Arkadiusz Kobus z Legii: Nie umiemy wykorzystać naszych przewag. Ale będzie lepiej

- Od nas się oczekuje zwycięstw, piszecie o nas, przypominacie, że musimy wygrywać. I my na pewno będziemy wygrywać. Najlepszym zespołom zdarza się rozpocząć sezon od porażek. My zaczęliśmy kiepsko, ale będzie lepiej - powiedział po porażce 69:72 ze Zniczem Basket w Pruszkowie skrzydłowy Legii Arkadiusz Kobus.


W czwartkowym meczu drugiej kolejki pierwszej ligi legioniści długo prowadzili, jeszcze na początku czwartej kwarty wygrywali 53:48, ale w końcówce osłabli. Nie potrafili wykorzystać skutecznego w pierwszej połowie Mateusza Bierwagena, popełniali straty, pudłowali wolne. Kobus w drugim meczu w tym sezonie był drugim strzelcem Legii po Bierwagenie - w czwartek w Pruszkowie wszechstronny skrzydłowy zdobył 12 punktów.

Łukasz Cegliński: Czego zabrakło wam w końcówce meczu, by wygrać ze Zniczem?

Arkadiusz Kobus:<-b> Ja myślę, że mecz nie tyle przegraliśmy w końcówce, co wcześniej, kiedy uciekaliśmy rywalom na kilka punktów, ale nie potrafiliśmy wyprowadzić kolejnego ciosu, zbudować dwucyfrowej przewagi, która mogłaby być już nie do odrobienia. Mieliśmy dziewięć, osiem, siedem, sześć punktów przewagi, tak było kilkakrotnie. Ale wtedy nie trafialiśmy albo popełnialiśmy straty. A w końcówce gracze Znicza trafili parę rzutów przez ręce, "Czosnek" trafił za trzy o tablicę, kiedy był dobrze pilnowany. Ale czasami tak jest.

Mateusz Bierwagen trafił w pierwszej połowie wszystkie dziewięć rzutów i zdobył 19 punktów, a w drugiej oddał ledwie dwa rzuty z gry, dodał do swojego dorobku tylko jeden punkt. Dlaczego aż tak pominęliście swojego lidera w ataku?

- Znów powtórzyło się to, z czym często mamy problem - nie umiemy wykorzystać naszych przewag. Mateusz grał świetnie i choć wiadomo, że w drugiej połowie Znicza obrona się na nim skupiła, to jednak powinno dochodzić do niego więcej piłek. A nie dochodziło. Niestety, tak zagraliśmy. Przegraliśmy i bardzo szkoda, bo to dla nas dotkliwa porażka. Mam nadzieję, że z Zagłębiem u siebie wygramy i pójdziemy za ciosem. To jest dopiero początek sezonu i musimy wyciągać wnioski.

Macie bilans 0-2 i choć jesteście beniaminkiem z przebudowanym składem, to jesteście także, a nawet przede wszystkim, Legią. Każdy kibic wie, że Legii pewne rzeczy, porażki, nie przystoją.

- Też myślę, że gdybyśmy byli innym klubem, drużyną z mniejszego miasta, to nikt na nasze porażki - obie po walce do końca - nie zwróciłby większej uwagi. Od nas się oczekuje zwycięstw, piszecie o nas, przypominacie, że musimy wygrywać. I my na pewno będziemy wygrywać. Najlepszym zespołom zdarza się rozpocząć sezon od porażek. My zaczęliśmy kiepsko, ale będzie lepiej.