Liga Mistrzów. Legia potrzebuje Magika

Jacek Magiera debiutuje w Legii w ekstremalnej sytuacji. Dotąd pracował jako trener w II lidze, we wtorek przeskoczy na ławkę w Champions League. Rywalem jest Sporting Lizbona. Transmisja TVP 1 i Canal+ o 20.45
W czwartek rozwiązał kontrakt z Zagłębiem Sosnowiec. Pojechał do Wieliczki, gdzie przed meczem z Wisłą nocowali piłkarze Legii. W piątek obejrzał z trybun, jak bezbramkowo remisują w Krakowie, prezentując futbol z epoki kamienia łupanego: bieganinę i kopaninę bez ładu i pomysłu. W sobotę został przedstawiony jako nowy trener warszawskiej drużyny. W niedzielę poprowadził pierwszy trening. W poniedziałek wsiadł do samolotu lecącego do Lizbony na mecz LM ze Sportingiem. Dziś zadebiutuje jako trener Legii.

Jak dotąd Jacek Magiera nawet w ekstraklasie nie dowodził samodzielnie żadną drużyną. Przez siedem lat jako asystent pomagał pięciu trenerom Legii, również wtedy, gdy w 2012 r. zespół Macieja Skorży bił się ze Sportingiem w 1/16 finału Ligi Europy i przegrał. Ale to nie to samo, co być odpowiedzialnym za grupę piłkarzy - ich formę, zdrowie, nastroje, relacje między sobą. Nie to samo, co czuć presję tysięcy kibiców, spojrzenia kilkuset pracowników klubu i prezesa, który cię wybrał.

Doświadczenie Magiery w pracy pierwszego trenera to 60 meczów - większość w czwartej lidze z rezerwami Legii. Aż do czerwca 2015 roku dowodził drużyną nastolatków i za rywali miał Huragan Wołomin, Żyrardowiankę Żyrardów czy Omegę Kleszczów. W tym sezonie poprowadził dziewięć spotkań w Zagłębiu Sosnowiec na drugim poziomie rozgrywek, gdzie na mecze chodzi średnio 1,7 tys. kibiców. Tymczasem obiekt Sportingu Estádio José Alvalade może pomieścić 50 tys.

Dziś usłyszy hymn LM, stanie naprzeciwko Jorge Jesusa, dwukrotnego finalisty Ligi Europy z Benficą Lizbona. Znajdzie się w świetle jupiterów, jego twarz pokażą w skrótach, które wieczorem obejrzy pół kontynentu. Mogą mu pozazdrościć wszyscy polscy trenerzy, którzy od lat prowadzą mecze w ekstraklasie, zdobywają tytuły, ale Ligę Mistrzów znają z telewizji.

Magiera ma za sobą tylko dwa treningi z Legią - jeden w Warszawie, drugi w Lizbonie. Podczas pierwszych zajęć poprosił, aby zawodnicy założyli getry w różnych kolorach: biały na nogę, którą kopią piłkę gorzej, natomiast zielony na tę lepszą. Podzielił legionistów na dwie drużyny i nakazał, aby kopali piłkę słabszą nogą. Jeśli dotykali jej lepszą, przerywał grę i futbolówka wędrowała do rywali.

Zabawa mogła poprawić atmosferę w drużynie, która mimo awansu do Ligi Mistrzów ma fatalny sezon. W tabeli ekstraklasy jest trzecia od końca, w LM poległa u siebie 0:6 z Borussią Dortmund na otwarcie fazy grupowej. Ale oryginalny trening Magiery to sygnał dla piłkarzy, że w takich rozgrywkach jak Liga Mistrzów trzeba grać szybko, używając obu nóg. Tylko tak można nadążyć za takim rywalem jak Sporting.

Drugi trening był w poniedziałek wieczorem, już w Lizbonie. Zajęcia były zamknięte. Zapewne Magiera testował już jakieś warianty taktyczne, które mają ograniczyć Portugalczykom dostęp do bramki Legii. To byłoby rozsądniejsze podejście niż atak wysokim pressingiem na tak świetnego technicznie rywala. Wysokiego pressingu spróbował w pierwszej kolejce z Borussią trener Besnik Hasi. Ale Legia była źle zorganizowana, Niemcy szybko znaleźli w niej luki. Hasi wyleciał z pracy.

- Żeby określić problem, podać odpowiednie leki, najpierw trzeba go zdiagnozować - mówił Magiera w trakcie prezentacji. - Zrobię to w najbliższych dniach. Będę ze wszystkimi rozmawiał i dopiero potem, czyli pewnie najwcześniej za jakieś dwa tygodnie, zdiagnozuję kłopoty zespołu.

Nazywają go "Magikiem", a teraz w Legii potrzeba czarów bardziej niż kiedykolwiek.

W kadrze na Sporting znalazł się stoper Michał Pazdan, który z Wisłą nabawił się urazu barku. Upadł na murawę, został zmieniony. Kontuzja nie okazała się aż tak poważna, w niedzielę czuł się lepiej, ale jego występ nie jest pewny. Pierwsze spotkanie z Dortmundem opuścił, przez uraz łydki. Legia bardzo go potrzebuje. Z ćwierćfinalistą Euro 2016 na środku obrony cała drużyna wygląda pewniej - w 12 meczach straciła sześć goli. Bez Pazdana w siedmiu spotkaniach dała sobie wbić aż 21 bramek.



Zdjęcie Adidas Koszulka meczowa Legia Warszawa Jodłowiec S86370 Zdjęcie Adidas Koszulka Piłkarska Legia Warszawa + nadruk G72128 Zdjęcie Adidas Legia Warszawa koszulka RLEG09
Adidas Koszulka meczowa Leg... Adidas Koszulka Piłkarska L... Adidas Legia Warszawa koszu...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info