Legia gra z Zagłębiem Sosnowiec. Ewentualna porażka to będzie... porażka

Jeśli koszykarze Legii przegrają w piątek z Zagłębiem Sosnowiec, w klubie może zrobić się nerwowo. Porażki z silnym Miastem Szkła Krosno i solidnym Zniczem Basket Pruszków można zrozumieć, ewentualnej wpadki z drużyną, która powstała dwa miesiące temu - w żadnym wypadku.


W drużynie Zagłębia doświadczenie ekstraklasowe ma aż sześciu graczy z 37-letnim rozgrywającym Grzegorzem Mordzakiem na czele (także Marek Piechowicz, Paweł Bogdanowicz, Patryk Przyborowski, Patryk Bajtus oraz Marcin Kosiński, który dotychczas tylko trenował z zespołem), ale mimo znanych nazwisk o ekipie doświadczonego trenera Tomasza Służałka trudno mówić, jako o silnej drużynie.

- Treningi rozpoczęliśmy na początku sierpnia, wtedy zobaczyliśmy się po raz pierwszy - mówi Służałek, który w latach 80. doprowadził Zagłębie do dwóch mistrzostw Polski, a przez ostatnie miesiące dążył do tego, by zespół z Sosnowca grał w Tauron Basket Lidze. Ostatecznie zebrał finanse na pierwszą ligę, co i tak było sporym sukcesem zważywszy na fakt, że Zagłębie przez dwa ostatnie sezony nie występowało w żadnych rozgrywkach.

- Mam w drużynie kilku bardziej doświadczonych zawodników, ale taki Paweł Bogdanowicz dołączył do nas już po rozpoczęciu rozgrywek, a np. Patryk Bajtus potrzebuje jeszcze wielu, wielu meczów, by grać na porządnym poziomie - mówi Służałek. - Zespół uzupełniają zupełnie nowi gracze, dlatego w tym sezonie naszym celem jest budowa i przetrwanie. Byleby nie spaść do drugiej ligi - dodaje trener.

Zagłębie już w piątek może wzmocnić Kosiński - 29-letni rzucający, który kilka lat temu, jeszcze jako Iwo Kitzinger, reprezentował Polskę na mistrzostwach Europy, był wyróżniającym się graczem ekstraklasy. Karierę zastopowały mu jednak kontuzje, choć w minionym sezonie Kosiński rozegrał 21 spotkań w ekstraklasowej Polpharmie - zdobywał średnio po 7,3 punktu, grając po 21 minut w meczu.

W przegranych meczach ze Stalą Ostrów (50:83 na wyjeździe) i Pogonią Prudnik (55:62 u siebie) w Zagłębiu wyróżnili się Mordzak, Piechowicz i Bogdanowicz. A zawiedli szczególnie podkoszowi, czyli znany z Legii Patryk Nowerski, a także Tomasz Milewski i Bajtus. Cała trójka w dwóch meczach zdobyła wspólnie ledwie 19 punktów, trafiła tylko dziewięć z 31 rzutów z gry.

Czy Legia to wykorzysta? - Na pewno będziemy chcieli często podawać piłkę pod kosz, ale pamiętajmy, że Milewski to silny, doświadczony gracz, który na ligowym poziomie gra parę ładnych lat. Nie można go lekceważyć - zwraca uwagę trener Legii Piotr Bakun. - Patryka znamy, liczymy, że nas nie skaleczy. Zwrócimy uwagę też na Bogdanowicza, który może zagrać i pod koszem, ale też trafić z dystansu.

Legia liczy, że ewentualną dobrą grę Mordzaka zniweluje swoim debiutanckim występem w zespole Łukasz Wilczek, który dołączył do ekipy Bakuna 2 października, a w tym tygodniu wdrożył się do treningu z zespołem. - Wygląda dobrze, jest przygotowany fizyczny, a poza tym to inteligentny, doświadczony gracz, który na pewno nam pomoże - mówi trener Legii.

Bakun chce jednak przede wszystkim, by drużyna wyciągnęła wnioski z porażek. - Chcę, żebyśmy zagrali przynajmniej na takim poziomie, jak w Pruszkowie. Żebyśmy byli dokładni i nie popełniali błędów. Spotkanie ze Zniczem obejrzałem pięć razy, chyba mi się też przyśniło. Przede wszystkim musimy wyeliminować błędy - powtarza trener.

Jakie? - Pojedyncze, wynikające z braku koncentracji - tu się zagapimy, tam nie zastawimy, nie dobiegniemy do strzelca... W drugiej lidze takie chwilowe braki koncentracji nam nie przeszkadzały, bo rywale po prostu nie umieli ich wykorzystać. W pierwszej jest inaczej - popełnisz błąd, tracisz punkty.

- Chciałbym, żeby mecz z Zagłębiem okazał się dla nas łatwy, żebyśmy go spokojnie wygrali. Ale mam wrażenie, że w tej lidze przed żadnym ze spotkań nie będziemy mogli tak powiedzieć - kończy Bakun.

Piątkowe spotkanie rozpocznie się o 19.16, a odbędzie się ono w hali Zespołu Szkół nr 79 przy ul. Wiertniczej 26. Legioniści trenują tam od lata ze względu na remont hali na Bemowie. Drużyna Bakuna z warunków jest zadowolona i liczy, że przedłuży serię ligowych zwycięstw w Warszawie - po raz ostatni Legia przegrała u siebie w lutym 2013 roku, potem odniosła 21 zwycięstw.