Derby na Torwarze dla Legii czy Znicza? Gdzie będą szukać przewag oba zespoły? [PYTANIA]

W sobotę o godz. 17.45 na Torwarze i w obecności około 3,5 tys. kibiców zmierzą się pierwszoligowi koszykarze Legii z Znicza Basket Pruszków. Po 14 kolejkach obie drużyny mają bilanse 8-6. Nad ich przewagami i silnymi stronami zastanawiają się dziennikarze Sport.pl.


1. Kto wygra sobotnie spotkanie?

Łukasz Cegliński: Legia. Choć po czwartym już wyrównanym meczu. W sparingach było 103:98 dla Legii po dogrywce, potem 87:85 dla Znicza. Na początku sezonu pruszkowianie wygrali u siebie 72:69, teraz kolej na Legię. Jeśli legioniści będą potrafili uciec z pułapek zastawianych przez Znicz, jeśli zagrają zespołowo i wykorzystają wielorakie atuty, powinni wygrać. Znicz to rywal trudny, ale to Legia, zaczynając od Cezarego Trybańskiego, może stworzyć na boisku więcej przewag.

Michał Owczarek: Znicz, bo wygrywa zwłaszcza wtedy, gdy nikt tego nie oczekuje i się nie spodziewa. Większość koszykarskich atutów jest po stronie Legii, ale Znicz w tym sezonie jeszcze nie zagrał takiego swojego typowego meczu idealnego, gdzie obręcz rywala jest wielka jak ocean, a graczom z Pruszkowa wpadają nawet rzuty z połowy. Tak będzie w sobotę.

Piotr Wesołowicz: Legia. Słowa trenera Znicza Michała Spychały o tym, że Legia to zespół kompletny, były oczywiście przede wszystkim kurtuazją, ale dziś - nieco ponad trzy miesiące od wygranej Znicza w Pruszkowie 72:69 - warszawiacy to po prostu zespół lepszy personalnie i sportowo. Od początku sezonu czas działa na korzyść Legii. Czy jest tak w przypadku Znicza? Śmiem wątpić.

2. Czyj wkład jest konieczny, by każda z drużyn myślała o zwycięstwie?

Cegliński: W Legii - Łukasza Wilczka. Wciąż waham się, czy dla Legii ważniejszy jest jej rozgrywający, czy Trybański. Ale przeciwko Zniczowi, który na pewno przygotuje na Legię specjalne warianty gry w obronie, to rozwaga, przebojowość i doświadczenie Wilczka mogą decydować o tym, że jego koledzy - także Trybański - będą dostawali piłkę w odpowiednim miejscu i czasie.

W Zniczu - rezerwowych. Jednego zawodnika wskazać trudno, bo gra Znicza zależna jest od funkcjonowania całego zespołu. Także rezerwowych, których nie ma tylu co w Legii. Dlatego Filip Put, Damian Tokarski i Kamil Czosnowski muszą zagrać na poziomie, a i od Łukasza Jaśkiewicza oraz Romana Janika należy wymagać ofiarności i skuteczności.

Owczarek: W Legii - Łukasza Wilczka. To rozgrywający z najwyższej pierwszoligowej półki, który zawsze gra dla drużyny. Jako jedyny w zespole potrafi wykorzystać auty Cezarego Trybańskiego. Do tego ma dobre wyczucie tempa gry i dyspozycji partnerów.

W Zniczu - Adama Kaczmarzyka. Ale nie tylko w roli strzelca, a gracza wszechstronnego. Znicz będzie potrzebował jego zbiórek, przechwytów. Świetnie wymusza faule, wchodząc pod kosz, ale korzysta z tego zdecydowanie zbyt rzadko.

Wesołowicz: W Legii - Mateusza Bierwagena. Z jednej strony ekipa Piotra Bakuna z Miastem Szkła Krosno poradziła sobie bez niego, z drugiej - jego styl gry daje drużynie różnorodność rozwiązań w ataku. Jeśli gospodarze na nowych dla siebie koszach seriami będą pudłować za trzy (a tak było na Torwarze rok temu), to czasem chaotyczne, ale i agresywne wejścia pod kosz Bierwagena będą dla Legii nie do przecenienia.

