Jarosław Niezgoda strzela gole w rezerwach i walczy o miejsce w pierwszym zespole

Sprowadzony zimą do Legii napastnik błyszczy w końcówce rozgrywek III ligi. - Jarek potrzebował czasu, by nauczyć się funkcjonowania w klubie - mówi trener Krzysztof Dębek.
W sobotę rezerwy Legii pokonały na wyjeździe Wartę Działoszyn 3:2 i na dwie kolejki przed końcem rozgrywek III ligi w grupie łódzko-mazowieckiej tracą do prowadzącej Polonii trzy punkty. Jedną z bramek w tym spotkaniu zdobył Niezgoda. Dla 21-latka było to 10. trafienie w piątym meczu. - Nawet na takim poziomie jego wyczyn jest czymś godnym podziwu - mówi Dębek.

Niezgoda na Łazienkowską trafił w styczniu z drugoligowej Wisły Puławy, gdzie uchodził za wielki talent. W 66 meczach zdobył tam 24 bramki. - Dynamiczny, szybki, obunożny. Potrafi zaskoczyć rywala nieszablonowym zagraniem. Nawet rywale doceniają go za luz w polu karnym - tak zawodnika opisywał Kamil Dylda, dyrektor sportowy Wisły.

Niezgoda przy Łazienkowskiej błysnął zaraz po transferze. Stanisław Czerczesow zabrał 21-latka na obóz z pierwszym zespołem, a ten odpłacił się dobrą grą. Napastnik wystąpił w trzech sparingach (z PSC Elite Team USA, NK Zavrc i Stabaekiem IF) - strzelił w nich jednego gola i zanotował dwie asysty. Przez obserwatorów zgrupowania został nazwany nawet jednym ze zwycięzców okresu przygotowawczego.

- Nie będę rzucał deklaracji, że przyszedłem tu grać od razu w pierwszej jedenastce, bo wiem, że przede mną sporo nauki. Chcę jednak pokazać trenerowi, że zawsze może na mnie liczyć - mówił zimą Niezgoda.

Chociaż 21-latek błyszczał w sparingach, to w ekstraklasie ostatecznie nie zadebiutował. - Planem Rosjanina było to, by Jarek trenował z pierwszym zespołem, a w miarę możliwości grał w rezerwach - mówi Dębek. - Poza tym w trakcie rundy Niezgodzie przytrafiła się kontuzja, która ciągnęła się za nim przez kilka tygodni.

Mimo urazu 21-latek jeszcze w tym sezonie zdążył potwierdzić swoje umiejętności w rezerwach. Trzy tygodnie temu napastnik strzelił trzy gole w meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki (5:0), siedem dni później dołożył cztery bramki w spotkaniu z Bronią Radom (4:1). Przed tygodniem Niezgoda dwukrotnie pokonał też bramkarza Warty Sieradz (5:2).

- Jarek musiał nauczyć się funkcjonować w wielkim klubie. Jeszcze niedawno mówił mi, że przeprowadzka z Puław do Warszawy była dla niego dużym przeskokiem. Nie obyło się bez trudnych momentów, ale to normalne u młodego zawodnika. Teraz widać, że wraca do formy - ocenia Dębek.

- Cieszę się, że mam go do dyspozycji w rezerwach, ale w przyszłości Jarek powinien występować w lepszych ligach. Posiada niebywałą łatwość zdobywania bramek. To typowy snajper - dodaje trener rezerw Legii. Jakie są jego mankamenty? Kilka osób obserwujących go przy Łazienkowskiej stwierdziło, że czeka go wiele pracy nad przygotowaniem taktycznym.

Jaki plan na 21-latka mają przy Łazienkowskiej? Dużo będzie zależało od tego, czy Czerczesow zostanie w Legii. Rosjanin ceni jego potencjał, choć przy Nemanji Nikoliciu, Aleksandarze Prijoviciu czy Kasperze Hämäläinenie szanse Niezgody na regularną grę w pierwszym zespole wielkie nie są.

- Słyszałem o możliwości wypożyczenia. Uważam jednak, że w przypadku awansu rezerw do II ligi powinien zostać przy Łazienkowskiej. Tutaj będzie miał możliwość trenowania z mistrzami Polski, będzie pod okiem trenera pierwszej drużyny. Z takiej pozycji dużo łatwiej powalczyć o miejsce w zespole - kończy Dębek.