Legia rozbiła Zawiszę. Pobudka Nikolicia i dobra zmiana Hamalainena [OCENY]

Legia Warszawa wygrała 4:0 z Zawiszą Bydgoszcz w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Polski. Zobacz, jak oceniliśmy (w skali 1-6) piłkarzy Stanisława Czerczesowa za to spotkanie.
Arkadiusz Malarz - 4. Pierwszą interwencję zaliczył dopiero w 28. minucie gry, kiedy pewnie obronił lekki strzał Karola Angielskiego. I w zasadzie był to jedyny moment, w którym Malarz musiał pokazywać swoje umiejętności. Więcej pracy mieć będzie na pewno w sobotę w meczu z Lechem.

Łukasz Broź - 4+. W meczu z Zawiszą prawy obrońca Legii po raz pierwszy w tym roku znalazł się w podstawowym składzie. I chociaż Broziowi zdarzały się niedokładne zagrania i błędy w komunikacji z Arkadiuszem Malarzem, to i tak po spotkaniu zapamiętany mu będzie głównie gol, którego strzelił na początku drugiej połowy. Zawodnik zdecydował się na strzał z dystansu, a piłka wpadła do siatki po odbiciu się od poprzeczki.

Jakub Rzeźniczak - 4+. Wydaje się, że kapitan Legii na stałe odzyskał miejsce w podstawowym składzie. Po błędzie, jaki popełnił w meczu z Górnikiem Zabrze, Rzeźniczak zagrał drugie bardzo dobre spotkanie. Po trudniejszym okresie 29-latek chyba odzyskał formę i pewność siebie.

Michał Pazdan - 4. Po dwóch meczach spędzonych na ławce rezerwowych Pazdan zagrał w Pucharze Polski. Zagrał nieźle, ale na pewno nie zaprezentował swojej najwyższej dyspozycji. Chociaż reprezentant Polski kilka razy interweniował bardzo pewnie, to zdarzały mu się także zagrania chaotyczne.

Tomasz Brzyski - 4. Tak samo jak Broź po raz pierwszy w tym roku znalazł się w podstawowej jedenastce. I podobnie jak prawy obrońca mógł strzelić gola. Mógł, ale jego strzał z rzutu wolnego z 62. minuty zatrzymał się na poprzeczce bramki Zawiszy. W obronie bez większych zarzutów, przyczepić się można do braku dokładności w rozegraniu ataków pozycyjnych.

Guilherme - 4+. Aktywny od samego początku spotkania. Brazylijczyk miał w środę ogromną ochotę na strzelenie gola, ale na drodze stawali mu rywale, albo Ondrej Duda, który w drugiej połowie w ostatniej chwili "zdjął" mu piłkę z nogi. Dobry mecz Guilherme spowodował, że zawodnik może być chyba pewien miejsca w składzie na sobotni mecz z Lechem Poznań.

Tomasz Jodłowiec - 4+. Przyjemnie obserwuje się grę środkowego pomocnika Legii w tym roku. Jodłowiec, nieco odciążony z zadań defensywnych, większą uwagę przyłożył do gry w ofensywie. Zawodnik brał na siebie sporo odpowiedzialności i bezpośrednimi podaniami próbował tworzyć zagrożenie pod bramką Zawiszy.

Ariel Borysiuk - 4+. Dobry mecz 24-letniego zawodnika. W związku z defensywną taktyką bydgoszczan, Legia do gry w odbiorze zaangażowała tylko Borysiuka. I pomocnik warszawian ze swoich obowiązków wywiązywał się bez zarzutów. Zaliczył kilka dobrych odbiorów, często schodził do środkowych obrońców wspomagając ich w wyprowadzeniu piłki.

Ondrej Duda - 3+. Mecz z Zawiszą mógł rozpocząć od efektownej asysty, kiedy podawał do Nemanji Nikolicia. Z upływem minut Słowak mógł jednak podobać się coraz mniej. Niby Duda często pokazywał się do gry i starał się rozgrywać, ale w jego zagraniach brakowało dokładności. Swoje niezadowolenie z postawy zawodnika przy linii bocznej pokazywał nawet spokojny zazwyczaj Czerczesow. W drugiej połowie Duda zmarnował rzut karny.

Aleksandar Prijović - 4+. Już w piątej minucie mógł wpisać się na listę strzelców, ale nie strzelił gola w sytuacji sam na sam z bramkarzem po podaniu Ondreja Dudy. Serb ze szwajcarskim paszportem zrehabilitował się po przerwie, kiedy wyłożył Nikoliciowi piłkę do pustej bramki Zawiszy. To kolejne spotkanie, w którym współpracę obu piłkarzy można uznać za wzorową.

Nemanja Nikolić - 5+. Efektowne przebudzenie najskuteczniejszego legionisty. Reprezentant Węgier potrzebował zaledwie sześciu minut starcia z pierwszoligowcem, by przerwać pięciomeczową serię bez strzelonego gola. Po przerwie, Nikolić dołożył drugą i trzecią bramkę, czym praktycznie rozstrzygnął losy dwumeczu.

Michaił Aleksandrow - 3+. Czerczesow do gry wpuścił go w drugiej połowie, zmieniając Guilherme. O występie reprezentanta Bułgarii trudno napisać wiele pochwał, ale trzeba przyznać, że okazji do pokazania się kibicom przy Łazienkowskiej nie zmarnował. Aleksandrow kilka razy próbował swoich sił w akcjach prawym skrzydłem, ale korzyści z tego drużyna nie miała. W doliczonym czasie mógł strzelić gola, ale jego uderzenie było minimalnie niecelne.

Kasper Hamalainen - 4. Chociaż we wtorek dopiero po raz pierwszy trenował z drużyną po kontuzji łydki, a w meczu z Zawiszą dostał zaledwie 20 minut na boisku, to zasłużył na słowa pochwały. Fin najpierw wypracował rzut karny, który zmarnował Duda, a kilka minut później napędził akcję i miał kluczowe podanie przy czwartym golu dla Legii.

Michał Masłowski - grał za krótko, by go ocenić.