Koszykarze Legii zrealizowali plan minimum, ale chcą wygrywać dalej. Co, jeśli wygrają ligę?

- Dalej chcemy wygrywać. Plan minimum zrealizowaliśmy, ale żadnego odpuszczania nie będzie - mówi Jarosław Jankowski z Legii. - Pewnie, że chcemy wygrać pierwszą ligę. Po to w niej gramy - zapewnia Krystiana Drozd, prezes Stali Ostrów Wlkp., z którą Legia zagra w półfinale. W Warszawie i w Ostrowie zapowiadają też, że jeśli prawo gry w ekstraklasie wywalczą, to będą chcieli w niej grać.


W półfinałach play-off najlepsza w rundzie zasadniczej Stal zagra z czwartą Legią, a drugi Sokół Łańcut zmierzy się z trzecim Miastem Szkła Krosno. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. Faworyci? Tylko Stal w serii z Legią, bo lepszego w parze Sokół - Miasto Szkła wytypować trudno. Zespoły z Ostrowa, Łańcuta i Krosna skończyły sezon z bilansem 20-6, a Legia - 15-11.

Zadowoleni, ale chcą więcej

Stal, Sokół i Miasto Szkła to w pierwszej lidze kluby uznane, Legia to beniaminek. Gdyby spojrzeć tylko na nazwiska, to warszawiacy - mając w składzie m.in. Łukasza Wilczka, Michała Aleksandrowicza, Mateusza Bierwagena, Marcela Wilczka czy Cezarego Trybańskiego oraz wartościowych zmienników - od pierwszej trójki nie odstają. Problemem są jednak wahania w grze.

Stal, Sokół i Miasto Szkła nie uniknęły w rundzie zasadniczej zaskakujących porażek i wpadek, ale Legia miała ich dużo więcej. W wygranym 3-1 ćwierćfinale ze Spójnią legioniści zaprezentowali się dobrze, w każdym z czterech spotkań potrafili bronić, zbierać i grać z kontry na wysokim poziomie. Ale nie uniknęli irytujących przestojów, które faworyci wykorzystają lepiej niż Spójnia.

Do półfinału ze Stalą Legia przystąpi jednak bez presji. - Cel minimum - czwarte miejsce po rundzie zasadniczej i awans do półfinału - zrealizowaliśmy. Presja została zdjęta, zawodnicy mogą poczuć więcej luzu. Liczę, że to pozwoli im grać lepiej, bo dalej chcemy wygrywać. Żadnego odpuszczania nie będzie - mówi Jarosław Jankowski, zaangażowany w sekcję prezes sponsora Grupy Waryński.

- Czwarte miejsce, awans do półfinału, to był taki próg, przez który chcieliśmy przejść, by udowodnić sobie, że się rozwijamy, że jesteśmy na dobrej drodze. To się udało, jesteśmy zadowoleni, ale fajnie byłoby wygrywać dalej - dodaje Jankowski. - Nie powiem wprost, że naszym celem jest awans, ale chcemy zwyciężać w każdym kolejnym meczu.

"Nowa rzeczywistość" w razie wygrania ligi

Gdyby, teoretycznie, Legia wygrała jeszcze sześć spotkań (trzy w półfinale, trzy w finale), zyskałaby - jako zwycięzca pierwszej ligi - prawo do gry w Tauron Basket Lidze. Ekstraklasie, która jest częściowo zamknięta - bez spadków, z awansami opatrzonymi warunkującym spójnikiem "jeśli".

W skrócie - w ekstraklasie może zagrać drużyna, która nie tylko wygra pierwszą ligę (lub dostanie zaproszenie od zarządu PLK), ale spełni też wymogi licencyjne. Najważniejsze z nich to przynajmniej dwumilionowy budżet oraz hala z liczbą miejsc nie mniejszą niż 2000. Ani Stal, ani Legia nie dysponują w tej chwili takimi pieniędzmi, nie mają też możliwości regularnej gry w takiej hali.

Ale szefowie obu półfinalistów mówią o "nowej rzeczywistości", która pojawi się wraz z wygraniem ligi. - Usiedlibyśmy wtedy do rozmów z miastem, z którym mamy dobre relacje, porozmawialibyśmy też z czołowym udziałowcem naszej spółki, czyli piłkarską Legią. Zastanowilibyśmy się z panami Bogusławem Leśnodorskim, Dariuszem Mioduskim i Maciejem Wandzelem, co robić. Mam przeczucie, że wyniki tych rozmów byłyby dobre - mówił kilka tygodni temu Jankowski.

Czy PLK przymknie oko?

Podobnie wypowiadała się przed play-off prezes Stali Krystiana Drozd: - Pewnie, że chcemy wygrać pierwszą ligę. Jeśli wywalczymy awans, prawo do gry w ekstraklasie, to znajdziemy się w zupełnie innej sytuacji, nastąpi nowe rozdanie. Zobaczymy, jak zachowają się sponsorzy - ci obecni, a może i nowi, zobaczymy, jak będą toczyły się rozmowy z miastem, które jest naszym najważniejszym partnerem.

Co z halami? Legia liczyłaby, że PLK zaakceptuje plan, w którym zespół grałby w zmodernizowanej hali na Bemowie oraz, okazyjnie, na Torwarze. Stal? - Będziemy liczyć na to, że jeśli uda nam się zorganizować tak jak trzeba kwestie dotyczące budżetu, to liga przymknie oko i dopuści nasz obiekt. Powinna tak zrobić. Ta hala ma swoją historię, a weryfikację przechodziły przecież hale, które nie spełniały wszystkich założeń - mówi Drozd.

Czy któryś z tych klubów będzie za kilka tygodni prowadził rozmowy z władzami miast, sponsorami i ligą? Nie wiadomo, droga na szczyt pierwszej ligi jeszcze daleka. Z wypowiedzi szefów obu klubów wynika jednak, że ani Stal, ani Legia rywalizacji w półfinale nie odpuszczą. Jej początek - 25 kwietnia w Ostrowie.

Kto wygra ten półfinał play-off?
Więcej o: