Wstyd! Gorzej grać się już chyba nie da... Legia zasłużenie przegrywa z Górnikiem Łęczna

Besnik Hasi zapowiadał, że Legia w najlepszej formie będzie w sierpniu. Na razie nic na to nie wskazuje. Fatalna gra i porażka z Górnikiem Łęczna (0:1) w sobotnim meczu sprawiają, że przed decydującymi spotkaniami o Ligę Mistrzów obaw tylko przybywa.
Niepewnie w obronie, pasywnie w pomocy i bez żadnego pomysłu w ataku. Tak w skrócie - w sobotę na stadionie w Lublinie - wyglądała pierwsza połowa w wykonaniu Legii. Mistrzowie Polski całkowicie oddali inicjatywę rywalom. Do przerwy nie oddali nawet jednego celnego strzału.

Po przerwie było trochę lepiej, ale tylko trochę. W 50. minucie w bramkę w końcu wcelował Kasper Hamalainen, ale bramkarz Górnika zbił piłkę do boku. Legia powoli odzyskiwała przewagę, ale wciąż popełniała błędy. Drużynę z opresji ratował Michał Pazdan, ale przede wszystkim Arkadiusz Malarz. Bramkarz Legii zatrzymał kilka akcji Górnika, a w 68. minucie obronił nawet rzut karny.

Przy takiej grze szczęście jednak musiało się kiedyś skończyć. I skończyło się - w 80. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola głową strzelił Vojo Ubiparib. Malarz był wściekły na zawodników z pola. I trudno mu się dziwić, skoro Legia w tym sezonie straciła już osiem bramek ze stałych fragmentów gry.

Legia z Górnikiem nie podjęła nawet walki, przegrała zasłużenie. To już jej druga porażka w ostatnich dniach, bo w środę odpadła w 1/16 finału Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze (2:3). Besnik Hasi po tamtym spotkaniu nie uniknął krytyki. Nie tylko za słaby wynik, ale też za swoje wybory. Za to, że postawił na mocny skład, który w Zabrzu, tydzień przed arcyważnym meczem z FC Dundalk, wybiegać musiał aż 120 minut, bo Legia z Górnikiem przegrała dopiero po dogrywce.

Po meczu w Zabrzu zły był m.in. Bogusław Leśnodorski. Prezes Legii od dawna powtarzał, że jeśli zespół będzie w sierpniu walczył o Ligę Mistrzów, to w PP powinny zagrać głębokie rezerwy. - Rozumiem rozczarowanie prezesa, ale zwróćcie uwagę, że w Zabrzu nie grali przecież Malarz, Kopczyński, Pazdan, Hloušek, a Moulin wszedł w dogrywce - mówił w piątek Hasi.

W sobotę wymieniona przez niego piątka zawodników znalazła się w podstawowym składzie. Z niezłej strony pokazali się jedynie wspomniani Malarz i Pazdan. Reszta zawiodła. Krytyka Hasiego znowu jest zasadna. Tym bardziej, że Albańczyk zapowiadał, że Legia szczyt formy osiągnie w sierpniu.

Na razie uwierzyć w to ciężko. Po tak beznadziejnym meczu, jak ten z Górnikiem, aż strach pomyśleć, co w środę dziać będzie się w Dublinie, gdzie Legia zagra z FC Dundalk w IV rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Pocieszające jedynie jest to, że warszawianie w ekstraklasie od początku sezonu punktują słabo, ale w europejskich pucharach osiągają przyzwoite wyniki.