Ekstraklasa. Lech nie obroni tytułu

28 tys. kibiców Legii obejrzało wygraną 1:0 z Lechem. Już drugą z rzędu. Legia odwróciła bieg rywalizacji z Lechem. I zmierza po czwarty tytuł w ostatnich pięciu latach.
Rok temu Legia i Lech też spotkały się w Warszawie w 31. kolejce, czyli sześć spotkań przed końcem sezonu. Legia była w dobrej sytuacji, miała dwa punkty przewagi nad Lechem, ale na swoim stadionie sensacyjnie przegrała 1:2, tracąc prowadzenie w tabeli. Nie odzyskała go do końca, a mistrzem został Lech. Przed wczorajszym meczem przewaga Legii nad wiceliderem (Piastem) wynosiła jeden punkt, ale kluczowe spotkanie Legii udało się wygrać 1:0.

Tym samym warszawska drużyna odwróciła bieg rywalizacji z Lechem. W 2015 r. Lech wygrał z Legią trzy spotkania ligowe, jedno w Superpucharze Polski. Poległ raz - w finale Pucharu Polski. Wczorajsze zwycięstwo Legii było już drugie z rzędu, drugie w 2016 r. - i to w jeden miesiąc. W połowie marca Legia w Poznaniu naprężyła muskuły, nie bawiła się w subtelności i budowę finezyjnych ataków. Zawodnicy trenera Stanisława Czerczesowa po prostu przerzucali piłkę za linię obrony Lecha, przesuwali się i dławili rywala pressingiem. Wygrali 2:0, robiąc wrażenie drużyny z ułomnościami technicznymi, ale niewiarygodnie silnej fizycznie. Wczorajszym zwycięstwem niewiele więcej nam o sobie powiedziała. Zresztą długo po żadnym z zespołów nie było widać pomysłu, jak chciały rozstrzygnąć ten mecz.

Faktem jest jednak, że przez 90 minut Legia stworzyła sobie pięć bardzo dobrych okazji. Za każdym razem bramkarz Lecha Jasmin Burić stawał oko w oko z piłkarzem Legii, cztery razy sobie poradził. Pierwsza sytuacja powstała z fatalnej pomyłki obrońcy Lecha Paulusa Arajuuriego, który nieudolnie wycofał piłkę do Buricia. Przejął ją napastnik Legii, ale spudłował w sytuacji sam na sam. Drugą stworzył Nemanja Nikolić - Prijović znów znalazł się sam na sam z Buriciem, ale przerzucił piłkę nad bramkarzem i poprzeczką. Trzecia była najtrudniejsza, ale to ją w 62. minucie wykorzystał Prijović. Grający w środku pomocy Michał Pazdan agresywnym wślizgiem odebrał piłkę Abdulowi Tettehowi, dopadł do niej Nikolić i wysunął szwajcarskiemu napastnikowi. Czwartą i piątą okazję miał Nikolić.

Lech oddaje mistrzostwo na Łazienkowskiej w złym stylu. Nie tworząc sobie dobrych okazji, z desperacko interweniującym bramkarzem Buriciem. Z obroną niegodną walki o europejskie puchary, która cały czas nawalała. Lech do Legii traci już 11 pkt. Zresztą udział w pucharach jest bardzo niepewny. Być może najlepszą okazję do awansu Lech będzie miał 2 maja na Narodowym, gdy w finale Pucharu Polski znów zmierzy się z Legią.

Ile punktów przewagi nad drugim Piastem ma Legia, okaże się w sobotę o 20:30, gdy gliwiczanie zagrają z Cracovią. Za tydzień w 32. kolejce Lech podejmuje Piasta. W 35. kolejce w Warszawie zagra Legia z Piastem. Te mecze zadecydują o tytule.

----------

Piątek: Pogoń - Ruch 1:1 (0:1): Stępiński (24.) - Murawski (59.); Legia - Lech 1:0 (0:0): Prijović (62.). Sobota: Korona - Śląsk (15.30); Zagłębie - Lechia (18.); Piast - Cracovia (20.30). Niedziela: Podbeskidzie - Termalica (15.30); Jagiellonia - Górnik Ł. (15.30); Wisła - Górnik Z (18).

1. Legia3159-2833
2. Piast3049-3629
3. Pogoń3137-3124
4. Zagłębie3041-3723
5. Cracovia3057-4223
6. Lech3137-3922
7. Ruch3138-4720
8. Lechia3045-3719
9. Podbeskidzie3037-4619
10. Korona3032-3719
11. Wisła3045-3518
12. Jagiellonia3037-5418
13. Śląsk3028-3717
14. Termalica3033-4317
15. Górnik Ł.3030-4316
16. Górnik Z.3033-4613


Awantura w TV, legendarna rozmowa ze Zlatanem. Za co kochamy Kloppa?