Dominują dwójki i trójki, ale jest też "pała". Zobacz, jak oceniliśmy legionistów za mecz Lechią [OCENY]

W meczu 29. kolejki ekstraklasy Legia zremisowała na własnym boisku z Lechią Gdańsk (1:1). Bramkę dla warszawskiej drużyny zdobył Ondrej Duda. Zobacz, jak oceniliśmy drużynę Stanisława Czerczesowa (w skali 1-6).
Arkadiusz Malarz - 2+. W kilku sytuacjach był bardzo nerwowy. Źle wszedł w spotkanie, bo już 2. minucie zbyt krótko wybił piłkę, czym sprowokował groźną sytuację dla Lechii. W ciągu całego meczu zaliczył kilka niezłych interwencji, ale sporo do życzenia pozostawiało to, jak prezentował się na przedpolu. W sytuacji bramkowej zrobił wszystko, co mógł, będąc oko w oko z napastnikiem odbił piłkę na bok. Przy dobitce bezradny.

Artur Jędrzejczyk - 3+. Jak cały blok defensywny, prawy obrońca Legii miał trochę kłopotów na samym początku meczu. Wraz z upływem minut pokazywał jednak swoje największe atuty - siłę, wybieganie i dobrą centrę. W 21. minucie znakomicie wypatrzył Ondreja Dudę, mocno dośrodkował w jego kierunku, a Słowak skierował piłkę do siatki.

Jakub Rzeźniczak - 3. Solidna pierwsza połowa w wykonaniu kapitana Legii, nieco bardziej chaotyczna druga. Rzeźniczak sterował obroną, często nerwowo pokrzykiwał na swoich kolegów. Z sytuacji boiskowych należy przywołać 25. minutę - wtedy fantastycznym wślizgiem zatrzymał bardzo groźną kontrę Lechii, ale też tę na kilkanaście minut przed końcem, kiedy biegł wzdłuż pola karnego i niemal stracił piłkę.

Michał Pazdan - 2+. Reprezentacyjny stoper może nie popełnił rażących błędów, ale pojawiło się u niego sporo nerwowości. Szczególnie przy wyprowadzeniu piłki. W okolicach 10. minuty popełnił dwa błędy, które mocno poirytowały trybuny. W drugiej połowie, gdy Legia grała w osłabieniu, prezentował się lepiej.

Adam Hloušek - 3. Podobnie, jak pozostali koledzy w defensywie - średni początek, później już lepszy. Czech z minuty na minutę też rozkręcał się w ofensywie - w 23. minucie idealnie dośrodkował na głowę Prijovicia, ale ten nieczysto trafił w piłkę. Poza tym, miał kilka innych naprawdę udanych zagrań w ataku. W drugiej połowie dużo bardziej skoncentrowany na grze z tyłu.

Guilherme - 3+. W początkowej fazie meczu ginął w fizycznych starciach z lechistami, ale gdy już błysnął, to w polu karnym Lechii pojawiało się zagrożenie. Przykład? Akcja z 21. minuty, kiedy rozpędził bramkową akcję zagrywając na skrzydle do Jędrzejczyka. Kilka sekund później Duda przy linii końcowej celebrował strzelenie gola.

Ariel Borysiuk - 1+. Dopóki był na boisku, to grał bardzo odważnie, wysoko, często na granicy faulu. W 59. minucie jego spóźniony wślizg skończył się czerwoną kartką. I to nie był przypadek. Już wcześniej dwa, trzy razy poważnie spóźniał się z interwencją.

Stojan Vranjes - 2. W 8. minucie miał świetną okazję na to, by otworzyć wynik, ale zabrakło mu zimnej krwi i strzeleckich umiejętności. Były lechista w ataku nie dawał dużo, w defensywie miał kilka momentów, ale też dziwnych strat (np. za daleko wypuszczał piłkę). Druga linia drużyny Stanisława Czerczesowa z Tomaszem Jodłowcem wygląda znacznie pewniej.

Ondrej Duda - 3. Na temat jego gry jest wiele opinii. Z jednej strony często irytuje, bo po prostu kombinuje i traci piłkę, z drugiej - zawsze gra do przodu, przyspiesza akcje, stara się zrobić coś kreatywnego. W decydującym momencie, kiedy miał dobrze dostawić nogę, to tego dokonał i zdobył jedyną bramkę dla Legii. A dośrodkowanie wcale nie było takie proste do wykończenia.

Aleksandar Prijović - 2. W sobotę piłka szukała go w polu karnym, jednak na drodze do bramki stawały albo błędy techniczne, albo pech. W 22. minucie miał świetną okazję, znakomicie przyjął piłkę i popędził sam na sam z bramkarzem, ale dał się dogonić Sebastianowi Mili. Chwilę później miał idealną sytuację do uderzenia głową, ale źle trafił w piłkę. W 30. minucie, gdy już wydawało się, że będzie gol, piłka zatrzymała się na słupku.

Nemanja Nikolić - 2. Supersnajper Legii niemal przez cały mecz pozostawał niewidoczny. Zarówno koledzy z drużyny nie mieli pomysłu, jak wykorzystać jego atuty, jak i on nie prokurował ciekawych zagrań.

Michaił Aleksandrow - 2. Bułgar, po czerwonej kartce dla Borysiuka, w 61. minucie zastąpił Nemanję Nikolicia. Najnowszy nabytek warszawskiego klubu dał ciekawą zmianę, szczególnie w pierwszych minutach na boisku starał się rozruszać grę. Wymiernych korzyści jednak z tego nie było. W dalszej części meczu zgasł.

Michał Masłowski i Michał Kopczyński grał zbyt krótko, by go ocenić.