Ondrej Duda: Przy karnym przekombinowałem. To element do poprawy [ROZMOWA]

- Na pewno nie jest tak, że kompletnie nie interesujemy się sytuacją Lecha. Wiemy, że w drużynie Jana Urbana ważni piłkarze zmagają się z kontuzjami, ale to nie może wprowadzić rozluźnienia w naszych szeregach - powiedział po meczu z Zawiszą Bydgoszcz pomocnik Legii Warszawa Ondrej Duda.
Wicemistrzowie Polski pewnie pokonali 4:0 czwartą drużynę pierwszej ligi i są o krok od awansu do finału rozgrywek. Gole dla drużyny Stanisława Czerczesowa strzelili Nemanja Nikolić (trzy) i Łukasz Broź.

Konrad Ferszter: Kiedy zapadła decyzja o tym, że zagrasz przeciwko Zawiszy?

Ondrej Duda: Tak jak zawsze - w dniu meczu. Przez maturę spóźniłem się nieco na wtorkowy trening, ale ostatecznie udało się na niego zdążyć i byłem gotowy do gry.

Co zostało ci jeszcze do zdania?

- Historia, geografia...

... I rzuty karne?

- Nie, nad tymi muszę popracować na treningach. Na pewno nie tak to miało wyglądać.

Koledzy mieli do ciebie pretensje?

- Nie, ale muszę przyznać, że przekombinowałem. Miałem wiele pomysłów na uderzenie i wybrałem najgorzej jak mogłem.

Sprawa awansu do finału Pucharu Polski jest rozstrzygnięta?

- Można powiedzieć, że za nami dopiero pierwsza połowa rywalizacji. 4:0 to wynik doskonały, ale nie takie straty w piłce nożnej były odrabiane. W Bydgoszczy musimy dokończyć sprawę.

Ten wynik odzwierciedla różnicę między ekstraklasą, a pierwszą ligą?

- Myślę, że tak, ale to głównie dzięki temu, że w żaden sposób rywali nie zlekceważyliśmy. Mimo, że Zawisza gra w pierwszej lidze, to w środę pokazał sporo jakości - próbował ataków kombinacyjnych, starał się poważnie zagrozić naszej bramce.

W sobotę zagracie z waszym głównym kandydatem do mistrzostwa Polski?

- Trudno powiedzieć, bo ich sytuacja w tabeli jest naprawdę nieciekawa. Niezależnie jednak od pozycji Lecha, ten mecz to klasyk i jest inny niż wszystkie. Nieważne, czy poznaniacy są na pierwszym, czy ostatnim miejscu, ale na te starcia się czeka. Każdy z nas mobilizuje się w wyjątkowy sposób.

Po półfinale Pucharu Polski lechici mają jeden dzień więcej odpoczynku. To ma dla was znaczenie?

- Żadnego. Spokojnie. Zdążymy się zregenerować i przygotować na sobotę. Będziemy w pełni sił.

Zwracacie uwagę na kontuzje trapiące poznaniaków?

- Na pewno nie jest tak, że kompletnie nie interesujemy się sytuacją Lecha. Wiemy, że w drużynie Jana Urbana ważni piłkarze zmagają się z kontuzjami, ale nie może to wprowadzić rozluźnienia w naszych szeregach. Lech ma na tyle szeroką kadrę i dobrych zawodników, że ich trener i tak w sobotę wystawi mocną jedenastkę.

To będzie mecz sezonu?

- Tej wiosny każde spotkanie traktujemy jako mecz sezonu. Naszym celem jest mistrzostwo Polski, więc w żadnym meczu nie możemy pozwolić sobie na jakiekolwiek rozluźnienie. Nie mamy marginesu błędu. Nie możemy przegrywać.

Nowy piłkarz Legii ma ciekawe życie. Kim jest Michaił Aleksandrow? Kochający tata, wakacje z tygrysami i żona top-modelka [FOTOSTORY]






Kto zagra w finale Pucharu Polski?