Puchar Polski. Bartłomiej Grzelak pokazał plecy kibicom Legii

Strzelec gola dla Legii w meczu z Ruchem Chorzów Bartłomiej Grzelak po strzeleniu gola wiwatował w stronę... pustych trybun. Legia musiała odrobić jednobramkową stratę z pierwszego meczu. Po golu Grzelaka prowadziła 1:0. Ostatecznie wygrała 2:1, ale awansował Ruch.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Grzelak wcześniej kilka razy zgubił piłkę i marnował dobre okazje. W 66. minucie wykorzystał jednak podanie Macieja Iwańskiego i wpakował piłkę głową do bramki. Wyciągnął pięści w geście triumfu i zaczął krzyczeć z radości w kierunku przeciwnym, niż siedzieli kibice.



Na Legii od ponad roku czynna jest tylko jedna trybuna. Pozostałe są budowane. Widzowie od prawie trzech lat nie dopingują podczas meczów Legii. Cześć z nich nie lubi właścicieli, głównie dlatego, że ci po zadymie w Wilnie w 2007 r. wydali wojnę stadionowym kibolom. Reszta nie dopinguje bo się boi, nie umie, lub nie ma ochoty. Ostatnio kibice, widząc słabą grę legionistów zaczęli na nich gwizdać.

- Każdy ma prawo, aby okazywać radość w określony sposób. Chciałem aby to był impuls dla ludzi, którzy przychodzą na stadion. Potrzebujemy ich pomocy - wyjaśnił swoje zachowanie Grzelak. - Wiem, że to nie spowoduje, że mnie polubią. Ale odkąd jestem w Legii zawsze wypominano mi, że przyszedłem z Łodzi. Nie miało znaczenia jak grałem. Ubliżano mi nawet po strzelonych golach - tłumaczy Grzelak, który do Legii trafił z Widzewa.

Kontrakt napastnika upływa z końcem sezonu. W podobnej sytuacji jest ośmiu innych piłkarzy Legii. Ze wszystkimi władze Legii będą rozmawiać o ich przedłużeniu po sezonie. Grzelak jednak ma ponoć propozycję powrotu do Widzewa.

Manifestacji swojego piłkarza nie zauważył trener Białas. - Dowiedziałem się o tym po zakończeniu meczu. Nie może być tak, że jakieś wojny zawodnicy wypowiadają kibicom. Nigdy takich gestów nie tolerowałem - tłumaczył. - Jeżeli trener nie pochwali mojego zachowania, to na pewno czeka mnie rozmowa - mówi piłkarz, a trener zapowiedział, że do niej dojdzie.

Legia » przegrała z Ruchem