Sport.pl

Łukasz "Juras" Jurkowski: Legia to integralna część mojego życia. Fajna historia, piękny film [ROZMOWA]

- Na Legię przyciągnąłem wiele osób, i to takich, którym wydawało się wcześniej, że piłka nożna w Polsce to sport ekstremalny. Taki, w którym butelki nieustannie latają nad głową - mówi Łukasz "Juras" Jurkowski, były zawodnik MMA, a obecnie komentator sportów walki, a także spiker i ambasador Legii Warszawa.
Antoni Partum: Jesteś pracoholikiem?

Łukasz "Juras" Jurkowski: Jestem. Już dawno przestałem się oszukiwać, że jest inaczej. Mam niewiele wolnego czasu dla siebie i rodziny. Ale moja praca daje mi sporą frajdę. I to jest przyjemne. Mam ten komfort, że hobby związane ze sportami walki, przerodziło się w zawód.

Wciąż przyjmujesz nowe wyzwania - od kilku miesięcy jesteś np. spikerem na Legii.

- Legia to integralna część mojego życia. Jestem z nią związany od dwudziestu lat. Zacząłem od bycia kibicem - albo mówiąc w definicji rządowo-medialnej: kibolem - co skakał po płotach i krzyczał. Teraz mogę przenieść się na murawę i zarabiam głosem na życie. To fajna historia, piękny film.

Poza tym komentuję też MMA, piszę bloga, coraz więcej pracuje jako ring announcer [konferansjer]. Lubię próbować nowych rzeczy i nie chcę się ograniczać. Jeśli są fajne projekty i mam wolny termin, to chętnie się angażuję. Jak je wszystkie zbierzemy do kupy, to wychodzi na to, że każdy weekend mam zajęty pracą. Słowem, pracoholik.

Jesteś również ambasadorem Legii. Na czym to polega?

- Na przekonywaniu ludzi, że stadion jest bezpieczny i naprawdę można tam fajnie spędzić czas ze znajomymi. I myślę, że mi się to udaję. Przyciągnąłem wiele osób na stadion, i to takich, którym wydawało się wcześniej, że piłka nożna w Polsce to sport ekstremalny. Taki, w którym butelki nieustannie latają nad głową. Cieszę się, że w mediach coraz mniej się mówi o kibicach w negatywnym znaczeniu.

MMA komentujesz od 2004 roku. Od kilku tygodni zacząłeś - wraz z Dariusze Urbanowiczem - komentować też na YouTube historyczne bramki legionistów. Skąd ten pomysł?

- Propozycja wyszła od działu marketingu Legii. Darek ma doświadczenie w komentowaniu sportów zimowych, ja w sportach walki, więc czemu nie przełożyć tego na naszą piłkarską pasję?

Kolejny krok w tę stronę, to komentowanie meczów w telewizji.

- Meczu Legii raczej nie skomentuję. To znaczy chciałbym, ale nie wiem, czy byłby to dobry wybór dla kibiców drużyn przeciwnych. Mógłbym mieć po prostu kłopoty z obiektywnością... Ale lubię też Premier League. To liga, którą śledzę, oglądam, jeśli chcę zobaczyć dobry futbol.

Kibicujesz jakiejś angielskiej drużynie?

- Manchesterowi United. Nie jest to miłość jak do Legii, dlatego akurat ligę angielską chętnie bym skomentował. Myślę, że to się jeszcze może udać. Od dziecka chciałem być komentatorem piłkarskim. Moim autorytetem - mimo, że nie jestem z jego ery - jest pan Jan Ciszewski. To że w komentowaniu staram się bazować na emocjach, to pokłosie właśnie pana Ciszewskiego. Jestem też wychowany na studio S-13, w którym Andrzej, a w zasadzie wtedy jeszcze pan Andrzej Janisz, był wielką personą.

Teraz jesteście kolegami. Komentujecie wspólnie gale MMA.

- Tak. Bywały okresy, że widzieliśmy się częściej niż z własnymi rodzinami, więc siłą rzeczy staliśmy się dobrymi kolegami, a nawet przyjaciółmi. To zaszczyt z nim pracować. Jeśli chodzi o komentowanie, to Andrzej jest moim mentorem. Człowiekiem, który mnie wszystkiego w tym fachu nauczył. Mówiąc inaczej": "wynalazł" mnie - podczas pierwszej gali KSW w hotelu Mariott w 2004 roku, gdzie się poznaliśmy.

Jesteś częściej na macie treningowej czy przy mikrofonie?

- Trudne pytanie. Staram się trzymać formę. Codziennie trenuję, jestem na macie, więc jeśli zestawimy to tylko z komentowaniem MMA, to wychodzi, że więcej się ruszam. Ale jeśli zestawimy to ze wszystkimi imprezami, które prowadzę, to wyjdzie, że więcej jestem przy mikrofonie.

Nie żałujesz, że za późno się urodziłeś? Kiedy zostałeś pierwszymmistrzem KSW w 2004 roku, to gala liczyła zaledwie kilkaset osób, a ówczesnych pieniędzy nie da się nawet porównać z dzisiejszymi zarobkami gwiazd KSW.

- Nie, nie żałuję. Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Podczas kariery sportowej nie zarobiłem pieniędzy, ale zarabiam je teraz. Ale nigdy nie lubiłem nikomu zaglądam w portfel. Jestem zdania, by każdy skupiał się na sobie. Mi wystarcza to mam. Nie jest to willa w Konstancinie, ani Maybach w garażu, ale nie potrzebuję tego. Jestem szczęśliwym człowiekiem, który nie boi się nowych wyzwań.





Nowy piłkarz Legii ma ciekawe życie. Kim jest Michaił Aleksandrow? Kochający tata, wakacje z tygrysami i żona top-modelka [FOTOSTORY]


Więcej o: