Ekstraklasa. Co to był za mecz! Kasper Hamalainen bohaterem Legii w Poznaniu!

Lech Poznań przegrał 1:2 z Legią Warszawa w hicie 28. kolejki ekstraklasy. Gola dla poznaniaków strzelił Tomasz Kędziora, bramki dla gości zdobyli Maciej Dąbrowski i Kasper Hamalainen.
Ostatnia akcja meczu, trybuny w Poznaniu zamarły, nawet dziennikarze patrzyli po sobie z niedowiarzeniem. Po dośrodkowaniu Adama Hlouska strzałem głową Matusa Putnocky'ego pokonał człowiek w Poznaniu znienawidzony. Kasper Hamalainen, który ponad roku temu zamienił Lecha na Legię, po raz drugi w tym sezonie zdecydował o triumfie warszawiaków w ligowym klasyku.

A jeszcze chwilę wcześniej wydawało się, że to 300 sekund między 82. a 87. minutą meczu będą tymi, które najlepiej zobrazują emocje, które towarzyły temu starciu. Najpierw, w 82. minucie po doskonałym dośrodkowaniu Darko Jevticia, w polu karnym Legii najsprytniejszy był Kędziora, który uderzeniem głową pokonał Arkadiusza Malarza. Szaleństwo na trybunach poznańskiego stadionu szybko uciszył jednak Dąbrowski. Stoper mistrza Polski, podobnie jak Kędziora, zachował przytomność w szesnastce rywali i płaskim strzałem w dalszy róg bramki pokonał Matusa Putnocy'ego. Doskonałe starcie w Poznaniu zakończyło się zwycięstwem Legii.

Jeśli ktoś przed meczem miał obawy o jego poziom, to już po pierwszych kilku minutach mógł odetchnąć z ulgą. Spotkanie na INEA Stadionie w żaden sposób nie przypominało pierwszego starcia obu zespołów z rundy jesiennej. Wtedy na emocje kibice czekali niemal do samego końca, w niedzielę otrzymali je już od pierwszej minuty.

Mecz lepiej zaczęli lechici. Zespół Nenada Bjelicy od początku zaatakowali mistrzów Polski, w swoim stylu chcieli szybko strzelić gola i błyskawicznie przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Doskonałe szanse do zdobycia bramek mieli Radosław Majewski oraz Dawid Kownacki.

Piłkarze Jacka Magiery na ofensywne poczynania rywali nie pozostali dłużni i wraz z upływem kolejnych minut stopniowo zyskiwali przewagę. W 8. minucie doskonałą, indywidualną akcją popisał się Vadis Odjidja-Ofoe, ale jego uderzenie obronił Matus Putnocky. Kilka chwil później po kontrataku wyprowadzonym przez Belga na bramkę Lecha uderzał Michał Kucharczyk, ale ponownie dobrze spisał się Putnocky.

Tempo, intensywność, jakość - hit ekstraklasy miał po prostu wszystko. Od boiska trudno było oderwać wzrok, drużyny co chwilę tworzyły zagrożenie pod polem karnym rywala. W 38. minucie idealną okazję do strzelenia gola miał Maciej Gajos. W niedzielę doskonale jednak spisywali się też bramkarze. Uderzenie pomocnika Lecha w doskonałym stylu odbił Arkadiusz Malarz. Tuż przed przerwą kolejne szanse mieli goście, ale strzał Miroslava Radovicia zatrzymał się na poprzeczce, a kilkanaście sekund później skuteczności zabrakło też Maciejowi Dąbrowskiemu.

Jakość na boisku, doskonała oprawa, ponad 41 tys. kibiców na trybunach. Mecz Lecha z Legią spełnił wszelkie oczekiwania. Po takim widowisku możemy już zacierać ręce na kolejne starcie obu zespołów, do którego dojdzie w rundzie mistrzowskiej ekstraklasy. Na razie warszawiacy tracą punkt do prowadzącej Jagiellonii, a "Kolejorza" wyprzedzają o pięć "oczek".