Ekstraklasa. Legia - Piast 3:0. Jak trwoga, to gramy

Wicemistrzowie Polski po raz pierwszy w tym roku nie stracili gola i wygrali drugi mecz z rzędu w lidze. Najlepiej grają ci piłkarze, którzy za półtora miesiąca mogą być bez pracy
Przez cały sezon najlepszym piłkarzem Legii jest bramkarz Jan Mucha, dla którego to ostatnie mecze w Warszawie. Ale akurat Słowak o pracę nie musi się martwić, bo od lipca będzie piłkarzem Evertonu. Ośmiu innych walczy o nowy kontrakt lub o to, by ktoś chciał ich kupić. Według zapowiedzi prezesów, w klubie zostanie zaledwie dwóch-trzech z tej grupy.

Zaangażowaniem imponuje Bartłomiej Grzelak. Ma najlepszy sezon, odkąd trafił do Legii ponad trzy lata temu. Mimo kontuzji (zagrał w 15 meczach) strzelił w lidze sześć goli, dwa w ciągu minionego tygodnia. W meczu z Piastem nie tylko w tłoku na polu karnym ze spokojem pokonał bramkarza, ale też tuż przed przerwą, w kluczowym dla meczu momencie, popędził z piłką na bramkę Macieja Nalepy. Po faulu na nim bramkarz gości został wyrzucony z boiska, a Maciej Iwański zdobył gola z rzutu wolnego.

Piłkarzom zapowiedziano, że na rozmowy o nowych umowach zostaną zaproszeni po sezonie. Były napastnik Widzewa sam przyznaje, że pracuje głównie na zainteresowanie innych klubów, prawdopodobnie latem odejdzie, bo nikt z Legii nie rozmawiał z nim o przedłużeniu kontraktu. Ale nie tylko on gra dużo lepiej niż wcześniej. Tomasz Kiełbowicz i Tomasz Jarzębowski za trenera Białasa awansowali do pierwszej jedenastki. Ten pierwszy ostatnio dwa razy (w meczach z Lechią i Jagiellonią) strzelał gola z rzutu wolnego. Drugi w sześciu ostatnich meczach wychodził na boisko w pierwszej jedenastce. Przedtem, a do Legii z GKS Bełchatów wrócił w połowie poprzedniego sezonu, zdarzyło mu się to pięć razy. Marcin Mięciel strzelił Piastowi swojego pierwszego gola od października. Tylko Sebastian Szałachowski gra w ostatnich spotkaniach słabiej. Ale on podobno jako jedyny już porozumiał się w sprawie nowej umowy.

- Cieszę się, że piłkarze coraz sumienniej realizują założenia taktyczne - cieszy się Stefan Białas. - Z Jagiellonią w poniedziałek zagraliśmy świetny mecz, gdyby nie rzut karny, rywale w pierwszej połowie nie oddaliby celnego strzału. Z Piastem popełniliśmy kilka błędów, ale jeśli nawet grając trochę słabiej, strzelamy trzy gole, to piłkarzom należy się pochwała. Tworzy się z nich fajna paczka - dodaje.

Po meczu zwracał jednak uwagę na błędy w ustawieniu i brak współpracy między formacjami. Piast, który ostatniego gola na wyjeździe strzelił w lutym i którego porażka w Warszawie zepchnęła do strefy spadkowej, miał kilka okazji, by już przed przerwą doprowadzić do remisu. Do czerwonej kartki dla bramkarza Piasta to goście dominowali na boisku, a Jan Mucha musiał m.in. bronić w sytuacji sam na sam. - Byliśmy co najmniej równorzędnym rywalem - ocenił trener gliwiczan Ryszard Wieczorek.

Potem grający w dziesiątkę goście z 17-letnim rezerwowym bramkarzem Tomaszem Kasprzikiem (bratem Grzegorza z Lecha Poznań) tylko się bronili. Najwięcej emocji na trybunach wywołał debiut w Legii napastnika Macieja Górskiego. - Zagrał trochę gorzej, niż oczekiwał i on, i ja, trochę się speszył. Ale cieszę się, że w ciągu kwadransa aż cztery razy strzelał na bramkę. Ma chęć do gry - zrecenzował 20-latka Białas.

Dzięki remisowi Lecha z Wisłą Legia traci już tylko dwa punkty do drugich w lidze poznaniaków i sześć do liderujących krakowian. Zajęcie co najmniej trzeciego miejsca dającego prawo gry w eliminacjach europejskich pucharów wydaje się realne. Jednak pięć ostatnich meczów w sezonie wydaje się drogą przez mękę. Już dziś o godz. 20 zagrają w Kielcach z Koroną. Potem grają z Ruchem (3./4. w tabeli), Wisłą (1.), w derbach Warszawy z broniącą się przed spadkiem Polonią (14.) i GKS Bełchatów (5.).

W Kielcach na Legię umiarkowanie spokojniej »


Liczba meczu: 93 - numer na koszulce Tomasza Kasprzika jest jego rokiem urodzenia. W tym samym roku Tomasz Kiełbowicz debiutował z Siarką Tarnobrzeg w ekstraklasie