Legia wygrała ze Zrinjskim Mostar. Wymęczony awans mistrzów Polski

Dwa gole Nemanji Nikolicia dały mistrzom Polski awans do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Warszawianie pokonali Zrinjski Mostar 2:0, ale postawą nie zachwycili.
Kiedy w 62. minucie reprezentant Węgier zdobył drugą bramkę dla Legii, kibice zgromadzeni przy Łazienkowskiej i sztab szkoleniowy zespołu poczuli ulgę. Mistrzowie Polski prowadzili ze Zrinjskim już 2:0 i byli o krok od awansu do III rundy eliminacji LM, chociaż w starciu z Bośniakami zagrali słabo. Mecz z 228. drużyną europejskiego rankingu miał być dla warszawian formalnością, a momentami wyglądał jak droga przez mękę.

- Remis 1:1 jest bardzo niebezpiecznym rezultatem. Rywal może przecież strzelić gola w każdym momencie. Musimy zacząć ten mecz z mentalnością zwycięzców. To będzie inne spotkanie, niż w Bośni - nie będzie tak gorąco, poznaliśmy już rywala. Na rewanż będziemy lepiej przygotowani - mówił na poniedziałkowej konferencji Besnik Hasi.

Albańczyk zapowiadał atak od pierwszej minuty, ale na początku meczu zobaczyliśmy Legię zupełnie inną - pragmatyczną. Mistrzowie Polski spotkanie ze Zrinjskim zaczęli ospale, w niczym nie przypominali drużyny, która w sobotę od razu rzuciła się na Jagiellonię Białystok. Gra warszawian się nie kleiła, wiele w niej było niedokładności i strat. Zadania nie ułatwiła im kontuzja Guilherme, który z podejrzeniem wybicia barku murawę opuścił już po kwadransie.

Miejsce Brazylijczyka zajął Kasper Hämäläinen. Dla Fina, który z powodu urazu kostki stracił część okresu przygotowawczego, był to pierwszy mecz w tym sezonie. I w jego grze widać było braki, zwłaszcza taktyczne. Hämäläinen nie rozumiał się z Tomaszem Jodłowcem i Thibault Moulinem, co do wściekłości doprowadzało żywiołowo gestykulującego przy linii Hasiego.

Legia ze Zrinjskim się męczyła, chociaż Hasi do boju posłał zdecydowanie najsilniejszy skład. Poza wyjeżdżającym w środę do Herthy Berlin Ondrejem Dudą (we wtorek siedział już tylko na trybunach) na boisku byli wszyscy piłkarze, którzy zagrali na Euro 2016. W wyjściowej jedenastce po raz pierwszy od powrotu z urlopu pojawił się Michał Pazdan. W składzie, podobnie jak przed tygodniem, byli też Tomasz Jodłowiec i Nemanja Nikolić.

I to właśnie reprezentant Węgier sprawił, że grająca z Bośniakami na styku Legia, mogła poczuć się choć trochę pewniej. W 27. minucie podanie Nikolicia w polu karnym zostało zatrzymane ręką przez jednego z obrońców Zrinjskiego. Niespełna 60 sekund później 28-latek pewnie wykonał jedenastkę i dał mistrzom Polski prowadzenie.

Jeżeli ktokolwiek oczekiwał jednak, że po straconym golu goście się załamią, był w dużym błędzie. Co więcej, początek drugiej połowy zdecydowanie należał do drużyny Vinko Marinovicia. Bośniacy atakowali, a Legię ofiarnymi wybiciami piłki ratował głównie Pazdan. Czujny był też Malarz, który w 60. minucie instynktownie obronił bardzo groźny strzał Jasmina Mesanovicia.

Kiedy wydawało się, że goście są blisko wyrównania, ponownie przypomniał o sobie Nikolić. Reprezentant Węgier wykorzystał prostopadłe podanie Hämäläinena i praktycznie zapewnił warszawianom awans.

Mistrzowie Polski są o krok od spełnienia celu minimum w pucharach, czyli zakwalifikowania się do fazy grupowej Ligi Europy. Aby tak się stało legioniści muszą przejść jeszcze jedną przeszkodę - zwycięzcę pary FK AS Trencin - Olimpija Lublana. Przeciwnika poznają w środę późnym wieczorem, pierwszy mecz 4:3 wygrali na wyjeździe Słowacy. Niezależnie od tego z kim legionistom przyjdzie grać w kolejnej rundzie, ich forma musi być jednak zdecydowanie wyższa niż we wtorkowy wieczór.

Zdjęcie Adidas Legia Warszawa - koszulka RLEG03 Zdjęcie Adidas Spodenki Legia Warszawa M S86374 Zdjęcie ADIDAS KOSZULKA LEGIA WARSZAWA DOMOWA S86370
Adidas Legia Warszawa - kos... Adidas Spodenki Legia Warsz... ADIDAS KOSZULKA LEGIA WARSZ...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info