Lech - Legia. Maciej Dąbrowski: Nic nie smakuje lepiej od uciszenia stadionu w ostatniej minucie

- Wygrać taki mecz, przy takiej publiczności... I to jeszcze w ostatniej minucie. Nic nie smakuje tak dobrze jak uciszenie stadionu w takim momencie - powiedział po meczu z Lechem Poznań obrońca Legii Warszawa Maciej Dąbrowski.
Mistrzowie Polski pokonali w niedzielę "Kolejorza" w hicie 28. kolejki ekstraklasy. Gola dla gospodarzy strzelił Tomasz Kędziora, dla legionistów bramki zdobyli Dąbrowski oraz, w ostatniej minucie gry, Kasper Hamalainen.

- Nie dało się wymyślić lepszego dla nas końca. Przed meczem takie rozwiązanie wziąłbym w ciemno. Wygrać taki mecz, przy takiej publiczności... I to jeszcze w ostatniej minucie. Nic nie smakuje tak dobrze jak uciszenie stadionu w takim momencie - powiedział po meczu Dąbrowski.

I dodał: - Po straconym golu od razu ruszyliśmy na Lecha, pokazaliśmy, że się jeszcze nie poddaliśmy. Po bramce na 1:1 poczuliśmy, że możemy w Poznaniu wygrać. Fajnie, że o wyniku znowu zdecydował Kasper, który kilka chwil wcześniej pojawił się na boisku.

Gol Kędziory dla Lecha był już 20. w tym sezonie, który warszawiacy stracili po stsałym fragmencie gry. - Jest to problem, ale dzisiaj nie będę o tym mówił. Po takiej wygranej nikt o tym pamiętać nie będzie. Oczywiście taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ale jestem zbyt szczęśliwy, by zawracać sobie teraz tym głowę. To bardzo ważne dla nas zwycięstwo, bo jesteśmy blisko, by w rundzie mistrzowskiej najważniejsze mecze grać u siebie. To bardzo duży handicap w sytuacji, gdy wszystko rozstrzygnie się w siedmiu spotkaniach - skomentował Dąbrowski.

Sprowadzony do Legii latem z Zagłębia Lubin obrońca, rundy jesiennej nie zaliczył do udanych. Dąbrowski grał mało, a gdy już na boisku się pojawiał, to seryjnie popełniał błędu. Co wpłynęło na przemianę zawodnika, który stał się jedną z najważniejszych postaci w zespole Jacka Magiery?

- O to chyba trzeba zapytać trenera - uśmiechnął się Dąbrowski. - Tak poważnie mówiąc, to czułem wsparcie trenera i jego zaufanie. Wiedziałem, że jeśli po trudnym dla siebie okresie dojdę do odpowiedniej formy fizycznej, to będę w stanie dać Legii wiele. Ale ostatniego słowa jeszcze nie powiedziałem i mam zamiar dawać drużynie więcej - zakończył.