W Zniczu - Adama Linowskiego. Jeśli ktoś jest w stanie nawiązać podkoszową rywalizację z Cezarym Trybańskim, to właśnie Linowski. Co ważne, środkowy Znicza potrafi rozgrywać tę rywalizację na własnych zasadach, co pokazał w przedsezonowych sparingach, kiedy Trybańskiego ogrywał pod koszem szybkością, zwinnością i sprytem. 

3. Jaki element gry może dać wygraną Legii, a jaki Zniczowi?

Cegliński: Legii - zbiórki w ataku. Cezary Trybański i Marcel Wilczek w meczu z Miastem Szkła pokazali, że potrafią zdominować walkę na tablicach i jeśli aktywność pod atakowaną obręczą powtórzą, to Legia może zdobyć wiele łatwych punktów przeciwko niższym pruszkowianom. A na dodatek skuteczne dobitki podcinają skrzydła rywalom.

Zniczowi - agresywna i mądra obrona. Taka jak w spotkaniu ze Stalą Ostrów, kiedy czołowy zawodnik ligi Tomasz Ochońko musiał się bardzo napracować na każdy punkt. Trener Michał Spychała wybierze graczy, na których trzeba naciskać, ale też wskaże tych, których można odpuścić. Znicz będzie chciał zatrzymać Legię sposobem.

Owczarek: Dla Legii kluczowe będą zbiórki w ataku. Warszawianie mają ogromną przewagę fizyczną pod koszem i jeśli z ponowienia będą zdobywać punkty, będzie grało im się o wiele łatwiej.

Zniczowi wygraną mogą dać... rzuty wolne Legii. To wstyd, by drużyna z czołówki trafiała mniej niż 66 proc. rzutów z linii. W zaciętej końcówce to często element decydujący - albo pozwala utrzymać przewagę, albo może odwrócić losy meczu.

Wesołowicz: Legii - spokój. Może zdarzyć się, że to Znicz rozpocznie to spotkanie lepiej, a legioniści, grający pod presją kilkutysięcznej publiczności i chcący wygrać za wszelką cenę, będą się spieszyć i ich akcje będą nieprzemyślane i chaotyczne. Dlatego kluczem będzie zachowanie spokoju i zimnej głowy. Legioniści muszą pamiętać, że wielka motywacja przed derbami może być ich mocną stroną, ale i przekleństwem.

Zniczowi - tempo gry. Legia stara się grać ułożoną koszykówkę, ale widać, że drużynę Piotra Bakuna czeka pod tym względem jeszcze sporo pracy, zwłaszcza po tym, gdy dołączył do niej Marcel Wilczek. Jeśli pruszkowianie narzucą w sobotnim spotkaniu swój szybki, przy okazji nieco szalony styl gry, legionistom może być trudno za nimi nadążyć.

4. Jaki wpływ i na kogo wywierać będzie niecodzienna otoczka i frekwencja?

Cegliński: Atmosfera i doping kibiców, który chwalą sobie koszykarze Legii, nie mają wpływu na to, co robią rywale na boisku. Nawet jeśli pomagają legionistom, to nie przeszkadzają przeciwnikom. Większe znaczenie może mieć przestronność hali, rozkładany parkiet i "twarde" obręcze Torwaru. Legia trenowała na nim cztery razy, więc tu ma przewagę, ale z drugiej strony Znicz zagra bez presji. Tę czują gospodarze. Czy sobie z nią poradzą?

Owczarek: Otoczka i frekwencja będzie działać na niekorzyść legionistów. Stawiani są w roli faworytów, będą czuć oddech kilku tysięcy gardeł, które potrafią wytworzyć specyficzną presję. To nie są dla nich warunki do końca "domowe". Wszystko tkwi w ich głowach.

Wesołowicz: W zeszłym sezonie gorącej atmosfery na Torwarze nie przestraszyli się ani koszykarze Basketu Piła, którzy z Legią przegrali jednym punktem, ani zawodnicy Polonii, którzy do czasu wybryków kibiców gospodarzy szli z Legią punkt za punkt. Czemu pełnego Torwaru mieliby przestraszyć się akurat gracze Znicza? Za to w przypadku Legii jestem ciekaw, jaką lekcję z zeszłorocznych spotkań wyciągnął Piotr Bakun. Przed czym przestrzegł swoich zawodników? Czy znalazł klucz, jak nie przemotywować swojego zespołu?

Kto wygra sobotnie spotkanie?