Starcie wielkich weteranów - Cezary Trybański vs Rafał Bigus w meczu Legia - Spójnia

Grali w USA, w reprezentacji Polski, w ligach europejskich, w ekstraklasie. Teraz zbliżają się do końca karier w pierwszej lidze, grając dla klubów, w których zaczynali uprawiać koszykówkę. 35-letni Cezary Trybański z Legii i trzy lata starszy Rafał Bigus ze Spójni w niedzielę zagrają przeciwko sobie.


Mecz piątej (Legia) z czwartą (Spójnia) drużyną rozgrywek rozpocznie się o 17 w hali przy ul. Wiertniczej 26 w Wilanowie. Spotkanie, które dla legionistów będzie szansą na dołączenie do szerokiej czołówki (warszawiacy mają bilans 4-4, ich niedzielni rywale - 6-2), będzie miało smaczek - właśnie rywalizację Trybańskiego i Bigusa, czyli nie tylko najwyższych środkowych obecnej pierwszej ligi, ale też jednych z najwyższych, jacy kiedykolwiek zagrali w reprezentacji Polski. Legionista mierzy 217 cm wzrostu, gracz Spójni - 214 cm.

Koszykarska Polska wcześniej usłyszała o urodzonym w 1976 roku Bigusie. W 1993 roku nastolatek ze Stargardu wyjechał do USA do szkoły średniej, potem studiował i grał na Uniwersytecie Villanova. W 1997 roku był w składzie reprezentacji Polski, która zajęła siódme miejsce na mistrzostwach Europy w Hiszpanii, dwa lata później wrócił z USA do Polski. Występował w wielu klubach ekstraklasy - Śląsku, Komforcie, Prokomie, Turowie, Kotwicy, PBG Basket Poznań, Sportino Inowrocław, AZS Koszalin, a nawet Polonii 2011 Warszawa w sezonie 2009/10. Grał także w amerykańskiej USBL, był w ligach greckiej, czeskiej i rumuńskiej. Miniony sezon zaczynał w Koszalinie, a kończył w Kołobrzegu.

W tym pierwszym minął się z trzy lata młodszym Trybańskim, który po epizodach w NBA (22 mecze w trzech klubach) oraz grze w NBDL, Grecji, Czechach i Litwie, w 2013 roku wrócił do Polski. Sezon zaczynał w Polpharmie, a kończył w Koszalinie, skąd wcześniej odszedł Bigus. Obaj środkowi zagrali wówczas przeciwko sobie w czterech meczach.

- Nic specjalnego z tych meczów nie zapamiętałem, nic nie utkwiło mi w pamięci - mówi Trybański. I dodaje: - Ja nie przygotowuję się na rywalizację z Rafałem, tylko wspólnie z Legią szykuję na mecz ze Spójnią. Ale wiadomo, że będzie mi się grało inaczej, bo Rafał to bardzo doświadczony gracz, który jest w dobrej formie, ostatnio gra bardzo dobrze. No i nie gra na obwodzie, jak większość środkowych w tej lidze, tylko pod koszem - dodaje środkowy Legii.

Bigus rzeczywiście jest ostatnio w gazie - ze Zniczem Basket Pruszków miał 20 punktów i 16 zbiórek, z Pogonią Prudnik zdobył odpowiednio 11 i 10. Jego średnie z sezonu to 10,1 punktu oraz 10,8 zbiórki w 29 minut gry. - Rafał ma olbrzymie doświadczenie i moim zdaniem jest najlepszym środkowym w pierwszej lidze - mówi rozgrywający Spójni Łukasz Żytko. - Jest skuteczny w ataku, ale bardzo dużo daje nam w obronie, dzięki niemu gra nam się łatwiej - dodaje gracz Spójni.

To samo, co Żytko o Bigusie, mówią legioniści o Trybańskim. - Wkład Czarka w naszą grę jest przeogromny - uważa skrzydłowy Arkadiusz Kobus. - Nie widać go w statystykach po meczach, w których on zdobywa np. sześć punktów, ma dziewięć zbiórek i trzy czy cztery bloki. Ale mi o wiele łatwiej gra się z Czarkiem na boisku - jeśli on dostanie piłkę w ataku i nie jest podwajany, to zwykle zdobywa punkty. A jeśli jest podwojony, to my mamy więcej miejsca na obwodzie - na rzuty, na wbiegnięcia pod kosz. W obronie - podobnie. Jak ktoś zawali akcje, to Czarek może uratować akcję blokiem lub samą obecnością pod koszem. Cztery bloki to czasem osiem punktów, a taka różnica decyduje o przebiegu, o wyniku meczu - tłumaczy Kobus.

Trybański ma słabsze statystyki niż Bigus - zdobywa przeciętnie po 7,8 punktu i 7,8 zbiórki na mecz, choć blokuje zdecydowanie więcej rzutów rywali (średnio po 3,0). Ale statystyki, jak zaznacza Kobus, to nie wszystko, a poza tym środkowy Legii ostatnio chorował, nie zagrał w trzech meczach. - Przez trzy tygodnie leżałem w łóżku, brałem antybiotyki. Jestem osłabiony i choć staram się już trenować normalnie, to trener mnie jeszcze trochę oszczędza - mówi Trybański.

Faworytem niedzielnego spotkania będzie raczej Spójnia, która ma bardzo doświadczony skład (poza Bigusem i Żytko grają tam także Marcin Stokłosa czy Piotr Pluta) i nie ma takich problemów kadrowych jak Legia. W zespole trenera Piotra Bakuna kontuzjowani są Grzegorz Malewski, Damian Cechniak i Michał Świderski, a nowy zawodnik Bartosz Ciechociński nie jest gotowy do gry.