Dariusz Mioduski szykuje się do przejęcia władzy. Ale Herra i Dziekanowski nie trafią do Legii

Z naszych informacji wynika, że ani Marcin Herra, ani Dariusz Dziekanowski nie trafią do Legii przejętej przez Dariusza Mioduskiego. Ich nazwiska pojawiają się ostatnio w kontekście objęcia posady prezesa i dyrektora sportowego.
Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego za tydzień (dokładnie 23 marca) zmieni się podział władzy w Legii. Przejmie ją oficjalnie Dariusz Mioduski, który spłaci swoich dotychczasowych wspólników - Bogusława Leśnodorskiego i Macieja Wandzla (obaj posiadają po 20 proc. akcji klubu).

Już teraz mówi się, że przejęcie władzy przez Mioduskiego oznacza dla klubu rewolucję. Że zmieni się praktycznie cała jego struktura. W mediach padają pierwsze nazwiska - m.in. Marcina Herry, byłego szefa spółki PL.2012, który miałby zostać prezesem klubu. A także Dariusza Dziekanowskiego, byłego reprezentanta Polski, a ostatnio eksperta Polsatu Sport, który miałby objąć posadę dyrektora sportowego.

Z naszych informacji wynika jednak, że ani Herra, ani Dziekanowski nie trafią do Legii przejętej przez Mioduskiego. Nieprawdą jest też to, że z klubem pożegnał się już Jakub Szumielewicz (od jesieni 2013 r. zasiada w jego zarządzie, obecnie jest wiceprezesem). W jego wypadku rozstanie z Legią wydaje się być jednak nieuniknione - odejście Szumielewicza było dla Mioduskiego jednym z warunków rozgrywki kopertowej.

Mioduski nie widzi w Legii też dalej miejsca dla Wandzla. Ale to nie znaczy, że nie widzi też dla Leśnodorskiego - w nowym rozdaniu raczej nie zachowa on stanowiska prezesa, ale może zostać członkiem rady nadzorczej.