Piotr Bakun przed półfinałem ze Stalą: Możemy wyrwać jeden z pierwszych meczów w Ostrowie

- Wydaje mi się, że jesteśmy w stanie wyrwać jeden mecz w Ostrowie. Zrobimy to. Wiadomo, to tylko przewidywania, które w sporcie są chwiejne, ale naprawdę sądzę, że możemy wrócić z Ostrowa z jedną wygraną. I zobaczymy wtedy, co wydarzy się w Warszawie - mówi trener koszykarzy Legii Piotr Bakun.


W sobotę rozpoczynają się półfinały play-off pierwszej ligi - czwarta po rundzie zasadniczej Legia w rywalizacji do trzech zwycięstw zmierzy się z pierwszą Stalą Ostrów. Pierwsze dwa mecze w weekend w Ostrowie - początek obu o 18.30, transmisje na Esporttv.pl.

Łukasz Cegliński: Wie pan już, jak wygrywać mecze ze Stalą Ostrów?

Piotr Bakun: Wydaje mi się, że na naszą korzyść może działać świadomość koszykarzy Stali. Oni wiedzą, że u siebie są niepokonani od 20 spotkań, że my gramy bez Marcela Wilczka... Mogą być trochę zbyt pewni siebie - jeśli tak będzie, to możemy na tym skorzystać. My zagramy o zwycięstwo, ale presję czujemy na pewno mniejszą niż rywale. Kilka konkretnych pomysłów na grę mamy, ćwiczyliśmy to przez kilka dni, jesteśmy na Stal gotowi.

Jakie wnioski wyciągnęliście z dwóch porażek ze Stalą?

- Obejrzałem te dwa spotkania w środę i zauważyłem przede wszystkim niedociągnięcia w obronie. Już omówiliśmy to z zespołem, próbujemy się przestawić na nieco inną grę w obronie. Mam nadzieję, że to da efekty.

Co jest najsilniejszą stroną Stali?

- To jest przede wszystkim zespół bardzo mądry. Wystarczy spojrzeć na ich zawodników - Tomek Ochońko bardzo dużo widzi, jest potwornie szybki i wie, jak to wykorzystywać. Wojtek Żurawski od kilkunastu lat wykonuje dobrą robotę pod koszem na poziomie ekstraklasy i pierwszej ligi. Inteligentnie gra Adrian Mroczek-Truskowski, wchodzący z ławki Wojciech Pisarczyk w większości drużyn mógłby być liderem, a Tomasz Andrzejewski przeżywa drugą młodość... To są mądrzy gracze, którzy potrafią wykorzystywać błędy przeciwnika i karcić go na różne sposoby - rzutami za trzy, skuteczną grą jeden na jednego.

Ochońkę, MVP obecnego sezonu w lidze, uczył pan grać w koszykówkę w Polonii, był pan jego pierwszym trenerem. Jakie są jego słabsze strony?

- Tomek jest bardzo szybki, ale też jego możliwości fizyczne są ograniczone. Wiemy, co potrafi, wiemy też, jakich zagrań nadużywa i będziemy się starali to wykorzystać. Na dodatek Tomek gra po około 30 minut w każdym meczu, bo bez niego drużyna wygląda inaczej.

Czyli będziecie chcieli wyłączyć go z gry obroną lub sprawić, by miał kłopoty z faulami.

- Kluczem jest to, by nie dać mu się rozpędzić, nie dać mijać. Tomek już w pierwszym kroku po wyprzedzeniu obrońcy podejmuje dobre decyzje - czy wchodzić pod kosz, odgrywać na obwód do strzelców lub szukać podkoszowego w polu trzech sekund. To bardzo inteligentny gracz.

To jak go ograniczyć?

- Mamy pewne pomysły, co do obrony indywidualnej, ale będziemy chcieli też sprawić, by Tomek nie mógł łatwo otrzymać piłki.

