Prawie bezbłędna Legia, Jodłowiec w formie na Euro [OCENY]

Legia Warszawa mistrzem Polski. Tytuł przypieczętowała zwycięstwem 3:0 nad Pogonią Szczecin. To był dobry mecz Legii, która zrobiła, tyle ile musiała i wykorzystała prawie wszystkie swoje sytuacje. Zobacz, jak oceniliśmy piłkarzy Stanisława Czerczesowa za to spotkanie w skali 1-6.


Arkadiusz Malarz - 4 - Przez większą część meczu bezrobotny. W 31. minucie spisał się jednak wyśmienicie, broniąc strzał głową Dwaliszwilego.

Artur Jędrzejczyk - 3 - Poprawny występ w obronie, Pogoń nie zmuszała obrońców do zbytniego wysiłku. Kilka niepotrzebnych strat, mało efektywny w ofensywie.

Igor Lewczuk - 4 - Bardzo dobry mecz środkowego obrońcy. Bezbłędny, wielokrotnie świetnie przewidywał zagrania rywal i wyprzedzając głównie Dwaliszwilego odzyskiwał piłkę.

Michał Pazdan - 4 - Solidny z tyłu jak Lewczuk. Ustrzegł się poważniejszych błędów.

Adam Hlousek - 4 - W defensywie jak zwykle bardzo dobrze, mniej aktywny z przodu. W 72. minucie po dobrym przechwycie celnie dośrodkował do Hamalainena, ale Fin zmarnował okazję.

Guilherme - 4 - W pierwszej połowie aktywny i nieefektywny. W drugiej świetny. Efektowne dryblingi, zagrania piętą i asysta palce lizać przy golu Hamalainena.

Tomasz Jodłowiec - 5 - Lider Legii, zdominował środek pola. Bezbłędny w defensywie. Przy strzelonym golu miał sporo szczęścia, gdyby nie rykoszet, nie byłoby szans, żeby to wpadło. Niezbędny dla Legii piłkarz.

Ariel Borysiuk - 4 - Dużo odbiorów i przerzutów. Robił to, co do niego należało.

Michał Kucharczyk - 3 - Dużo niedokładności. Nie był to najlepszy mecz skrzydłowego Legii. Wszystkie dośrodkowania niecelne, za długie lub za krótkie.

Kasper Hamalainen - 4 - Niewidoczny przez większość meczu. Brak kluczowych podań i kreatywności. W 72. minucie zmarnował dobrą okazję po dośrodkowaniu Hlouska. Tak jednak było do 84 minuty. Potem idealne podał do Nikolicia i ten musiał wykorzystać sytuację. Dwie minuty później sam bez problemu wykorzystał podanie od Guilherme.

Nemanja Nikolić - 4 - Niewidoczny przez większość meczu, ale to raczej wina kolegów, którzy nie stwarzali zbyt wielu sytuacji. Ale gdy już stworzyli, to Węgier strzelił swoją 28. bramkę w sezonie.

Marek Saganowski - grał za krótko, aby oceniać.