Wielka ekspansja przedszkoli Legii. "Prowadzimy rozmowy z miejscami poza granicami Polski"

Są w większości dzielnic Warszawy, od pół roku treningi odbywają się w Brodnicy, niebawem rozpoczną w Ustrzykach Dolnych. - Legia Soccer Schools to projekt o zasięgu krajowym, a wkrótce globalnym - mówią w Legii.
W piłkarskich przedszkolach, które klub nazwał Legia Soccer Schools, bawi się już około 2 tys. chłopców i dziewczynek w wieku 3-7 lat. Grają i trenują na sztucznych murawach, głównie na orlikach, od klubu otrzymują sprzęt z logo Legii. Legia Soccer Schools ma już 37 ośrodków, z czego 35 znajduje się w różnych dzielnicach Warszawy i miejscowościach otaczających stolicę. Klubowi bardzo zależy, by każdej rundy powstawało 15-20 nowych lokalizacji.

Ambicją Legii jest jednak nie tylko umacnianie się na Mazowszu, ale też ekspansja poza województwo. To zadanie jest utrudnione, bo - mimo że chodzi o dzieci - nie wszędzie jest to możliwe ze względu na kibicowskie antypatie. - Rozmawiamy z przedstawicielami wielu województw - głównie warmińsko-mazurskiego, podlaskiego i podkarpackiego. Zdarzają się zapytania z okolic o mniejszym potencjale kibicowskim, jak np. z Wielkopolski czy ze Śląska - informuje dyrektor Akademii Legii Ernest Waś.

W środę warszawski klub otworzył szkółkę w Ustrzykach Dolnych w Bieszczadach, pierwsze zajęcia odbędą się w kwietniu. Do klubu zgłaszają się też zapytania z dużych skupisk polonijnych za granicami kraju.

- Legia Soccer Schools to projekt o zasięgu krajowym, a wkrótce globalnym. Prowadzimy rozmowy z miejscami poza granicami Polski. Na pewno będzie kilka niespodzianek, ale o tym poinformujemy wkrótce - dodaje dyrektor akademii. Lech Poznań od kilku miesięcy ma swoją szkółkę w Londynie.

95 procent za Legią

Pierwszym legijnym ośrodkiem poza Mazowszem była Brodnica. - Sami ubiegaliśmy się o współpracę. To dla nas ważne, bo Brodnica jest kujawskim bastionem Legii - mówi Krzysztof Wiśniewski, trener ze Sparty Brodnica, który od 1 września 2015 roku wychowuje tam młodych legionistów.

Brodnica położona jest niemal w połowie drogi między Gdańskiem i Warszawą. - Tutaj chyba z 95 procent kibiców utożsamia się z "Wojskowymi" - mówi Wiśniewski. Dowiadujemy się o tym po wjeździe do miasta, mijając mur Brodnickich Zakładów Żelatyny, najważniejszej fabryki w mieście. A na nim logo miejscowej Sparty i Legii oraz napis: "Mieszkam w Brodnicy o więc nie pytaj za kim jestem".

Brodnica nigdy nie miała jednak szczególnych powiązań z Warszawą. Dlaczego wspiera Legię? Jednym z powodów jest potrzeba identyfikacji z dużym klubem i dużym miastem. Pierwszy fanklub powstał tutaj na początku lat 90., kiedy legioniści byli na topie. Mała grupa ludzi "zaraziła" Legią całe miasto i najbliższą okolicę.

- Brodniccy fani jeżdżą na Łazienkowską i są bardzo aktywni - mówi Wiśniewski. - Dzieciakom z naszej miejscowości też organizowaliśmy wyjazdy do Warszawy na mecze Legii. Rok temu byliśmy np. na Superpucharze z Zawiszą - dodaje.

Legia? Duma Brodnicy

We wrześniu 2015 roku do miasta oficjalnie zawitały przedszkola pod patronatem warszawskiego klubu. W Brodnicy traktowane jest to jako wyróżnienie, bo to pierwszy ośrodek Legia Soccer Schools poza granicami województwa mazowieckiego. - Większość lokalnej społeczności jest z tego bardzo dumna - przekonuje Wiśniewski.

- Partnerzy, z którymi współpracujemy, z reguły sami się do nas zgłaszają - dodaje Waś. Tak też było w przypadku Brodnicy. - Jako Sparta chcieliśmy być czymś w rodzaju klubu partnerskiego. Musieliśmy poczekać na nawiązanie współpracy, oczekiwaliśmy na odpowiednie okoliczności. W końcu, latem 2015 roku, pojawiła się propozycja otwarcia Legia Soccer Schools. Bardzo nam pasowało - słyszymy w Brodnicy.

Rozmowy na temat warunków współpracy nie trwały zbyt długo, bo wszyscy byli tam chętni do współpracy. - Przyjechał do nas Michał Żewłakow, dyrektor sportowy, ale też Ernest Waś oraz Marcin Harasimowicz z akademii. Uzgadnialiśmy szczegóły umowy, postawiliśmy sobie cele - opowiada trener przedszkola.

Plan treningowy jest dokładnie taki sam jak przy Łazienkowskiej. Klub opracował swoje wzory treningowe. Regularnie przesyła do swojej placówki satelickiej wskazówki. Weryfikuje metody ćwiczeń i zaprasza na szkolenia. - Co miesiąc dostajemy konspekt i tylko według niego prowadzone są zajęcia. W treningach uczestniczy nie mniej niż 30 dzieciaków. To dobra frekwencja, bo trzylatki szybko się nudzą. Latem przewidujemy wzrost liczby trenujących, zrobimy jeszcze jakieś zajęcia otwarte, by zachęcić rodziców.

Jedyny mankament? - To, że zajęcia odbywają się tylko raz w tygodniu! Wszystkim tak bardzo się to podoba, że chcieliby więcej i więcej - śmieje się Wiśniewski. - Na razie nie podjęto jeszcze decyzji na temat zwiększenia częstotliwości zajęć. Musimy spotkać się z Legią i rozmawiać. Widzimy, że jest taka potrzeba.