Słabo z przodu, nieźle z tyłu. Arkadiusz Malarz daje Legii punkt w meczu z Ruchem [OCENY]

Legia bezbramkowo zremisowała z Ruchem, ale mogła przegrać. I pewnie by przegrała, gdyby nie kilka niezłych interwencji Arkadiusza Malarza. Zobacz, jak oceniliśmy legionistów za to spotkanie w skali 1-6.
Arkadiusz Malarz: 4+. Pierwszy raz do trudniejszej interwencji zmuszony w 36. minucie - przerwał akcję Łukasza Monety z lewej strony pola karnego. Duży plus za refleks, kiedy na początku drugiej połowy odbił do boku strzał nożycami Mariusza Stępińskiego. I to był początek jego popisów, bo później (w 76. minucie) zachował zimną krew w sytuacji sam na sam z Łukaszem Monetą, a jeszcze później efektownie obronił strzał Tomasza Podgórskiego. Najlepszy na boisku. Gdyby nie jego pewna gra w bramce, to Legia nie wywiozłaby z Chorzowa tego punktu.

Bartosz Bereszyński: 2+. Było widać, że ostatni raz w lidze od pierwszej minuty zagrał w grudniu. Na początku rzadko podłączał się do akcji ofensywnych. Później zaczął próbować, ale przez to zaczął się też spóźniać do obrony. Miał problemy z upilnowaniem szybkiego Monety.

Artur Jędrzejczyk: 3+. W defensywie czujny, agresywnie podchodził do rywali, nie bojąc się z nimi wchodzić w kontakt. W ofensywie niewidoczny. To znaczy inaczej: czasami widoczny, ale swoimi wejściami, niedokładnymi podaniami, wprowadzał więcej zamieszania niż pożytku. Mimo wszystko niezły występ. Zagrał na swoim poziomie, czyli dobrze.

Jakub Rzeźniczak: 4. Grał skoncentrowany, co jakiś czas próbował podłączać się do akcji ofensywnych, ale znacznie częściej myślał o zabezpieczaniu tyłów. W pierwszej połowie wygrał na skraju pola karnego dwa pojedynki ze Stępińskim. Po przerwie też czujny i nieustępliwy. Naprawiał swoje błędy, ale też i te popełniane przez kolegów.

Adam Hloušek: 4. Mecz zaczął od niedokładnego podania do przodu. Ale później już było tylko lepiej. W obronie pracowity, wybiegany. W ataku też pożyteczny - jego wysoki pressing skutkował tym, że chorzowianie często mieli problem z wydostaniem się z własnej połowy. Pod koniec meczu, kiedy Ruch przycisnął - obok Malarza - najpewniej grający piłkarz Legii.

Michaił Aleksandrow: 1+. Nie zachwycił. Po raz kolejny nie pokazał żadnego atutu, za którego można go pochwalić. Starał się, biegał, ale brakowało konkretów - asysty, gola, udanego dryblingu czy celnego strzału, dobitki. Zdjęty z boiska w 62. minucie.

Guilherme: 3. W środku pola starał się, walczył, ale też rozgrywał, rozciągał grę na skrzydła. Zaczął dobrze, odzyskał sporo piłek, był widoczny w akcjach ofensywnych, ale później dostał zadyszki. Druga połowa w jego wykonaniu słabsza niż pierwsza. Zresztą jak całej Legii (tj. prawie całej, bo nie licząc Malarza i Hlouška).

Ariel Borysiuk: 3. Decydował się na dalekie przerzuty, które często były celne. To po jego dobrym odbiorze Legia miała pierwszą groźną sytuację (11. minuta - strzał Prijovicia nad poprzeczką). Później nieco zniknął z radarów, a jak już zaczął o sobie przypominać, to najczęściej faulami, agresywnymi wejściami. W drugiej połowie miał problemy, by opanować grę w środku pola i przerywać groźne kontry Ruchu.

Michał Kucharczyk: 1+. Żółtą kartkę po faulu na nim zobaczył Rafał Grodzicki, miał jeden udany drybling i to w zasadzie tyle, co można napisać o jego grze w pierwszej połowie. Po przerwie też bez błysku - albo podawał niedokładnie, albo brakowało zrozumienia z partnerami.

Aleksandar Prijović: 2+. Starał się szybko rozgrywać piłkę na jeden, dwa kontakty. Przed przerwą doszedł do dwóch okazji strzeleckich i przynajmniej jedna z nich (bardziej ta druga) powinna skończyć się golem. Po przerwie - poza jednym strzałem wprost w bramkarza - nie stworzył żadnego zagrożenia pod bramką Ruchu. Nie był najgorszy, ale to wciąż za mało.

Nemanja Nikolić: 2. W 26. minucie mógłby zaliczyć piękną asystę, gdyby Prijović z kilku metrów pokonał bramkarza. Sam przed przerwą też miał niezłą okazję. W 43. minucie dostał podanie od Guilherme, ale uderzył daleko obok bramki. Poza tym mało widoczny, bezradny, wolny. Przegrał większość pojedynków z chorzowskimi obrońcami.

Kasper Hämäläinen: 2. To on zmienił Aleksandrowa. Dostał od Czerczesowa blisko pół godziny gry. Zbiegał do prawej, zbiegał do lewej, pokazywał się też w polu karnym. To właśnie tam w 71. minucie dostał dobre podanie od Kucharczyka, ale z kilku metrów nie trafił w bramkę Ruchu. Później zmarnował dobrą kontrę i to w zasadzie tyle, co można napisać o jego grze. Słabej grze.

Łukasz Broź grał zbyt krótko, by go ocenić.