Legia rozstała się ze Stanisławem Czerczesowem. Besnik Hasi trenerem na Ligę Mistrzów?

Stanisław Czerczesow nie jest już szkoleniowcem mistrzów Polski. Jego miejsce zajmie zapewne Albańczyk Besnik Hasi.
O tym, że przyszłość Czerczesowa przy Łazienkowskiej nie jest pewna, wiadomo było od razu po zakończeniu sezonu. Rosjanin wymigiwał się od odpowiedzi na pytania o kolejne rozgrywki. Dzień po ostatnim ligowym meczu z Pogonią Szczecin (3:0) spotkał się z nim prezes Bogusław Leśnodorski. - Czerczesow męczył mnie trzy godziny - stwierdził prezes na gali ekstraklasy.

Obie strony dały sobie dwa tygodnie na przemyślenie warunków. We wtorek w Austrii dyrektor sportowy Legii Michał Żewłakow spotkał się z Rosjaninem, ale nie doszli do porozumienia. - Jeśli chodzi o plany dalszego rozwoju całego klubu, a nie tylko pierwszego zespołu, z czasem okazało się, że mamy odmienne wizje. To normalna rzecz w profesjonalnym futbolu. Rozstajemy się w zgodzie i wzajemnym szacunku - taką wypowiedź Bogusława Leśnodorskiego zamieścił oficjalny portal mistrza Polski.

Wśród potencjalnych następców Rosjanina przy Łazienkowskiej były wymieniane dwa nazwiska: 41-letniego Adriana Guli i 45-letniego Hasiego. I wszystko wskazuje na to, że to ten drugi poprowadzi Legię w nowym sezonie. Wczoraj były trener Anderlechtu zwiedził stadion przy Łazienkowskiej. Dziś najprawdopodobniej zostanie zaprezentowany jako szkoleniowiec mistrzów Polski.

Kim jest Hasi? Jako środkowy obrońca lub defensywny pomocnik grał w Anderlechcie przez sześć sezonów od 2000 r. - w sumie 107 meczów. Strzelił jednego gola. W latach 2002-2006 był klubowym kolegą Michała Żewłakowa. Wspólnie świętowali dwa mistrzostwa Belgii. Hasi karierę zakończył w 2008 r. w barwach Cercle Brugge i od razu wrócił do Brukseli, gdzie został asystentem Ariela Jacobsa. W 2010 i 2012 r. w tej roli świętował tytuł mistrza Belgii.

W 2012 r. został w sztabie nowego trenera Anderlechtu Johna van den Broma. Obronili mistrzostwo Belgii w 2013 r., a po odejściu van den Broma do AZ Alkmaar w marcu 2014 r. Hasi dociągnął drużynę do tytułu. Latem dostał propozycję z Realu Sociedad, ale podpisał nową umowę z Anderlechtem. I wtedy nie sprostał już oczekiwaniom. Kolejne sezony kończył na trzecim i drugim miejscu. W klubie uznano to za porażkę. W piątek został zwolniony.

- Anderlecht skończył ligę tylko trzy punkty za Club Brugge, ale nawet w przypadku wywalczenia tytułu Hasi prawdopodobnie nie utrzymałby posady. Porażki z Brugią 0:4 i Genkiem 2:5 były zbyt dotkliwe - mówi nam Guillaume Maebe, dziennikarz "Nieuwsblad".

- Właśnie w meczach o najwyższą stawkę Anderlecht zawodził Hasiego. To dobry trener, w kraju uważany za jednego z największych maniaków taktyki, ale miewał problemy z odpowiednim nastawieniem zespołu. Nigdy nie pozostawał obojętny na kryzysy. W zależności od sytuacji korzystał z różnych ustawień zespołu z jednym, trzema, a czasem nawet czterema napastnikami. O ile zdawało to egzamin w starciach ze słabszymi rywalami, o tyle w ważniejszych meczach drużyna sprawiała czasem wrażenie zagubionej.

- Hasi preferował ofensywny styl gry, ale tego wymagał Anderlecht. Podobnie było z promowaniem młodych zawodników. Za kadencji Albańczyka szansę debiutu dostało wielu wychowanków akademii, pod jego wodzą bardzo rozwinął się Youri Tielemans, jeden z największych belgijskich talentów. Nie był zamordystą, ale jasno nakreślił zasady współpracy, których stanowczo przestrzegał i tego samego wymagał. Z młodzieżą naprawdę potrafi pracować - mówi Maebe. A to akurat podobałoby się w Legii, w której Czerczesow bronił się przed wprowadzaniem młodych do pierwszej drużyny. Nazywał akademię przedszkolem.

- Praca w Legii będzie dla Hasiego pierwszym poważnym testem. Anderlecht Albańczyk znał od podszewki - przez lata gry i pracy jako asystent. Teraz jedzie do nowego kraju i klubu, który jest mu obcy. Trener mówi jednak płynnie po angielsku i francusku, co na pewno pozwoli mu łatwiej zaadaptować się do nowego otoczenia. Wydaje mi się, że taki ruch będzie bardzo korzystny dla obu stron - kończy Guillaume Maebe.



Czy Stanisław Czerczesow gwarantowałby Legii odpowiedni rozwój?