Igor Lewczuk: Po takim meczu, jak ten z Cracovią, nawet nie ma co mówić o moim powołaniu do kadry

- Zawaliłem przy golu Erika Jendriška. Po takim meczu nawet nie ma co mówić o moim powołaniu do kadry - powiedział Igor Lewczuk po sobotnim zwycięstwie Legii z Cracovią (2:1).
Bartłomiej Kubiak: Drugi mecz z rzędu grasz w środku pola z Jakubem Rzeźniczakiem, wcześniej partnerował ci Igor Lewczuk - widzisz jakąś różnicę?

Igor Lewczuk: Żadnej. Myślę, że jakby Pazdan grał z Rzeźniczakiem, to też nie byłoby jej widać, powiedzieliby to samo.

Stoperzy Legii się zmieniają, ale ty grasz.

- Gram, ale w każdej chwili mogę usiąść - być trzecim, a nawet czwartym stoperem. W Legii - co cały czas powtarzam - nikt nie ma abonamentu na pierwszy skład

Ale chyba przyznasz, że forma dopisuje - mówi się, że dostaniesz powołanie na najbliższe towarzyskie mecze reprezentacji Polski.

- Forma? Jaka forma? W pierwszej połowie była taka, że nawet nie ma o czym mówić. Po meczu z Cracovią nie ma co poruszać tematu powołania mnie do kadry. Głowa musi być spuszczona w dół.

Gol Erika Jendriška na 1:1 to twoja wina?

- Tak, to był mój zawodnik do krycia, więc ja zawaliłem, jestem odpowiedzialny za tę bramkę. Ale już nie gadajmy o pierwszej połowie. Chcę o niej jak najszybciej zapomnieć.

Po przerwie odkupiłeś winy - zaliczyłeś przechwyt i asystę przy bramce Aleksandara Prijovcia.

- Nie ma się czym podniecać. Ale tak, na osłodę dobre i to. Trzy punkty zdobyte na wyjeździe cieszą. Lepsza i pewniejsza gra w obronie po zmianie stron też.

Z tak wysoko grającą defensywą Legia będzie chyba tracić dużo goli w kolejnych meczach.

- Dobry zespół poradzi sobie nawet z głęboko ustawioną defensywą. Nie szukałbym tu głównej przyczyny tracenia goli. To wszystko zależy od przeciwnika, jego klasy. Cracovia strzeliła nam gola po moim błędzie, ale też dlatego, że jest dobrym zespołem. Dlatego trzy punkty zdobyte na trudnym terenie cieszą. Tym bardziej po takim spotkaniu w moim wykonaniu.

Stanisław Czerczesow powiedział na konferencji, że wasza gra celowo po przerwie wyglądała inaczej.

- Zgadza się. Ale o konkretne założenia taktyczne trzeba pytać trenera. Ja nic nie powiem.

Tydzień temu w Lidze+ Extra nie wymieniłeś Lecha jako waszego rywala, z którym walczyć będziecie o tytuł.

- Z przeoczenia. To dobry zespół i na pewno za tydzień czeka nas bardzo ciężka przeprawa. Podejrzewam, że podobna do tej z Cracovią, czyli bardzo otwarty mecz z kilkoma bramkami.