Piotr Bakun: Graliśmy lepiej, ale nie na tyle dobrze, by pokonać Pruszków

- Zabrakło małych rzeczy - dokładności, cierpliwości, zastawienia przy zbiórce, celnych rzutów wolnych. Jestem wkurzony, nosi mnie. Szczególnie dzisiaj, bo brakowało niewiele, a my popełnialiśmy szkolne błędy. Z każdym spotkaniem, każdą połową gramy lepiej, ale ludzi to nie interesuje, oni widzą porażki - powiedział trener koszykarskiej Legii Piotr Bakun po przegranym 69:72 meczu w Pruszkowie ze Zniczem Basket.


Po dwóch kolejkach I ligi Legia, która na ten poziom wróciła po 10 latach przerwy, ma bilans 0-2. Ale o ile z silnym Miastem Szkła Krosno przegrała dość wyraźnie, o tyle w czwartek w Pruszkowie prowadziła przez 32 minuty i dopiero w końcówce dała sobie wyrwać wygraną. - Graliśmy lepiej niż w Krośnie, ale nie na tyle dobrze, by pokonać Pruszków. W końcówce popełniliśmy więcej małych błędów i dlatego przegraliśmy trzema punktami - podsumowywał spotkanie na gorąco Bakun.

Czego konkretnie zabrakło jego drużynie do zwycięstwa? - Małych rzeczy. Dokładności, cierpliwości, zastawienia - rywale zebrali nam 13 piłek w ataku. Przy takiej niewielkiej różnicy punktowej o zwycięstwie decydują detale. Rafał Holnicki-Szulc mógł doprowadzić w końcówce rzutami wolnymi do remisu, ale spudłował oba. [RELACJA Z MECZU]

Do przerwy Legia prowadziła 41:33, a jej skrzydłowy Mateusz Bierwagen miał na koncie 19 punktów zdobytych przy 100 proc. skuteczności - trafił wszystkie dziewięć rzutów. Ale w drugiej części 26-letni gracz trafił tylko raz, i to z rzutu wolnego. Z gry do kosza rzucał tylko dwa razy. Skąd taka odmiana w jego grze? - Nie wiem... W drugiej połowie otworzyli nam się w ataku inni zawodnicy - włączyli się Michał Aleksandrowicz i trochę Czarek Trybański. Mateusz nie dostawał piłki, ale też zespół Znicza mniej bronił strefą, a właśnie taka obrona bardzo pasowała w pierwszej połowie Mateuszowi - on wtedy mijał rywali jak słupki - tłumaczył trener Legii.

Bierwagen skończył mecz z 20 punktami, 12 dorzucił Arkadiusz Kobus, a dziewięć po ważnych trójkach zdobył Michał Aleksandrowicz. Tradycyjnie mniej skuteczni byli rozgrywający Michał Kwiatkowski i Holnicki-Szulc (razem 2/10 z gry, pięć punktów, choć też osiem asyst), znów słabiej niż w sparingach wypadł Grzegorz Malewski (siedem punktów w 30 minut), siedem punktów w 20 minut rzucił Cezary Trybański.

Bakun komentował: - W sparingach Grzesiek bardzo dobrze rzucał, trafiał, był obecny w obronie, zbierał piłki. Teraz jest z tym słabiej, mamy kłopocik. Najwyraźniej Grześkowi nie do końca wychodzi gra na dobrym poziomie przez dłuższy okres, potrzebujemy na tej pozycji innych rozwiązań. Arka Kobusa możemy wykorzystywać i jako niskiego, i jako wysokiego skrzydłowego. Zresztą tak zaczęliśmy dzisiejsze spotkanie - z Aleksandrowiczem, Bierwagenem i Kobusem bez Trybańskiego.

Co z tym ostatnim? Trybański w dwóch meczach w I lidze zdobył w sumie 13 punktów, miał 16 zbiórek i pięć bloków. Jakie oczekiwania miał wobec 35-letniego środkowego Bakun? - Spodziewałem się, że Czarkowi będzie się grało trudno, zresztą przed sezonem o tym rozmawialiśmy. On całe życie grał, rywalizował z ludźmi swojego pokroju, silnymi i wysokimi środkowymi. A teraz niżsi zawodnicy wieszają się na nim jak bombki na choince. Akurat w spotkaniu ze Zniczem te faule były odgwizdywane i mieliśmy z tego realną korzyść - mówił trener Legii. W meczu ze Zniczem Trybański był faulowany sześć razy, wykorzystał trzy z pięciu rzutów wolnych.

- Czarek jest rozsądnym człowiekiem, nie denerwuje się, wie, że czas, gdy zacznie grać lepiej, nadejdzie - dodaje Bakun. - Raz, że my nauczymy się grać z nim, tu już widzę poprawę, a dwa, że on sam nauczy się grać z niższymi przeciwnikami - będzie potrafił lepiej wykończyć akcję lub lepiej podać przy podwojeniu lub nawet potrojeniu.

W czwartek Legia zgłosiła do rozgrywek Łukasza Wilczka, 28-letniego rozgrywającego, który był na marginesie składu ekstraklasowego Polskiego Cukru Toruń. Czy Bakun rozważał jego grę w Pruszkowie? - Zastanawiałbym się, gdyby Łukasz przynajmniej raz z nami trenował, a tak nie było - stwierdził trener, który teraz do dyspozycji będzie miał trzech rozgrywających: najbardziej doświadczonego Wilczka oraz Kwiatkowskiego i Holnickiego-Szulca.

- Uważam, że to świetna sytuacja, bo chłopaki mają konkurencję, a rywalizacja może tylko nakręcać poziom sportowy na treningu. Kto wie, może jednemu czy drugiemu wyjedzie na dobre ewentualny brak powołania do kadry meczowej? Nie chodzi o to, że moi rozgrywający w tej chwili źle pracują, po prostu zdrowa konkurencja może nam tylko wyjść na dobre - mówi trener Legii.

Jak ocenia trudny początek sezonu w I lidze? - Przegraliśmy dwa razy, nie mogę być zadowolony. Jestem wkurzony, nosi mnie. Szczególnie dzisiaj, bo brakowało niewiele, a my popełnialiśmy szkolne błędy. Oczywiście z tyłu głowy mam, albo będę miał po analizie meczu, że z każdym spotkaniem, każdą połową gramy lepiej. Ale ludzi to nie interesuje, oni widzą porażki - stwierdził Bakun.

- Pamiętajmy, że w tej lidze jesteśmy beniaminkiem, że przeszliśmy gruntowną przebudowę - dodał trener. - Oczywiście świetnie byłoby zacząć od bilansu 2-0 i spokojnie grać do przodu, ale my na razie pewnych rzeczy musimy się nauczyć. Grać ze sobą jako drużyna, z Czarkiem jako wielkim facetem. To nie jest proste. Ale do meczu z Zagłębiem na pewno bardzo, bardzo się przyłożymy. Zrobimy wszystko, by go wygrać i poprawić sobie humory. Ja nie umiem przegrywać.

Kolejne spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec Legia rozegra w piątek 10 października w hali na Wilanowie.