Sport.pl

Legia schodzi na ziemię. Mistrzowie Polski muszą gonić czołówkę ligi

Po awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów warszawiacy zmieniają priorytety. Teraz dla drużyny Besnika Hasiego najważniejsza będzie gra w ekstraklasie i odrabianie strat do ligowej czołówki.
Real Madryt, Borussia Dortmund, Sporting Lizbona - chociaż myśli kibiców Legii krążą już wokół meczów w fazie grupowej Ligi Mistrzów, to piłkarze muszą twardo stąpać po ziemi. W niedzielę o godz. 18 mistrzowie Polski zmierzą się na wyjeździe z Ruchem Chorzów. Drużyna Besnika Hasiego musi to spotkanie wygrać, by rozpocząć pościg za ligową czołówką.

- Szczerze mówiąc, to do tej pory nie graliśmy tak, jakbym tego chciał. W związku z eliminacjami LM na zespole ciążyła duża presja. Najważniejsze były dla nas mecze kolejno ze Zrinjskim Mostar, Trencinem i Dundalk. Nasz cel w europejskich pucharach został jednak już osiągnięty, więc dość wymówek. Teraz musimy skoncentrować się na lidze, bo nie mamy już możliwości popełnienia kolejnych błędów - powiedział na piątkowej konferencji prasowej Hasi.

- Schodzimy na ziemię. Na LM przyjdzie czas, teraz koncentrujemy się na ekstraklasie. Obecnie to ona jest dla nas na pierwszym meczu. Jeżeli nie zdobędziemy mistrzostwa, to znowu będziemy dawać sobie rok czasu na powrót do LM? Musimy zacząć wygrywać na krajowym podwórku. Trzeba wreszcie zacząć odrabiać straty i wziąć się w garść - wtórował trenerowi bramkarz Arkadiusz Malarz.

Osiągnięcie fazy grupowej europejskich pucharów było dla Legii celem minimum. Z tego powodu od początku sezonu priorytetem mistrzów Polski były eliminacje LM. Gra w ekstraklasie zeszła na dalszy plan. W niej albański szkoleniowiec często dokonywał rotacji w składzie, do gry posyłał zmienników. Tak było m.in. przed tygodniem w starciu z Arką Gdynia (1:3), kiedy Hasi w podstawowej jedenastce dokonał aż 10 zmian.

Eksperymenty trenera mistrzów Polski oraz brak czasu na treningi odbiły się na wynikach legionistów w lidze. W dotychczasowych sześciu kolejkach warszawiacy zdobyli zaledwie sześć punktów i zajmują dopiero 12. miejsce w tabeli. Legia wygrała tylko jeden mecz (z Wisłą Płock 3:2), zremisowała trzy (z Jagiellonią, Śląskiem i Piastem) i przegrała dwukrotnie (z Górnikiem Łęczna i Arką). Tak źle rozgrywek w ekstraklasie legioniści nie zaczęli od sześciu lat. W sezonie 2010/11 drużyna prowadzona przez Macieja Skorżę także zdobyła sześć punktów w sześciu pierwszych kolejkach.

- Dość eksperymentów, będę stawiał już tylko na sprawdzonych zawodników. Mam nadzieję, że już od meczu z Ruchem zaczniemy pokazywać naszą prawdziwą jakość. Wtorkowe spotkanie z Dundalk jest już przeszłością. Mieliśmy odpowiednio dużo czasu, żeby świętować awans, ale także by się zregenerować i potrenować przed niedzielnym starciem - powiedział w piątek Hasi.

I dodał: - Z dnia na dzień będziemy coraz lepsi. Myślę, że bardzo posłuży nam przerwa na mecze reprezentacji narodowych. Co prawda kilku piłkarzy wyjeździe na zgrupowania, ale duża część drużyny zostanie w Warszawie. Będziemy mieli czas, by wspólnie potrenować różne elementy taktyczne. Potrzebujemy tego.

Czas eksperymentów w Legii się skończył. W Chorzowie albański szkoleniowiec nie dokona ani 10 zmian w składzie, ani nie będzie modyfikował ustawienia. Przeciwko Arce warszawiacy zagrali w niewytrenowanym systemie 3-5-2, w niedzielę najprawdopodobniej na boisko wybiegnie ten sam skład, który we wtorek mierzył się z Dundalk. Możliwe, że w podstawowej jedenastce znajdzie się kontuzjowany ostatnio Guilherme. Szansę na grę mieć będzie też narzekający ostatnio na problemy z pachwiną Bartosz Bereszyński.

- Po awansie do fazy grupowej LM z tej drużyny na pewno zejdzie presja. Teraz będą mocno skoncentrowani na meczach w ekstraklasie. Legia to drużyna, która ma w swoich szeregach wielu bardzo dobrych piłkarzy. Niejeden z nich może w pojedynkę sprawić nam wiele kłopotów. Szykujemy się na trudne spotkanie z wymagającym rywalem - powiedział przed spotkaniem trener Ruchu Waldemar Fornalik.

Więcej o: