Hasi po porażce z Górnikiem Łęczna: Zaraz będzie za późno. Najwyższy czas się obudzić

- Głowa i mentalność - to dwa powody naszych złych wyników. Fizycznie wszystko jest dobrze. Piłkarze, którzy grają najwięcej, mają szansę odpocząć, bo ciągle przeprowadzamy zmiany w składzie - powiedział Besnik Hasi, trener Legii, która w sobotę, w 5. kolejce Lotto Ekstraklasy, przegrała 0:1 z Górnikiem Łęczna.
Bardzo słaba gra w pierwszej połowie i niewiele lepsza w drugiej. Legia w sobotę w Lublinie nie zrobiła nic, by w meczu z Górnikiem Łęczna liczyć na choćby punkt. To znaczy prawie nic, bo wyróżnić wypada Michała Pazdana i Arkadiusza Malarza. Szczególnie bramkarz Legii długo robił co mógł, by naprawiać błędy kolegów - w 68. minucie (przy stanie 0:0) obronił nawet rzut karny.

- Co powiedzieć o takim meczu? Nie ma co powiedzieć. To nawet nie był mecz w naszym wykonaniu - stwierdził przybity Besnik Hasi na pomeczowej konferencji prasowej. - Rywale w pełni zasłużyli dzisiaj na trzy punkty. A my? My musimy się obudzić. Najwyższy czas. Zaraz będzie za późno - apelował szkoleniowiec.

Albański trener przegrał z Legią dwa ostatnie mecze. W środę jego zespół - po porażce 2:3 z Górnikiem Zabrze - odpadł z Pucharu Polski już w 1/16 finału.

- Dlaczego gramy tak słabo? Problem leży w głowach zawodników. Tylko i wyłącznie tam. Głowa i mentalność - to dwa powody złych wyników. Fizycznie wszystko jest dobrze. Piłkarze, którzy grają najwięcej mają szansę odpocząć, bo ciągle przeprowadzamy zmiany w składzie - tłumaczył Hasi.

Legia tkwi w dołku. Najlepszym sposobem, by się z niego wydostać jest wyeliminowanie w IV rundzie eliminacyjnej FC Dundalk, co zapewni Legii awans do Ligi Mistrzów.

Hasi: - Wielu moich piłkarzy myśli już o spotkaniu z Dundalk. Dlatego na boisku czasami unikają pojedynków. To chyba jedyne wytłumaczenie. Bo tak było też w drugiej połowie w Zabrzu.

Pierwszy mecz z FC Dundalk w środę o 20.45 w Dublinie, rewanż sześć dni później w Warszawie.