Koszykarska Legia przyciągnęła na Torwar 10 tys. osób. "To bardzo dobry wynik"

Trzy ostatnie mecze Legii rozegrane na Torwarze obejrzało 10 tys. widzów. Takiej publiczności ligowa koszykówka w Warszawie nie miała od ponad dekady.


W 2004 roku, gdy w największej hali w stolicy o medale mistrzostw Polski walczyła Polonia, na jej meczach trudno było znaleźć wolne krzesełko. Tyle że już w następnym sezonie "Czarne Koszule" na stałe przeniosły się do hali na Kole, a ich rywalizację z Turowem Zgorzelec o trzecie miejsce w lidze obejrzało już tylko niecałe 2 tys. sympatyków.

Od tego czasu koszykówka na Torwarze gościła incydentalnie - towarzyskie boje reprezentacji z Bułgarią, grupowe rozgrywki mistrzostw Europy, ale bez polskiej kadry, pokazowy mecz Marcina Gortata... Ligowego grania nie było wcale.

Przywróciła je dopiero Legia. Gra na Torwarze to dla niej jeden z elementów "odradzania potęgi". Pięć lat temu sekcja była na dnie, dogorywała w trzeciej lidze, na jej mecze w hali przy Obrońców Tobruku najczęściej przychodziła garstka kibiców. Teraz zespół aspiruje do czołówki pierwszej, planuje w 2016 roku grać w najwyższej Tauron Basket Lidze. I chce pokazać się przed liczniejszą publicznością.

Na Torwar - po niemal 13 latach przerwy - legioniści wrócili już przed rokiem. W największej warszawskiej hali rozegrali dwa mecze drugiej ligi. Spotkania z Basketem Piła i Polonią obejrzało ponad 7 tys. widzów. Podbudowani sukcesem legioniści w tym sezonie zorganizowali trzy kolejne mecze. Na początku roku przy Łazienkowskiej zagrali ze Zniczem Basket Pruszków (97:68), SKK Siedlce (69:39) i AZS Politechniką Poznań (99:41). Spotkania obejrzało w sumie 10 tys. widzów.

Czy dla Legii to dobry wynik? - Bardzo dobry, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności - ocenia Jarosław Jankowski, zaangażowany w życie sekcji i zespołu prezes spółki Waryński, sponsora drużyny. - Dwa z trzech meczów, które w tym roku odbyły się na Torwarze, zagraliśmy z ostatnią i przedostatnią drużyną w tabeli. Ciężko więc w tych przypadkach mówić o magnesie sportowym. A poza tym rozgrywaliśmy mecze w okresie świąteczno-feryjnym. Mimo to na każde ze spotkań przyszło średnio ponad trzy tysiące kibiców. Myślę, że takiej frekwencji nie powstydziłby się żaden klub w ekstraklasie - mówi.

Mecze sekcji koszykarskiej okazały się jednak głównie magnesem dla fanatyków Legii, którzy kibicują swojej drużynie bez względu na dyscyplinę. Na forach internetowych kibice mobilizowali się, ogłaszając na Torwarze "trening wokalny przed meczami piłkarskimi". Jankowski uważa jednak, że proporcje na trybunach między fanatykami a sympatykami koszykówki wyrównują się: - Wcześniej na nasze mecze przychodziło ok. 80 proc. piłkarskich fanów Legii, a resztę stanowili typowi kibice koszykówki i sympatycy naszej drużyny. Obecnie te proporcje się wyrównują - mówi.

- Otwieramy się na nowe osoby, które są nie tylko związane z Legią, ale w ogóle z warszawskim sportem. Loża VIP podczas meczów na Torwarze była zapełniona właściwie za każdym razem. Zaprosiliśmy na nią potencjalnych sponsorów oraz partnerów biznesowych, co świadczy o sporym zainteresowaniu naszym klubem osób, którym zależy na promocji poprzez sport. Idziemy w dobrym kierunku - dodaje Jankowski.

Dla sekcji każdy mecz organizowany na profesjonalnym poziomie (w zeszłym sezonie spotkania w hali przy Obrońców Tobruku nie miały nawet statusu imprez masowych) to okazja do nauki. Zeszłoroczne derby rozegrane na Torwarze zakończyły się skandalem, wyszydzani i obrzucani serpentynami koszykarze Polonii musieli opuszczać halę w eskorcie policji. W tym roku również nie zabrakło niesmacznych sytuacji (wulgarne utwory puszczane z taśmy w przerwie meczu, niecenzuralne przyśpiewki kibiców), ale błędy i niedociągnięcia poprawiano z tygodnia na tydzień.

W ramach akcji "Kibicuj z Klasą" każde ze spotkań rozgrywanych na Torwarze oglądały zorganizowane grupy dzieci, tylko na ostatnim meczu z AZS było ich ponad 700. - To nasz ogromny sukces - uważa Jankowski. - Widać było, że dzieciom kibicowanie i koszykówka bardzo się podobały. Śpiewały, bawiły się, po meczu dostały autografy, przybiły piątki z koszykarzami. To dla nas najlepsza promocja koszykówki.

Kolejny mecz legioniści rozegrają już jednak w hali przy Wiertniczej. W Wilanowie koszykarze goszczą od początku sezonu, wciąż w remoncie jest bowiem ich hala na Bemowie. Do Torwaru w tym sezonie już nie wrócą. Czy organizacja trzech spotkań przy Łazienkowskiej była więc dla nich opłacalna? - Jesteśmy jeszcze przed podliczaniem finansów, ale przed organizacją meczów na Torwarze nie zakładaliśmy, że chcemy na tym zarobić - zauważa Jankowski.

- Naszym celem była przede wszystkim promocja, zapoznanie warszawiaków z naszym projektem, pokazanie im, że w Warszawie jest dobra koszykówka. Wydaje mi się, że są tu ludzie spragnieni koszykówki na wysokim poziomie. My na razie oferujemy im koszykówkę pierwszoligową, ale chcieliśmy też pokazać, że już niedługo Legia może być w najwyższej lidze. Organizacyjnej również - kończy.