Andrzejewski, wysoki skrzydłowy, zaskakuje skutecznością z dystansu - trafił 31 z 51 prób, co daje znakomite 60 proc. Jak przeszkadzać jemu?

- Tomek jest bardzo doświadczony, dobrze znajduje sobie miejsce do rzutu, jego statystyki nie są przypadkowe. Jak mu przeszkadzać? Ameryki nie odkryjemy - nie można od niego odchodzić, trzeba ciągle być blisko, z wyciągniętą ręką. Wydaje mi się, że znajdziemy na niego sposób.

Na pozycji Andrzejewskiego gra Marcel Wilczek, ale jego z powodu kontuzji zabraknie.

- Ale Grzesiek Malewski i Arek Kobus, którzy będą go zastępować, są mobilni i będą mieli proste wskazówki odnośnie do tego, jak zachowywać się przy przekazywaniu na zasłonach. Będą próbowali skakać Andrzejewskiemu do gardła, by nie mógł łatwo złożyć się do rzutu. Wydaje mi się, że jesteśmy w stanie go ograniczyć, przynajmniej, jeśli chodzi o oddawanie łatwych rzutów.

Z zaawansowanych statystyk wynika, że w rundzie zasadniczej wy mieliście najbardziej efektywną obronę, a Stal atak. Czy w tej serii będzie chodziło o narzucenie swojego stylu gry?

- Na pewno. Stal próbuje mocno bronić, zabierać piłki, rzucać je do przodu i biegać. Jak kontry nie mogą skończyć szybko, to próbują rozrzucać piłkę po obwodzie i rzucać z dystansu. Ich strzelcy na to czekają. My będziemy próbowali to ograniczyć, zatrzymując szybkie ataki oraz liderów. Chociaż tych liderów jest sporo, szczególną uwagę trzeba zwrócić na wszystkich tych, których wymieniłem.

Co - poza średnio 12,8 punktu i 7,5 zbiórki - daje wam Marcel Wilczek? Czego najbardziej zabraknie?

- Myślę, że w ataku styl gry Marcela jest trochę podobny do tego, co mogą robić Malewski i Kobus - cała trójka lubi i potrafi rzucić z półdystansu lub za trzy. Natomiast Marcel daje nam dużo mądrości w zespołowej obronie. To są rzeczy, których nie da się odnotować w statystykach, ale są one bardzo ważne.

Co z Cezarym Trybańskim - w ostatnim meczu ze Spójnią zagrał bardzo dobrze, ale wcześniej przez kilka tygodni był słaby.

- Liczę, że będzie świetny już w pierwszym, sobotnim spotkaniu. Czarek to ambitny człowiek, który zdaje sobie sprawę z tego, że w poprzednich meczach nie za bardzo miał się czym pochwalić. Widzę, jak mu zależy, by jego gra wyglądała lepiej, i mam nadzieję, że przełamie te stany chorobowe, które niestety go nękają. Wydaje mi się, że to właśnie Czarek może być zawodnikiem, który nagle da nam w tej serii dużo istotnych rzeczy. "Żurek" to bardzo doświadczony, silny gracz, ale zasięg ramion Czarka, jego możliwości mogą być znaczące. Żurawskiemu i Andrzejewskiemu może być ciężko grać przez Trybańskiego.

W Ostrowie Stal wygrała 20 kolejnych meczów. Jak się gra w ich małej, ciasnej hali?

- W tej hali nie ma nic wyjątkowego. Stal to po prostu bardzo dobry zespół, a u siebie wszyscy grają lepiej. My w poprzednim sezonie mieliśmy tak samo z halą na Bemowie.

Ma pan jakieś przewidywania dotyczące półfinału?

- Wydaje mi się, że jesteśmy w stanie wyrwać jeden mecz w Ostrowie. Zrobimy to. Wiadomo, to tylko przewidywania, które w sporcie są chwiejne, ale naprawdę sądzę, że możemy wrócić z Ostrowa z jedną wygraną. I zobaczymy wtedy, co wydarzy się w Warszawie.