Sport.pl

Artur Jędrzejczyk: Tworzy się naprawdę fajny zespół

22-letni obrońca Legii Artur Jędrzejczyk został powołany przez Franciszka Smudę na sparing reprezentacji z Kamerunem (11 sierpnia). W zespole z Łazienkowskiej zagrał tylko 12 spotkań, strzelił jedną bramkę. W sparingach jest pewniakiem w pierwszej jedenastce drużyny Macieja Skorży


Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Marcin Szymczyk: Jesteś zaskoczony powołaniem?

Artur Jędrzejczyk: Trudno opisać, jak miło jest usłyszeć, że zostałem powołany do reprezentacji. Do tej pory grałem w drugiej lidze, później było wypożyczenie do Korony grającej w ekstraklasie. Dopiero teraz zaczynam walkę o miejsce w składzie Legii. Trener Smuda wierzy we mnie, ale będę musiał udowodnić, że zasłużyłem. Super byłoby zadebiutować w koszulce z orłem.

Jeszcze rok temu występowałeś w drugiej lidze. Wielu ludzi mogłoby się zagubić. Jesteś na to przygotowany?

- Dzięki grze w Koronie nabrałem pewności siebie, mam nadzieję, że podołam.

Twoim atutem jest gra w powietrzu. To wrodzone predyspozycje czy efekt treningów?

- Raczej predyspozycje. Dobrze się czuję w walce powietrznej, lubię ten element gry. W polu karnym piłka często mnie szuka, spada niemal pod nos. Staram się to jak najlepiej wykorzystywać, choć oczywiście treningi też wiele dają. Dzięki temu wiem, kiedy ruszyć do piłki, mam też niezły wyskok.

Kilku bramkarzy już się o tym przekonało - strzeliłeś gola w sparingu z Bordeaux.

- Dwie bramki w ekstraklasie zdobyłem po strzałach głową.

Grasz w sparingach w podstawowym składzie, jesteś niemal pewniakiem na prawej stronie defensywy. Spodziewałeś się, że tak to się może potoczyć?

- Mam za sobą bardzo udaną rundę w Koronie i byłem dobrej myśli. Chciałem powalczyć w Legii i myślałem: będzie dobrze. Zobaczymy, jaki będzie skład wyjściowy na pierwszy mecz ligowy, na razie jesteśmy na obozie. Dziwnie wyszło z tą rywalizacją z Jakubem Rzeźniczakiem. Obaj gramy na tej samej pozycji i on doznał kontuzji w starciu ze mną na treningu.

Niektórzy twierdzą, że łatwo pozbyłeś się konkurencji.

- Słyszałem, że zrobiłem to celowo. A to był przypadek, nie chciałem zrobić mu krzywdy. Kuba był za mną, nawet go nie widziałem. Wyskoczyliśmy do główki, doszło do kontaktu i stało się. Co mogę powiedzieć... Robię swoje, nie słucham takich opinii.

Trener Skorża chwali cię, ale zaznacza, że musisz wyeliminować nadmierną agresję, zachowania, które mogą się skończyć czerwoną kartką.

- Potrafię zapanować nad emocjami. Często się wkurzam, gdy coś mi nie wychodzi, gdy przegrywamy albo jak ktoś mnie sfauluje. To jednak sportowa złość, która nie przeradza się w brutalną grę. Ale nie będę stał bezczynnie, gdy ktoś mnie kopnie lub popchnie.

W nowej Legii w wyjściowej jedenastce nie ma wiele miejsca dla Polaków, a wygląda na to, że ty będziesz piłkarzem pierwszego składu.

- Po letnich transferach jesteśmy grupą międzynarodową. Na jedenaście miejsc góra cztery są przeznaczone dla zawodników z Polski. Ja się w tej czwórce znajduję i bardzo mnie to motywuje do pracy. Z dnia na dzień będziemy się coraz lepiej dogadywać z obcokrajowcami, tworzy się naprawdę fajny zespół.

W nawiązaniu do poniedziałkowego wywiadu z Kostiantynem Machnowskim zaznaczamy, że autorami wstępu byli redaktorzy "Gazety Wyborczej" Robert Błoński i Kuba Dybalski. Za drobną nieścisłość przepraszamy.

Więcej o: