Sport.pl

Legia szuka po omacku. Kogo kupi wielki przegrany sezonu

Napastnik Arki Joël Tshibamba, obrońca z Lubina Costa Nhamoinesu, będący bez kontraktów Paweł Golański i Przemysław Kaźmierczak oraz Brazylijczyk Bruno Mezenga - Legia ich chce, ale co rusz potyka się o kłody pod nogami.
Legia remisuje z GKS i traci szansę na puchary »

- Już nie szukamy piłkarzy. Mamy wyselekcjonowaną grupę i negocjujemy z nimi warunki przyjścia do Legii - usłyszeliśmy ostatnio od szefów Legii. Pieniędzy na transfery ma podobno nie zabraknąć.

Na pierwszy ogień poszedł Tshibamba, gorsza kopia chaotycznego, ale skutecznego Chinyamy. Z pochodzącym z Konga właścicielem holenderskiego paszportu Legia uzgodniła już warunki umowy i była pewna, że zawodnik, który wiosną dla słabej Arki strzelił pięć bramek w 12 meczach, przyjdzie na Łazienkowską za darmo. Przeliczyła się.

Zimą 22-letni napastnik podpisał w Gdyni półroczny kontrakt z opcją automatycznego przedłużenia o kolejny rok. Warunek był jeden - Arka musi się utrzymać. Trzy kolejki przed końcem była ostatnia, miała pięć punktów straty do bezpiecznej strefy i działaczom Legii wydawało się, że Joël będzie do wzięcia. Arka wygrała jednak dwa mecze i cudem pozostała w lidze, a Tshibamba zostaje w Arce. Chyba że Legia zapłaci gdynianom pół miliona euro.

O dwa lata starszego Costę Nhamoinesu Legia musi walczyć z Zagłębiem Lubin, w którym urodzony w Zimbabwe lewy obrońca wypromował się przez ostatnie dwa lata. - Costa jest wypożyczony do końca czerwcu z Africa Club Harare - mówi "Gazecie" prezes Zagłębia Jerzy Koziński. - Chcemy go kupić. Poprosiliśmy PZPN, żeby sprawdził w federacji Zimbabwe, jaki jest status zawodnika, bo on sam nie był pewny. Okazało się, że w 2008 roku Costa podpisał pięcioletni kontrakt z ACH. Ma wpisaną kwotę odstępnego, która nas nie odstrasza.

400 tys. dol. odpowiada także Legii. Żeby Costa wybrał Warszawę, spróbują przekonać go nie tylko działacze kontraktem, ale też rodacy z Legii, czyli Chinyama i Dickson Choto. - Mnie Costa powiedział: "Lubin is my life" - uśmiecha się prezes Koziński.

Golańskiemu, który parę lat temu był reprezentantem Polski, w czerwcu kończy się umowa ze Steauą Bukareszt, a Kaźmierczakowi - z portugalską Vitorią Setubal. 28-letniego obrońcę i jego rówieśnika defensywnego pomocnika Legia bardzo by chciała, ale na Łazienkowską trafią, jeśli nie dostaną ofert z lepszych klubów. - Sprawa jest otwarta, wszystko jest możliwe - mówi menedżer zawodników Jarosław Kołakowski.

22-letni Bruno Mezenga jest we Flamengo zmiennikiem Adriano. Ale że to on będzie pierwszym wzmocnieniem Legii, nikt z warszawskiego klubu nie potwierdza. I dobrze. Oświadczenia dyrektora Trzeciaka o wzmocnieniach, o których nie miał pojęcia trener Urban, budziły tylko śmiech. Przykładem Ransford Osei, którego Legia ogłosiła swoim zawodnikiem w lutym 2008 roku, ale transfer zawodnika z Ghany zablokowała FIFA.

Najnowsze wieści w specjalny dziale - Legia Warszawa  »


Więcej o: