Sport.pl

Jak Cierzniak stawał się wolny. "Za mną najtrudniejszy miesiąc w życiu" [ROZMOWA]

- Chciałem, by Wisła wytłumaczyła, dlaczego zostałem zdegradowany do rezerw, ale zarząd odpowiedział, że niczego nie uzasadni, bo nie musi. Na szczęście to już za mną, jestem w Legii i jestem z tego dumny - mówi bramkarz Radosław Cierzniak.
Bartłomiej Kubiak: Wisła wydała w środę oświadczenie, że nadal jesteś jej zawodnikiem. A ty masz niebawem podpisać kontrakt z Legią.

Radosław Cierzniak: Dziwna i trochę przykra reakcja. Co mogę powiedzieć? Mam na piśmie i na mailu to, że kontrakt z Wisłą został rozwiązany z winy klubu, że nadano temu rygor natychmiastowej wykonalności. Wisła na pewno się odwoła, ale to już mnie nie dotyczy. Wychodząc w środę z PZPN, stałem się wolnym piłkarzem. Jestem tego pewny, przejdę badania, a potem podpiszę umowę z Legią.

Kiedy dowiedziałeś się o ofercie z Warszawy?

- O tym, że się mną interesuje wiedziałem przed Bożym Narodzeniem, ale rozmawiać zaczęliśmy w styczniu.

Podpisałeś umowę od lipca za co Wisła zdegradowała cię do rezerw. Uwolnił cię dopiero PZPN. To był twój najdziwniejszy miesiąc w życiu?

- Może nie najdziwniejszy, ale najtrudniejszy. Nigdy nie znalazłem się w tak skomplikowanej sytuacji kontraktowej.

Podobno to kibice podjęli, albo inaczej: pomogli podjąć właścicielowi decyzję o przesunięciu cię do rezerw.

- Nie wiem, proszę pytać właściciela Bogusława Cupiała. Ja nie spotkałem się z taką opinią.

Kiedy dowiedziałeś się o tym, że Wisła przesuwa cię do rezerw?

- Na zgrupowaniu w Turcji. Trener Tadeusz Pawłowski powiedział, że dostał odgórne polecenie, by nie wystawiać mnie w sparingach.

Tłumaczono wtedy, że nie grasz, bo masz kontuzję.

- To bzdura, ale mogę ją zdementować dopiero teraz. Wcześniej klub zabronił mi się wypowiadać pod groźbą wysokiej grzywny. Teraz mogę powiedzieć prawdę - w Turcji nie opuściłem żadnego treningu, byłem zdrów jak ryba, nie dolegało mi nic nawet przez chwilę.

Wisła zarzucała ci, że negocjowałeś umowę z nowym klubem za jej plecami.

- To są wymysły, które mnie bolały. Zawsze byłem fair w stosunku do Wisły! Było tak: na początku grudnia rozmawialiśmy z prezesem Robertem Gaszyńskim oraz wiceprezesem Zdzisławem Kapką. Jasno powiedziałem, że nie przedłużę kontraktu, potem okazało się jeszcze, że Wisła oferuje mi gorsze warunki. Przed wylotem do Turcji - ok. 20 stycznia, gdy miałem już podpisany kontrakt z Legią - powiedziałem panu Kapce dwa razy, że nie zostanę w Wiśle nawet, jeśli dostanę podwyżkę.

Wisła tłumaczyła, że zsyła cię do rezerw przez obniżkę formy.

- Po powrocie z Turcji dostałem pismo, że decyzją zarządu - po konsultacjach ze sztabem szkoleniowym - zostaje przesunięty do drugiej drużyny. Zaniosłem wtedy pismo, w którym poprosiłem o uzasadnienie decyzji. Zarząd odpowiedział, że nic nie uzasadni, bo nie musi.

Próbowałeś dowiedzieć się w inny sposób dlaczego zesłano cię do rezerw?

- Prezesi mówili, że wykonują tylko polecenia. Nic więcej nie usłyszałem, nic nie mogłem zrobić. Nigdy nie powiem jednak złego słowa na samą Wisłę. To świetny klub, który tworzą nie tylko dziwni działacze, ale też fajni pracownicy, oddani kibice i świetni piłkarze. Słowem: jest tam wiele fantastycznych osób. Dzięki Wiśle jestem teraz w Legii, czyli największym polskim klubie.

