Vadis Odjidja-Ofoe: Takich zwycięstw od nas się wymaga [ROZMOWA]

- Nie zawsze każda z trzech pierwszych szans skończy się golem dla nas. Bywało tak, że zasługiwaliśmy na zwycięstwa, ale przegrywaliśmy. Ważne będzie utrzymanie wysokiej intensywności w kolejnych meczach - przestrzega Vadis Odjidja-Ofoe, rozgrywający Legii Warszawa. Mistrz Polski w niedzielę wygrał we Wrocławiu ze Śląskiem 4:0, strzelając trzy gole w pierwszych siedem minut.
Michał Zachodny: Była to dla was najłatwiejsza wygrana w tym sezonie?

Vadis Odjidja-Ofoe: Wszystko bardzo dobrze się zaczęło. Po tych trzech naszych golach w siedem minut mecz po prostu już trzeba było do końca kontrolować. Cieszę się z zespołem. W pierwszej połowie po tym starcie nie graliśmy dobrze, ale i tak strzeliliśmy po raz czwarty. W drugiej części meczu pilnowaliśmy przebiegu wydarzeń.

Wyglądało to tak, jakbyście utrzymali tempo z tego meczu w Dortmundzie z Borussią (4:8).

- Nie jest łatwo po takiej porażce, trzeba udowodnić swoją wartość. To mówiliśmy sobie przed spotkaniem ze Śląskiem. Gdy przyjechaliśmy na stadion nasi kibice już byli na trybunach, to również pomogło mobilizacji. Oni także zasłużyli na nasze zwycięstwo.

Z meczu na mecz grasz coraz lepiej. Czy faktycznie łatwo ci się gra w ekstraklasie?

- To nie kwestia tego, że jest łatwo. Po prostu jako zespół trenujemy bardzo ciężko, indywidualnie pracuję tak samo. Nasza forma idzie w górę, na boisku odnajdujemy się coraz lepiej oraz szybciej, ale musimy utrzymać skupienie. Tylko dzięki temu wyniki kolejnych meczów będą równie dobre.

Uważasz, że wciąż możecie grać lepiej niż w tym ostatnich dwóch meczach z Jagiellonią (4:1) i ze Śląskiem (4:0)?

- Musimy jednak pamiętać, że wcześniej też były inne, słabsze mecze. Nie zwracać uwagi tylko na to, co było dobre, ale też złe, by tym samym się poprawiać. Ważne będzie również utrzymanie intensywności w kolejnych meczach, walka od pierwszej do ostatniej minuty. Nie zawsze każda z trzech pierwszych szans skończy się golem dla nas. Dzisiaj się cieszymy, ale od jutra już myślimy o kolejnym meczu.

Na boisku wygląda to tak, jakbyś miał wolną rolę, prawda? Wszędzie jest ciebie pełno, prowadzisz każdą akcję drużyny.

- Mamy wielu bardzo dobrych piłkarzy w ofensywie, więc staramy się rotować pozycjami. Czasem Rado (Miroslav Radović - red.) schodzi do środka, a ja do lewej strony, by sprawić problemy naszym przeciwnikom. Mamy kilka takich rozwiązań, które wykorzystujemy w meczach. A kibiców cieszy nasza gra w ofensywie, skuteczność.

Czy jest jakiś sekret za wynikami Legii po przejęciu drużyny przez Jacka Magierę?

- Nie sądzę. Trener przez tydzień, dwa nas obserwował, a następnie wskazał kilka rzeczy, które należało poprawić, co on chciał zrobić. I to mu się udało. Także sytuacja wokół drużyny się znacznie uspokoiła, kibice byli oczywiście zadowoleni z wyboru tego szkoleniowca. Po kilku zwycięstwach presja na nas trochę zmalała, choć doskonale wiemy, że nie możemy teraz odpuścić. Pewność siebie rośnie z każdym spotkaniem. Na początku była ona bardzo mała, ale teraz jest coraz większa i efekt może być wyjątkowy.

Masz jakiś cel strzelonych goli i wypracowanych bramek na ten sezon?

- Nie, ważniejsze jest dobro drużyny. Jeśli przy okazji wygrywamy dzięki moim golom czy asystom to oczywiście się cieszę, ale trzy punkty dla Legii liczą się najbardziej.

Ostatnio pokonaliście Lechię Gdańsk (3:0), Lecha Poznań (2:1), Jagiellonię (4:1). Czy uważacie, że jesteście o poziom wyżej nawet od najtrudniejszych rywali w lidze?

- Tak, ale znów przypomnę o meczach, które nie potoczyły się po naszej myśli. Bywało tak, że zasługiwaliśmy na zwycięstwa, ale przegrywaliśmy, mieliśmy gorsze serie. Dlatego najważniejsza jest nauka z każdego meczu, tylko dzięki temu będziemy się poprawiać. Zresztą mistrzostwa nie wygrywa się tylko przeciwko wymienionym drużynom, znacznie częściej rywalizujemy ze słabszymi zespołami. W tych spotkaniach można zdobyć równie cenne punkty, ale też je stracić. Na każde starcie musimy być przygotowani jak najlepiej.

Znasz format rozgrywek ekstraklasy - po trzydziestu kolejkach liga jest dzielona na dwie grupy, dorobek punktowy również jest dzielony. Uważasz, że już na koniec sezonu zasadniczego będziecie zajmować pozycję lidera?

- Trudno powiedzieć, ale tabela jest naprawdę spłaszczona. Po siedmiu meczach byliśmy na dnie, teraz jesteśmy blisko szczytu. Nie patrzymy tak daleko do przodu, nasze cele dotyczą każdego najbliższego spotkania, które chcemy wygrać. Jesteśmy Legią i tego się od nas wymaga. Po trzydziestu kolejkach zobaczymy gdzie jesteśmy i co jeszcze musimy zrobić, by wygrać mistrzostwo.

Memy po meczu Borussia - Legia. Wyśmiewany Cierzniak i wszędobylski Wałęsa