Jak Cezary Trybański może pomóc Legii na boisku?

Legia nie ukrywa, że podpisanie kontraktu z Cezarym Trybańskim ma przynieść sekcji korzyści marketingowe, ale liczy też, że doświadczony środkowy będzie ważnym elementem drużyny. Ile jest w stanie zaoferować Legii na boisku pierwszy Polak w NBA?


Sezon pierwszej ligi koszykarzy rozpocznie się za około trzy miesiące, ale już nie ma wątpliwości, że na początku rozgrywek, a nawet w poprzedzających je sparingach, to właśnie na Trybańskim będzie skupiona uwaga obserwatorów. Czy mierzący 218 cm wzrostu 35-letni środkowy, który nigdy nie był zawodnikiem dominującym, ani wiodącym w ataku, będzie w stanie pełnić tę rolę w pierwszej lidze? Odpowiedź wcale nie jest łatwa.

Po pierwsze: Legia wciąż kompletuje skład. W tej chwili legioniści mają - poza Trybańskim - trzech nowych zawodników, kandydatów do pierwszej piątki - rozgrywającego Michała Kwiatkowskiego, rzucającego Michała Aleksandrowicza i skrzydłowego Mateusza Bierwagena. Cała trójka powinna pełnić istotne role w drużynie Piotra Bakuna, możliwe są kolejne wzmocnienia. Zespół musi się zgrać, podział ról dopiero będzie się klarował. Także roli Trybańskiego.

Po nowym środkowym Legii trudno się spodziewać, by grał po 30 minut w każdym meczu. W minionym sezonie - w Polpharmie i AZS - Trybański spędzał na boisku średnio po 19 minut. W Legii może grać nieco więcej, bo jednak w poprzednich rozgrywkach przeszkodą w częstszej grze była kontuzja dużego palca stopy, której zawodnik nabawił się w Starogardzie. Leczenie rozciągnęło się w czasie, uraz - a potem zmiana klubu - wybiły Trybańskiego z rytmu.

W całym sezonie, pierwszym w Polsce od 2002 roku, środkowy zdobywał średnio po 6,2 punktu, 4,5 zbiórki oraz 1,3 bloku, ale miał momenty lepsze i gorsze. Zaczął dobrze, w pierwszych siedmiu meczach miał po 13,1 punktu, 7,5 zbiórki oraz 2,1 bloku, potem - po wspomnianych kontuzji i zmianie klubu - był mniej produktywny. W 19 meczach w AZS zdobywał średnio tylko 4,5 punktu, miał po 3,2 zbiórki na mecz.

Jak zdrowy środkowy będzie radził sobie w przebudowanej Legii? Atutem Trybańskiego zawsze był wzrost, który pozwalał mu na walkę o zbiórki i bloki, i bez ryzyka można założyć, że w obu elementach koszykarz powinien w pierwszej lidze dominować. Zasięg ramion, siła, doświadczenie - w tych wszystkich elementach Trybański powinien mieć wyraźną przewagę nad konkurencją.

Ale też konkurencja może mieć kilka przewag nad nim, pierwsza liga dla Trybańskiego może być niełatwym doświadczeniem. Gra na tym poziomie jest gorzej zorganizowana niż w Tauron Basket Lidze, na boisku jest więcej chaosu, a podział ról w niektórych drużynach bywa umowny. I jakkolwiek w polu trzech sekund Trybański będzie dzieli i rządził, tak rywale będą próbowali jak najczęściej go z niego wyciągnąć. Będą mieli kim, w pierwszej lidze jest wielu zawodników mierzących ok. 200 cm wzrostu, którzy potrafią grać na obwodzie, trafiać z dystansu.

- Czarkowi pod tym względem może nie być łatwo, środkowi w pierwszej lidze to mobilni, szybcy gracze pokroju Adama Linowskiego, których wyróżnia także to, że są twardzi, charakterni i na pewno się Czarka nie przestraszą. Będą się wręcz bardziej mobilizować w grze przeciwko niemu - mówi trener Jarosław Krysiewicz, który z Polfarmeksem Kutno właśnie awansował do TBL.

- W pierwszej lidze organizacja gry jest oczywiście słabsza niż w ekstraklasie, ale też mam wrażenie, że czasem gra jest szybsza, trudniej przewidzieć zachowania niektórych graczy - dodaje Krysiewicz. - Czarkowi może być ciężko nadążyć za niektórymi rywalami na pozycji środkowego - oni będą wychodzić na obwód, rzucać za trzy, próbować grać jeden na jednego lub wykorzystywać wysoko stawiane zasłony. Taki np. Marcin Salamonik umie trafić z dystansu, a z piłką też jest szybki.

