Jakub Kosecki: W Niemczech mało kto się interesuje tym, jak jesteś ubrany, jaki masz samochód

- W Polsce, jeśli się jakoś wyróżnisz, np. poprzez swoje zainteresowania albo ubiór, szybko stajesz się bohaterem historyjek, w których redukuje się człowieka do pojedynczych aspektów - powiedział Jakub Kosecki w wywiadzie dla niemieckiej strony 11freunde.de.
Na początku lipca Legia wypożyczyła Koseckiego do SV Sandhausen grającego w 2. Bundeslidze. Niemiecki klub zapewnił sobie prawo pierwokupu piłkarza i wiele wskazuje na to, że z niego skorzysta. Na razie nikt głośno o tym nie mówi, piłkarz też - odkąd odszedł z Legii - odciął się od mediów. Ale w końcu przemówił. W środę na stronie internetowej magazynu 11freunde.de ukazał się z nim krótki wywiad.

Miasto Sandhausen nie jest znane nawet Niemcom. Jak często musiałeś tłumaczyć Polakom gdzie mieszkasz?

- To pytanie pojawiało się faktycznie często, zwłaszcza w pierwszych tygodniach po moim transferze. Teraz już rzadziej. Najważniejsze, że moja rodzina i przyjaciele wiedzą, gdzie leży Sandhausen i jak się tam dostać. Wspierają mnie.

W Polsce, ale także w Niemczech, dużym zdziwieniem było to, że gracz, który ocierał się o reprezentację trafia do małej drużyny w 2. Bundeslidze. Jak do tego doszło?

- Mój ostatni sezon w Legii był dla mnie rozczarowujący. Przez kontuzje straciłem miejsce w zespole. Chciałem odzyskać rytm meczowy i pójść na wypożyczenie do Lechii Gdańsk, gdzie już wcześniej grałem w 2012 roku, ale mój menedżerowie Cezary Kucharski i Maik Barthel oznajmili, że mają lepszą opcję. Chodziło o Sandhausen, gdzie pojechałem i spotkałem się z trenerem. Powstała między nami "chemia". I teraz nie żałuję decyzji, chociaż muszę przyznać, że na początku sezonu miałem problemy z grą. Musiałem się przystosować, potrzebowałem trochę czasu.

Czy 2. Bundesliga i polska ekstraklasa stoją na podobnym poziomie?

- Tak, raczej tak. Istnieje sporo porównań: w tych ligach są dwa zespoły, które przewyższają resztę. W Niemczech jest to Freiburg i Lipsk, w Polsce Legia i Lech. Drużyna z Warszawy i z Poznania przewyższają całą ligę na poziomie finansowym i też jeśli chodzi o infrastrukturę. Wierzę, że Legia spełniałaby warunki 1. Bundesligi zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym.

W Polsce bywałeś nazywany mięczakiem, powstawały żarty o tobie. W popularnym talk-show zastanawiano się czy płaczesz po meczu. Co doprowadziło do takiego wizerunku?

- Staram się żyć po swojemu, zgodnie z moimi zainteresowaniami i marzeniami. Lubię modę, samochody i tatuaże. Spełniłem swoje marzenie z dzieciństwa, kiedy kupiłem sobie sportowy samochód. Wolę powiedzieć co mnie boli, niż siedzieć cicho. Co do moich ubrań - zaskakujące było to, że w Niemczech nie jestem jednym piłkarzem, który tak się zachowuje. Tutaj prawie wszyscy piłkarze ubierają się jak ja.

Czy można powiedzieć, że w Niemczech jest więcej szacunku dla piłkarzy?

- Nie, u mnie w kraju też się szanuje piłkarzy. Ale w Polsce, jeśli się jakoś wyróżnisz, np. poprzez swoje zainteresowania albo ubiór, to szybko stajesz się bohaterem jakichś historyjek, w których redukuje się człowieka do pojedynczych aspektów. W Niemczech mało kto się interesuje tym, jak jesteś ubrany i jaki prowadzisz samochód.



Partnerki piłkarzy na rozgrzewkę przed Lech - Legia [ZDJĘCIA]


Zdjęcie Adidas Niemcy piłka CADI186 Zdjęcie Adidas Piłka Nożna EKSTRAKLASA GLIDER AX7583 Zdjęcie Adidas Piłka ręczna Stabil Train Replique M62075
Adidas Niemcy piłka CADI186 Adidas Piłka Nożna EKSTRAKL... Adidas Piłka ręczna Stabil ...
Sprawdź ceny » Porównaj ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info