Przetrącony kręgosłup Legii, czyli co dla Czerczesowa oznacza kontuzja Jodłowca

Tomasz Jodłowiec wypadł ze składu na około dwa tygodnie. Legia na tym straci, co pokazały już dwa ostatnie mecze ligowe.
W szatni wołają na niego "czołg" - gdy się rozpędzi rozwala wszystko. Henning Berg mówił, że na boisku haruje jak króliczek z reklam Duracella. - Tomasza Jodłowca sprzedamy za 15 mln euro - wypalił jesienią Stanisław Czerczesow po meczu z Cracovią (3:0), w którym 31-letni pomocnik miał trzy asysty.

Rosjanin oczywiście rzucił kwotę z kosmosu, ale Jodłowiec w Legii jest niezastąpiony. Inni dostawali od trenera chwilę wytchnienia, a on grał zawsze. Jesienią trener dał mu odpocząć tylko raz - w Pucharze Polski, w meczu z pierwszoligową Chojniczanką.

Legia bez Jodłowca to jak Legia z przetrąconym kręgosłupem. To filar zespołu, którego brak był ostatnio bardzo widoczny. W meczach z Lechią (1:1) i Pogonią (0:0) drużyna nie dominowała tak, jak chce Czerczesow. W Szczecinie przez brak Stojana Vranješa i Ariela Borysiuka w środku pola zagrali Michał Pazdan (u Czerczesowa zwykle stoper) i Guilherme (skrzydłowy). Patrząc na statystyki Jodłowca, można powiedzieć, że dla Legii jest wart tyle, ile ten duet razem wzięty.

Były trener Legii mówił, że Jodłowiec to "piłkarz chaosu" - nieprzewidywalny, grający bardzo dynamicznie i siłowo, ale mało precyzyjnie. Jednak w ekstraklasie trudno o pomocnika tak uniwersalnego. Po ostatnim zwycięstwie nad Lechem w Poznaniu (2:0) Zbigniew Boniek uznał go za najlepszego piłkarza meczu. Jodłowiec miał asystę przy pierwszym golu Nemanji Nikolicia, wygrał aż 62 proc. pojedynków.

W Legii notuje najwięcej odbiorów, nie ma w drużynie drugiego zawodnika tak skutecznego w destrukcji na połowie rywala. Tam Jodłowiec odzyskiwał piłkę najczęściej (44 razy) i najlepiej przechwytywał podania rywali (62). Bez pomocnika wysoki pressing, który jest głównym założeniem Czerczesowa, traci i na organizacji, i na jakości. W ostatnich dwóch meczach legioniści odzyskiwali piłkę na połowie rywali tylko 13 razy, czyli o jedną mniej niż w marcowym spotkaniu z Górnikiem Zabrze (3:1), gdy Jodłowiec zagrał 90 minut.

Przydaje się też w atakach. W tym sezonie częściej od niego w akcjach bramkowych uczestniczył tylko Nikolić, więcej udanych kluczowych podań miał jedynie Guilherme. O niemocy Legii w meczu z Pogonią świadczy nie tylko jeden celny strzał, ale także najmniej w sezonie udanych dryblingów (osiem) i dokładnych podań kluczowych (pięć). Zastępujący Jodłowca Guilherme w nowej roli bardzo się ograniczał, nie kiwał, nie oddał ani jednego strzału.

Czerczesow jest zły nie tylko na słabą grę zastępców. Uważa, że urazu można było uniknąć, gdyby piłkarz został dokładniej przebadany podczas marcowego zgrupowania reprezentacji. Lekarzem kadry jest Jacek Jaroszewski, który na co dzień współpracuje też z Legią. Trener podobno ma pretensje, bo Jaroszewski dobrze zna Jodłowca i powinien wiedzieć, że piłkarz na zgrupowanie dotarł z krwiakiem w okolicach ścięgna Achillesa i narzekał na ból.

Jodłowiec nie tylko nie przeszedł dodatkowych badań, ale też zagrał w sparingach z Serbią (14 minut) i Finlandią (45 minut). Teraz się leczy. W niedzielę poleciał do Rzymu, by potwierdzić naderwanie ścięgna. Włoscy lekarze z kliniki Villa Stuart podobno utrzymują, że kontuzję da się wyleczyć zastrzykami. Jeśli w Legii zgodzą się na tę metodę, przerwa piłkarza potrwa jeszcze około dwa tygodnie.



Nowy piłkarz Legii ma ciekawe życie. Kim jest Michaił Aleksandrow? Kochający tata, wakacje z tygrysami i żona top-modelka [FOTOSTORY]