Trybański na nogach w obronie poruszał się dobrze, potrafił pilnować niższych graczy, ale gdyby okazało się, że w wieku 35 lat za mobilnymi rywalami nie nadąża, to pole do popisu będzie miał Bakun. Trener Legii może stawiać w defensywie strefę, w której Czarek będzie strzegł kosza stojąc w środku pola trzech sekund. Legioniści mogą też przyjąć założenie ścisłego krycia rywali na obwodzie, by ograniczyć ich rzuty i prowokować do wejść pod kosz, gdzie czeka świetnie blokujący Trybański.

Trener Znicza Basket Pruszków Michał Spychała zauważa: - Czarek może mieć problemy, np. w obronie przy zasłonach, po których może nie zdążyć dojść do strzelca z piłką, ale wydaje mi się, że korzyści, które da Legii, będzie zdecydowanie większe niż ewentualne minusy. Umówmy się - z jego wzrostem i zasięgiem ramion Trybański może czyścić tablicę, rozdawać wiele bloków. Dlatego będzie trzeba go wyciągać spod kosza, prowokować, by jak najczęściej opuszczał pole trzech sekund.

Atutem Trybańskiego, którego nie sposób dostrzec w statystykach jest fakt, że środkowy Legii samą obecnością na boisku będzie wpływał na grę rywali - na ich założenia w ataku i w obronie, na pojedyncze akcje zawodników. Każdy z rywali wchodząc pod kosz będzie pamiętał, że gdzieś przy obręczy są ręce Trybańskiego i albo mimowolnie będzie zmieniał sposób rzutu, albo w ogóle będzie takich prób unikał.

Samego Trybańskiego trudno sobie wyobrazić w ataku w roli gracza, który dostaje piłkę i kreuje sobie pozycję po dwóch, trzech kozłach. Raz, że to nie jego styl, dwa, że w razie podwojeń niżsi gracze będą mogli mu zabierać piłkę. Po Trybańskim należy się raczej spodziewać zasłon i ścięć w kierunku kosza - on to potrafi, on to lubi. Nowy środkowy Legii jest też bardzo dobry w wykańczaniu wyłożeń od kolegów wchodzących pod kosz. Możliwe, że tak będzie kończył akcje szybkiego Kwiatkowskiego, podać w tłoku potrafią także Aleksandrowicz czy Arkadiusz Kobus.

Ale Trybańskiego w ataku można wykorzystywać na różne sposoby. - Przed minionym sezonem graliśmy sparing z Polpharmą i mieliśmy problemy z zatrzymaniem Czarka. Były akcje, w których podwojenia i wypychanie go spod kosza dawały efekty, ale pamiętam też, że jego obrońca kilka razy dostawał zasłonę w plecy, Czarek wchodził pod kosz i z powietrza kończył podanie lobem. Takie akcje na pewno mogą przynieść skutek kilka razy w meczu - mówi Krysiewicz.

- Podwajanie proste nie będzie, bo Czarek to gracz doświadczony - zauważa Spychała. - Jeśli nie opuści piłki, jeśli będzie ją trzymał wysoko i dobrze się rozejrzy, to przy odpowiednim rozstawieniu kolegów na obwodzie może łatwo zrobić przewagę. My, trenerzy, będziemy mieli zadanie do wykonania - Piotrek Bakun musi ukryć słabsze strony Czarka i uwypuklić atuty, a musimy przygotować różne sposoby gry przeciwko niemu. Bo jedno rozwiązanie nie wystarczy - tłumaczy Spychała.

Trener Znicza zaznacza: - Poczekajmy do sezonu, przekonajmy się jak będzie grał Czarek, jak będzie grała Legia. Początek minionych rozgrywek Trybański miał dobry, dostawał podania, zdobywał punkty. Potem tego zabrakło, coś się zmieniło. Nie wiem co, nie obserwowałem jego drużyny wnikliwie, ale wiem, że Czarek sam niczego nie wygra. Potrzebuje podań, odpowiedniej gry kolegów - mówi Spychała.

Dla nich - Kwiatkowskiego, Aleksandrowicza, Bierwagena, Kobusa i innych legionistów - gra z Trybańskim też będzie nowym doświadczeniem, do tak wysokiego środkowego trzeba przywyknąć. Nauczyć się innych zachowań w obronie, wyczuć, jakich podań potrzebuje środkowy. Ważne będzie też dobre rozstawienie na boisku i skuteczność rzutów z dystansu - dzięki temu Trybański i rozgrywający będą mieli więcej miejsca pod koszem.

- Pozyskanie Czarka Trybańskiego to ważne wzmocnienie zespołu, ale oczywiście na boisku liczy się kolektyw i wsparcie ze strony pozostałych graczy. Liczymy jednak, że jego doświadczenie i umiejętności zaprocentują, a młodsi zawodnicy dużo się od niego nauczą - zaznacza Piotr Bakun.