Jak zareagowali koledzy z szatni?

- Nikt głośno się nie wypowiadał i pewnie nie będzie tego robił, by nie sprowadzić na siebie podobnych kłopotów, ale prywatnie wszyscy mnie wspierali i współczuli. Fenomenalnie zachował się trener Pawłowski. Nie kłamał, mimo wielkiej presji ze strony klubu. Na samym początku powiedział, że bez względu jak ta sprawa się zakończy, jestem dla niego bramkarzem numer jeden. Chłopaków w szatni też poinformował, że to nie on mnie odsunął i odcina się od decyzji zarządu. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. To że ta sprawa zakończyła się po mojej myśli, to w dużym stopniu zasługa trenera.

W rezerwach spędziłeś miesiąc, ale nie zagrałeś w żadnym sparingu.

- Trenowałem codziennie, od poniedziałku do piątku. Gdy w weekend chłopaki grali sparingi, ja spędzałem czas w siłowni albo miałem wolne.

To prawda, że na treningi jeździłeś w asyście policji?

- Nie. Sprawa została trochę rozdmuchana. Nie miałem żadnego nadzoru - radiowóz nie stał pod moim domem, nie odwoził mnie na treningi, ale przy boiskach go już kilka razy widziałem. Klub przejął się moim bezpieczeństwem i za to mu dziękuję.

Były jakieś nieprzyjemne sytuacje?

- Poza wulgarnymi komentarzami w internecie, które czytała żona, nic się nie działo. Miesiąc siedziałem w domu, nie pokazywałem się w restauracjach ani centrach handlowych. Nie dawałem pretekstu, nie prowokowałem. Zachowywałem się tak, jak nakazywała policja. Było to trochę krępujące, ale gdyby kontrakt z Wisłą nie został rozwiązany, to do końca czerwca jakoś bym wytrzymał. Gorzej pewnie radziłaby sobie żona, która czyta absolutnie wszystko na mój temat. Na szczęście to już za nami.

Dlaczego tak długo wstrzymywałeś się z pozwaniem Wisły do Izby ds. Rozstrzygania Sporów przy PZPN?

- Bo myślałem, że Legii uda się z nią porozumieć. Gdy w lutym zaczęły dochodzić mnie słuchy, że pan Cupiał mnie nie sprzeda, zdecydowałem się na taki krok. Szansa, że wygram sprawę, była niewielka. Opłaciło się.

Pierwsza rozprawa została odroczona, choć słyszałem, że z trenerem byliście już w drodze do Warszawy.

- Ja w stolicy się pojawiłem, ale trener Pawłowski został przez Wisłę zawrócony - przedstawiła jego zwolnienie lekarskie. Sprawę odroczono jednak nie tylko z powodu nieobecności trenera. Wisła wniosła też o wykluczenie z komisji jednego z sędziów, który miał rzekomo być powiązany z Markiem Piętą z Polskiego Związku Piłkarzy. Pan Pięta dzień przed rozprawą powiedział, że powinienem wygrać sprawę, co Wiśle się nie spodobało. Klub wnioskował też, by zwolnić z zeznań Pawłowskiego, który - zdaniem Wisły - miał na głowie trening pierwszej drużyny, na który powinien się spieszyć. Izba przyjęła ten wniosek, ale powiedziała, że, że jeśli trener nie stawi się następnym razem, to jego zeznania nie będą brane pod uwagę. Na tamtej rozprawie nie było nikogo ważnego z Wisły - żaden prezes, wiceprezes czy dyrektor. Tylko prawnicy.

Widziałeś środową porażkę Legii z Termaliką 0:3?

- Tylko urywki. Słabsze spotkania się zdarzają. Ale uprzedzając twoje kolejne pytanie powiem, że nie czuję się dzięki temu bliżej składu.

Kibice Legii wypominają ci wywiad, w którym wspomniałeś, że na koniec kariery chciałbyś wrócić do Lecha, któremu kibicujesz.

