Sport.pl

Duża wyrwa w środku pola. Jak Czerczesow ułoży skład Legii na Pogoń

Trener Legii ma ból głowy. I to niemały, bo ze składu na ostatni mecz rundy zasadniczej wypadł mu Ariel Borysiuk, a uraz nadal leczy Tomasz Jodłowiec.
- Nie podobał mi się ten mecz. Brakowało nam połowy drużyny - kręcił głową po sobotnim remisie 1:1 z Lechią Stanisław Czerczesow. Z tym brakiem połowy drużyny trochę przesadził, bo z pewniaków nie zagrali tylko Jodłowiec, Michał Kucharczyk i Igor Lewczuk. Ale jeśli chodzi o ocenę meczu, to bardzo się nie pomylił.

Legia dawno nie zagrała tak chaotycznego spotkania. Dawno nie była drużyną tak zdezorganizowaną, pozwalającą na tak wiele przeciwnikowi, i to na swoim terenie. Lechia grająca wysoko, ofensywnie, trójką obrońców i bez defensywnego pomocnika, w Warszawie nie kalkulowała. Legia zresztą też nie. I jedni, i drudzy chcieli wygrać, ale to Lechia była lepsza. Dlatego jeśli ktoś po meczu może być niezadowolony z remisu, to Piotr Nowak, a nie Czerczesow.

Rosjanin na zadowolonego jednak nie wyglądał. I to nie tylko na pomeczowej konferencji, ale też w trakcie meczu, kiedy się denerwował. Od samego początku miał dużo pretensji do swoich piłkarzy. Głównie o to, że nie potrafili zdominować środka pola, przerywać akcji gości. A tych było wiele. Choćby ta z 5. minuty, kiedy stratę pod bramką gości zaliczył Ondrej Duda, a Sebastian Mila - niezatrzymywany przez Borysiuka i Stojana Vranješa - swobodnie pomknął przez środek boiska i dobiegł do pola karnego Legii.

Niedokładne podania, spóźnienia w kryciu, niepotrzebne łamanie linii spalonego - obrońcy Legii w meczu z Lechią popełnili wiele takich błędów. Najwięcej Michał Pazdan, który nerwowo wyprowadzał piłkę. Jego pomyłki mnożyły się jednak nie tylko dlatego, że miał słabszy dzień, ale też przez niepewnie grających, długimi fragmentami niewidocznych, defensywnych pomocników.

Co gorsza - w 56. minucie za faul na Michale Maku i czerwoną kartkę, z boiska wyleciał Borysiuk. Nie zagra w kolejnym meczu z Pogonią Szczecin, co mocno w środku pola ogranicza pole manewru Czerczesowa. Tym bardziej że z zespołem wciąż nie trenuje Jodłowiec, który wrócił ze zgrupowania reprezentacji Polski z krwiakiem w okolicach ścięgna Achillesa.

Mecz z Lechią pokazał, że brak Jodłowca to dla Legii duże osłabienie. Vranješ nie tylko - do spółki z Borysiukiem - miał duże problemy, by opanować grę w środkowej strefie, ale do tego nie kreował ofensywnych okazji kolegom z zespołu. Jodłowiec ostatnio pokazywał, że problemu nie ma ani z jednym, ani z drugim. Od dawna jest filarem drużyny - w defensywie nieustępliwy, silny, wymuszający błędy u przeciwników. W ofensywie - przebojowy, umiejący podać prostopadle, rozegrać piłkę na jeden kontakt czy przerzucić ją dokładnie na skrzydła. Odkąd Legię objął Czerczesow nie zagrał tylko w jednym spotkaniu. W Pucharze Polski przeciwko Chojniczance Chojnice, kiedy Rosjanin świadomie dał mu odpocząć.

Pod koniec poprzedniego tygodnia sztab medyczny szacował powrót Jodłowca na boisko za dwa tygodnie. Miał wrócić dopiero na fazę mistrzowską, ale w związku z przymusową pauzą Borysiuka lekarze Legii już teraz robią wiele, by postawić go na nogi na najbliższy mecz w Szczecinie.

Jeśli to się nie uda, to trener Legii będzie musiał eksperymentować. Sięgnąć, albo do głębokich rezerw i obok Vranješa, który też jest tylko zmiennikiem, postawić na Michała Kopczyńskiego, albo przesunąć do pomocy Pazdana. Ten drugi wariant wydaje bardziej prawdopodobny. Ale wcale nieoczywisty, bo wciąż - po ataku alergii na zgrupowaniu reprezentacji Polski - do siebie dochodzi Lewczuk.

Na początku roku wydawało się, że Legia będzie miała jeszcze jednego piłkarza do środka pola. I to całkiem dobrego - Ivicę Vrdoljaka, który wciąż jest zawodnikiem najdrożej kupionym przez klub. Chorwat pod koniec roku dochodził do siebie po operacji kolana. W styczniu poleciał z zespołem na zgrupowania na Malcie, ale wrócił z nich szybko. Rosjanin zarzucił mu bowiem symulowanie kontuzji. Bezwzględnie odsunął go od drużyny i nie zanosi się na to, by chciał go w niej z powrotem. Bo choć Vrdoljak wciąż ma problemy ze zdrowiem, rehabilituje się, to Czerczesow nie stwarza nawet pozorów, że na niego czeka. Nie traktuje go jako piłkarza swojej drużyny. A dziennikarzy pytających o Chorwata od razu odsyła do Krzysztofa Dębka, czyli trenera trzecioligowych rezerw.





Czy Legia na stulecie klubu zdobędzie mistrzostwo Polski?
Więcej o:
Komentarze (1)
Duża wyrwa w środku pola. Jak Czerczesow ułoży skład Legii na Pogoń
Zaloguj się
  • the-voice-of-reason

    Oceniono 3 razy 1

    Jaka wyrwa? Co za bzdura, cały sezon trąbiliście pismaki że Legia ma tak szeroką kadrę, że jest pełen komfort. Absencja kilku graczy w meczu przeciwko Lechii to naprawdę bzdurna wymówka dla słabej gry Legii w tym spotkaniu. Czerczesow nie powinien tym tłumaczyć braku zwycięstwa. A była okazja do uzyskania 6 punktowej przewagi nad rozgromionym w Lubinie Piastem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX