Sport.pl

Legia - Trencin. O duże pieniądze i względny spokój przynajmniej do grudnia

O duże pieniądze i udział w europejskich pucharach nawet do grudnia Legia zagra w środę z Trencinem. Żywe pozostaną też marzenia o awansie do Ligi Mistrzów.
Przed rewanżowym spotkaniem z mistrzem Słowacji (początek o godz. 20.45) wydaje się, że wszystkie atuty są po stronie legionistów. Warszawski zespół jest bardziej doświadczony w europejskich pucharach, zagra przed własną publicznością, a przede wszystkim przed tygodniem w Żylinie uzyskał korzystny rezultat.

Jednak mimo wygranej 1:0 na wyjeździe, drużyna Besnika Hasiego nie może być pewna awansu do IV rundy eliminacji LM. - Zachowujemy spokój, bo w tym dwumeczu jeszcze nic nie osiągnęliśmy. Mamy jedną bramkę zaliczki, ale przed nami jeszcze rewanż. Można powiedzieć, że jesteśmy dopiero w połowie drogi do awansu - powiedział zaraz po spotkaniu na Słowacji bramkarz Arkadiusz Malarz.

W podobnym tonie wypowiadał się na wtorkowej konferencji prasowej trener Hasi. - Jesteśmy w niezłej sytuacji, ale wynik z pierwszego meczu jest bardzo niebezpieczny. Trencin to dobry zespół, co pokazał tydzień temu. Nie możemy sobie pozwolić na taki początek jak w Płocku, gdzie szybko straciliśmy dwa gole - powiedział Albańczyk, nawiązując do sobotniego spotkania Legii w ekstraklasie.

Wydaje się, że początek środowego meczu będzie kluczowy dla rywalizacji z Trencinem, który lubi zepchnąć rywali do głębokiej defensywy i szybko zdobywać bramki. Tak było w poprzedniej rundzie eliminacji, gdy Słowacy mierzyli się z Olimpiją Lublana. Piłkarze Martina Ševeli na wyjeździe strzelili Słoweńcom cztery gole w 32 minuty, u siebie zdobyli dwie bramki w pierwszych 20 minutach. Z Legią Trencin też zaczął bardzo ofensywnie. W pół godziny gospodarze oddali sześć strzałów, ale albo zawodziła ich skuteczność, albo doskonale interweniował Malarz.

- Spodziewam się, że w Warszawie nasi rywale zagrają identycznie. Przegrali pierwszy mecz u siebie, więc przy Łazienkowskiej nie będą mieli nic do stracenia. My nie mamy jednak zamiaru się bronić i grać na 0:0 - mówił przed tygodniem bramkarz Legii.

Hasi przyznał we wtorek, że mistrzowie Polski zagrają w środę najważniejszy mecz w sezonie. I trudno nie zgodzić się z Albańczykiem. Jeżeli legioniści wyeliminują Trencin, to spełnią cel minimum postawiony przed nimi w europejskich pucharach. Awans do IV rundy eliminacji LM, zapewni warszawiakom udział w fazie grupowej Ligi Europy. Legia grałaby w pucharach przynajmniej do końca roku i - co równie ważne - zarabiałaby pieniądze, które zakłada tegoroczny budżet klubu. Za awans do IV rundy eliminacji LM UEFA płaci 3 mln euro, kolejne 2,6 mln dorzuca za udział w fazie grupowej LE.

To jednak sumy nieporównywalnie mniejsze od tych, które do zgarnięcia są w Lidze Mistrzów. Za sam awans do fazy grupowej Legia dostałaby prawie połowę swojego rocznego budżetu - 12,7 mln euro. I chociaż na razie nikt głośno o tym nie mówi, to szanse na historyczny awans nie są wcale iluzoryczne. A to dlatego, że w losowaniu IV rundy eliminacji warszawiacy mogą być rozstawieni. Stanie się tak, jeśli w środę z rozgrywek odpadnie jedna z trzech drużyn z grona: Olympiakos Pireus, FC Salzburg, Celtic Glasgow. Przed tygodniem swój mecz wygrali tylko Austriacy.

Przez apele Hasiego o wzmocnienia i przeciętną grę na początku sezonu kibice Legii nawet nie marzyli o awansie do LM. W środę wieczorem może się jednak okazać, że warszawiacy znajdą się na autostradzie do tych rozgrywek. Najpierw jednak muszą poradzić sobie z Trencinem.



Więcej o:
Komentarze (6)
Legia - Trencin. O duże pieniądze i względny spokój przynajmniej do grudnia
Zaloguj się
  • dar61

    Oceniono 1 raz 1

    No, ładnie...
    Do listy waszych, Redakcjo, błędów popularnych wśród nieredakcyjnej gawiedzi doszedł i ten:
    '...Jednak mimo wygranej 1:0 na wyjeździe, drużyna...'
    Tam nie powinno się wprzecinkowywać przecinka przecinkującego.
    [!]
    Nie zawsze przydech wymowy skutkuje znakami interpunkcyjnymi. Litości!
    Tak więc lista rozszerza się o kolejnego podsądnego, Konrada eFa.

    A Legia z Wawy?
    Jak zwykle będzie świętować awans i na tym może się skończyć.

  • the-voice-of-reason

    Oceniono 2 razy 0

    Jak znam Legię, to od początku przyjmą warunki Trenczyna, czyli oddadzą w Warszawie pole przeciwnikowi i będą próbowali "ustawić autobus" przed bramką Malarza, próbując od czasu do czasu kontrować. Jeżeli popełnią przy tym proste błędy, jak ostatnio w Płocku, to Legia będzie za burtą już po III rundzie. Zatem albo wóz albo przewóz.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX