzutów rywali, twardo walczył pod obiema tablicami, dorzucił osiem oczek. W końcówce w roli strzelca odnalazł 25-letni Patryk Przyborowski, który do Pruszkowa trafił z Zagłębia Sosnowiec - to on celnymi trójkami odebrał Legii nadzieję na zwycięstwo (w sumie 18 pkt).

Tegoroczny Znicz próbuje grać tak, jak w zeszłym roku grał pod wodzą Michała Spychały - dziś już szkoleniowca Legii. Znicz i Legia to dziś dwa zupełnie inne zespoły. Mimo porażki więcej atutów ma jednak Legia.

W sobotę legioniści byli agresywni w obronie, ale zbyt statyczni w ataku. Widać było jednak, że ćwiczą nowe zagrywki - akcje rozgrywali mozolnie, do skutku. Lepiej wkomponować się muszą nowi gracze - m.in. Adam Parzych, który w samej końcówce podjął kilka złych decyzji w ataku, które kosztowały Legię wygraną. Mimo to był najlepszym strzelcem Legii (22 pkt) i z pewnością okaże się jej wzmocnieniem. Jeśli będzie lepiej rozumiał się z resztą, trener Spychała będzie mieć duży komfort w grze obwodowej swojego zespołu. W meczu ze Zniczem widać było, że rozgrywający Łukasz Wilczek dużo korzysta z obecności na boisku Marcina Kosińskiego i Parzycha. Może być wtedy bardziej kreatywny w konstruowaniu akcji.

Atuty potwierdzili gracze, którzy w Legii grali już w zeszłym sezonie - Marcel Wilczek i Michał Aleksandrowicz. Obaj zaczęli mecz w pierwszej piątce, obok Parzycha, Wilczka i Adama Linowskiego. Grający na tej samej pozycji Cezary Trybański na początku meczu ucierpiał w jednym ze starć i już nie wszedł na boisko.

- Przegraliśmy ten mecz w obronie, w grze jeden na jednego - podsumował asystent trenera Spychały Piotr Bakun. Swoje z pewnością zrobiło także zmęczenie 10-dniowym zgrupowaniem.

Przed legionistami kolejne sparingi - w niedzielę ekipa Spychały zmierzy się w meczu kontrolnym z grającym w Tauron Basket Lidze Anwilem. Spotkanie zostanie rozegrane we Włocławku o 17. Będzie jednak zamknięte dla publiczności.

Legia Warszawa - Znicz Pruszków 81:89 (20:21, 25:20, 21:29, 15:29)

Legia: Parzych 22 pkt, Malewski 15, Bierwagen 10, M. Wilczek 10, Kosiński 9, Ł. Wilczek 6, Linowski 4, Aleksandrowicz 2, Trybański, Ścibiorek

Znicz: Czosnowski 21, Przyborowski 18, Tokarski 14, Słupiński 8, Cechniak 8, Kordalski 5, Szwed 4, Tarczyk 3, Warmiak 2