- Nie kibicuję, tylko kibicowałem. Pochodzę z Wielkopolski, dwa lata byłem w Amice Wronki, która połączyła się z Lechem. Wszyscy albo prawie wszyscy koledzy z Wronek przenieśli się do Poznania, i - nie będę ukrywał - kibicowałem im. Nigdy jednak nie deklarowałem miłości do Lecha. Teraz jestem w Legii i jestem z tego dumny.





Nowy piłkarz Legii ma ciekawe życie. Kim jest Michaił Aleksandrow? Kochający tata, wakacje z tygrysami i żona top-modelka [FOTOSTORY]






Więcej o:
Komentarze (40)
Jak Cierzniak stawał się wolny. "Za mną najtrudniejszy miesiąc w życiu" [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • sloviensis

    Oceniono 16 razy -10

    To jest patologia. UEFA powinna zakazać podpisywania nowego kontraktu kiedy obowiązuje jeszcze stary.

  • Dawid Góra

    Oceniono 11 razy -7

    kolejny raz manipulacja na temat kiedy rozpoczeły sie rozmowy na temat kontraktu...w przeglądzie sportowym była pierwsza wersja ze jeszcze w grudniu co jest niedopuszczalne...druga sprawa ze wczesniej byly takie praktyki i pzpn nic nie robił a jak Legia to juz ok.
    chcialbym Cie w koszulce Legi nameczu Wisly zobaczyc a gwarantuje Ci ze bedziesz miał takie samo powitanie jak przez 45 min Dolha.
    Powodzenia Radku:D

  • buszmean

    Oceniono 12 razy -6

    "Przed wylotem do Turcji - ok. 20 stycznia, gdy miałem już podpisany kontrakt z Legią - powiedziałem panu Kapce dwa razy, że nie zostanę w Wiśle nawet, jeśli dostanę podwyżkę."

    Ale o tym, że miał podpisany kontrakt z Legią to już zapomniał powiedzieć.

  • abuelo

    Oceniono 10 razy -6

    Cierzniak, przeproś za kłamstwa

  • mietekkowalski

    Oceniono 9 razy -5

    Mały nigeryjski chłopczyk Hope ma 2,5 roku, ale przez 8 miesięcy błąkał się po ulicach i żywił się resztkami jedzenia, które podrzucali mu inni ludzie (rodzice pozostawili go na pastwę losu ponieważ uznali, że jest czarownikiem)..... w tym samym czasie Radosław Cierzniak 30-paro letni, zdrowy mężczyzna zarabiający kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie nie mógł wyjść przez miesiąc do galerii handlowej. No powiedzcie, kto miał gorzej?! Radek - jesteśmy z tobą!!!:D

  • yarow12

    Oceniono 13 razy -5

    "Dzięki Wiśle jestem teraz w Legii, czyli największym polskim klubie". No bez jaj :). Największy polski klub mierzymy raczej po liczbie zdobytych Mistrzostw. Jeżeli nie, to największym polskim klubem jest Górnik Zabrze (Finał Pucharu Zdobywców Pucharów).

  • dd_

    Oceniono 16 razy -2

    To do centrów handlowych idzie się pokazywać? No proszę, a ja zawsze myślałem że na zakupy... Ot niespodzianka.

  • munaciello

    Oceniono 3 razy -1

    Zgodnie z rozporządzeniem FIFA "Regulations on the Status and Transfer of Players", art. 18 ust. 3: "A club intending to conclude a contract with a professional must inform the player’s current club in writing before entering into negotiations with him". Legia o rozpoczęciu negocjacji nie powiadomiła Wisły. Co więcej nie powiadomiła również krakowian o podpisaniu kontraktu z Cierzniakiem i dopiero "przeciek" do Weszlo, spowodowany odejściem Kuciaka, spowodował, że sprawa ujrzała światło dzienne. Tym samym Legia ewidentnie złamała przepisy FIFA, a Cierzniak, milcząc o negocjacjach i kontrakcie, w tym łamaniu brał udział. Ot, i cała prawda.

  • Agata Jasińska

    0

    No tak oni nic nie muszą uzasadniać, no i teraz mają za swoje, poszedł do konkurencji, podobno dobra jest Nauka angielskiego w domu Łódź poprzez preply

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX