Ekstraklasa. Zmiennik Adriano w Legii?

Bruno Mezenga ma być pierwszym piłkarzem, który wzmocni Legię Warszawa. 22-letni napastnik Flamengo w poprzednim sezonie był królem strzelców II ligi tureckiej. W sobotę ostatnia kolejka ekstraklasy - relacje z wszystkich meczów oraz multirelacja Zczuba i na żywo w Sport.pl od godz. 17.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Latem ośmiu piłkarzom Legii kończą się umowy. Szansę na ich przedłużenie mają najwyżej Tomasz Kiełbowicz i Sebastian Szałachowski. Klub już wcześniej ogłosił, że planuje wzmocnienia. Dyrektor generalny klubu Leszek Miklas zapowiedział, że nazwisko pierwszego nowego piłkarza Legii jeszcze przed końcem sezonu. Klub tego nie potwierdził ale wzmocnieniem w ataku ma być napastnik z Flamengo. Według Przeglądu Sportowego ma zostać wypożyczony na rok z opcją pierwokupu. Całość ma Legię kosztować ok. milion euro.

Brazylijczyk chce odejść z Flamengo, bo przegrywa rywalizację z byłym piłkarzem Interu i Fiorentiny Adriano. Drugim napastnikiem klubu z Rio de Janeiro jest wypożyczony z CSKA Moskwa Vagner Love. - Mezenga jest silny, potrafi obrócić się, zastawić i rozegrać akcje ze skrzydłowymi. Ma talent i możliwości, by występować w lepszej lidze niż polska - uważa osoba regularnie oglądająca piłkarza we Flamengo.

Największe sukcesy Mezenga odnosił jednak jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności. W 2005 r. został wicemistrzem świata U-17, potem zadebiutował w pierwszej drużynie Flamengo. Nie wywalczył sobie miejsca w pierwszej jedenastce, działacze zaczęli szukać mu klubu. Próbowali wypożyczyć go do australijskiego Brisbane Roar, ale do transakcji nie doszło.

W poprzednim sezonie Mezengę odesłano do tureckiego Ordusporu. W II lidze został królem strzelców i wrócił do ojczyzny. W tym sezonie gra, gdy Adriano pauzuje. Kilka dni temu wystąpił w meczu Copa Libertadores z Chilijskim Universidad Católica. - Mezenga nigdy nie sprawiał kłopotów wychowawczych, zaaklimatyzował się za granicą. Wielu Brazylijczyków ma z tym problemy. Dlatego uważam, że w Legii sobie poradzi - opowiada nas rozmówca.

Maciej Korzym » ostatnim, który nie zagra