Legia szykuje pozew sądowy przeciwko "Dziennikowi Gazecie Prawnej"

Prawdopodobnie jeszcze w piątek Legia Warszawa wystosuje pozew sądowy przeciwko "Dziennikowi Gazecie Prawnej". Ma to związek z artykułem, który ukazał się na łamach gazety.
- Ze stowarzyszenia naszych kibiców zrobiono w tym tekście przestępczą organizację. To jest skandal, bezczelne zarzuty - komentuje tekst prezes Legii Bogusław Leśnodorski. - Współpracujemy z kibicami i się tego nie wstydzimy. Więcej, jesteśmy z tego dumni. Tego, że razem robimy zbiórki - pomagamy dzieciom na Kresach, z domów dziecka, powstańcom - już nikt nie zauważa, nikogo to nie interesuje.

Autorzy tekstu pt. "Zblatowani" (literę "l" w tytule wzięto w kółko, nawiązując do herbu Legii) sugerują, że polską piłką nie rządzą kluby czy federacja, tylko gangi kiboli. "Kto dzisiaj rządzi polską piłką? PZPN, Ekstraklasa S.A., czy może właściciele najsilniejszych klubów, np. Legii lub Lecha? A może platforma nc+, właściciel telewizyjnych praw do najwyższej klasy rozgrywek? Nic z tego. Piłką rządzą kibolskie gangi, którym kluby jedzą z ręki" - czytamy na łamach "Dziennika Gazety Prawnej".

W tekście prezesi kilku klubów, w tym Legii, oskarżani są o akceptowanie łamania prawa na trybunach - handlu narkotykami, chuligańskich porządków, spożywanie alkoholu czy odpalania pirotechniki na trybunach. Wszystko to z uwagi na "strefę wpływów i interesy".

Leśnodorski: - SKLW to stowarzyszenie, które nie tylko dobrze reprezentuje, ale też dba o wszystkich kibiców na stadionie. Dobry przykład, to niedawna dystrybucja biletów na finał Pucharu Polski. Pierwszeństwo w ich zakupie mieli kibice z karnetami ze wszystkich trybun, a nie tylko z "żylety".

- Przecież ja niczego nie ukrywam - znam tych ludzi i ich lubię - dodaje prezes Legii. - Poza tym nie jestem od oceniania, kto jest jaki. Dla mnie najważniejsze jest to, jak zachowuje na stadionie. Tutaj zdarzają się czasami wtopy, ale wyciągamy z nich wnioski, dyskutujemy i staramy się ich unikać. Tych dobrych rzeczy jest zdecydowanie więcej.

"Wtopy", o których mówi prezes, są najróżniejsze - Legia regularnie płaci kary za race, niedozwolone transparenty, rasistowskie okrzyki itp. Leśnodorski jest zwolennikiem ultrasów na trybunach, niejednokrotnie dawał do zrozumienia, że racowiska mu się podobają, na jednej z mistrzowskich fet sam dostał mandat za odpalenie jednej z nich na warszawskiej Starówce. Prezes Legii prowadzi dialog z ultrasami, ale niezależnie od wewnętrznych ustaleń, klub wciąż płaci kary za łamanie prawa na trybunach. - Wszystko bierzemy pod uwagę i jak na razie jesteśmy w budżecie, mieścimy się. Jaka suma była przeznaczona na ten cel? Nie chcę odpowiadać na to pytanie, ale nie jest znacząca, nie wpływa znacząco na finanse klubu - mówił we wrześniu 2013 r. Leśnodorski.

Autorzy tekstu piszą też, że kluby piłkarskie przyciągają gangsterów. W przypadku Legii podana jest sytuacja z sierpnia 2013 r., kiedy po wyjściu z więzienia przy ul. Rakowieckiej w restauracji pod stadionem na Łazienkowskiej pojawił się Andrzej Z. ps. "Słowik" - były szef mafii pruszkowskiej. Innym argumentem jest obecność na lożach Gold i Silver dwóch innych ludzi niegdyś powiązanych z "Pruszkowem".

Artykuł wywołał oburzenie w klubie. Cytowany w tekście dyrektor ds. komunikacji Legii Seweryn Dmowski odniósł się do niego za pośrednictwem Twittera. "Dzisiejszy tekst w DGP atakujący Legię i prezesa Leśnodorskiego jest słabiutki dziennikarsko. Powtórzone w sensacyjnym tonie ploteczki, które nie raz były już maglowane przez media, połączone z ewidentnym brakiem rozeznania w temacie" - napisał Dmowski, który jednocześnie zapowiedział, że w związku ze szkalującym tekstem prawdopodobnie jeszcze w piątek Legia wystosuje pozew sądowy przeciwko dziennikowi.